Wódka? Jeżeli tak, to polska

Wódka? Jeżeli tak, to polska

W Chinach nasza Wyborowa jest drugą po Absolucie najchętniej kupowaną wódką, w Japonii zaś liderem na tamtejszym rynku jest Żubrówka

Na pytanie – pić czy nie pić polską wódkę, można odpowiedzieć: pić, ale odpowiedzialnie. Tak przynajmniej propagować picie zamierza Stowarzyszenie Polska Wódka, czyli Polish Vodka Association. Niby jest to typowa organizacja promocyjno-lobbingowa, która ma zapewnić dobrą pozycję rynkową tradycyjnej marce spożywczej. W istocie jednak cele organizacji są dużo szersze. Mowa jest tutaj o promocji całej polskiej gospodarki, a nawet jej historii i kultury, dla której wódka może być znakomitą i rozpoznawalną ikoną. Stowarzyszenie zmierza ku temu, by sprzedaż polskiej wódki, zwłaszcza za granicą, nieustannie rosła, ale także ku temu, by jej spożycie w Polsce nie przynosiło ujemnych konsekwencji, bo choć jest nieodzownym elementem narodowego menu, to zarazem powinna być elementem całkiem bezpiecznym z indywidualnego i ze społecznego punktu widzenia. A to są już zadania tak kolosalne, jakich w starożytności podejmować się mogli tylko najwięksi herosi, z Herkulesem na czele. Czy Polish Vodka Association znajdzie siły, by dokonać czynów tak wielkich?
Gospodarka rynkowa, jaką od 18 lat uprawiamy w Polsce, to dobry czas dla walki ze stereotypami, które długie lata pętały nam skrzydła. Scotch Whisky Association ma już 90-letnią historię i jest szanowaną organizacją, zresztą nie tylko w brytyjskiej branży spirytusowej. PVA, które powstało zaledwie na początku 2007 r., rozpoczęło budowanie polskiej dumy z posiadania jedynej globalnej marki, która niezależnie od miejsca na ziemi identyfikowana jest z naszym krajem. Andrzej Szumowski, prezes stowarzyszenia, twierdzi, że cały świat zazdrości nam tego trunku. Trzeba jednak pamiętać, że zazdrość to uczucie podobne do ambicji, które może pobudzić konkurencję w tym segmencie rynku.

Pierwsza bitwa przegrana

I okazuje się, że w tej konkurencji już jedną bitwę przegraliśmy, choć to Polska ma wszystkie atuty w rękach. – Przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę – powiedział prezes Szumowski po niekorzystnym dla polskiej wódki głosowaniu w Parlamencie Europejskim nad definicją tego trunku. – Pojechaliśmy do Strasburga lobbować za korzystnym dla nas rozwiązaniem. Nie udało się, ale przynajmniej wywołaliśmy temat i unaoczniliśmy potrzebę dalszej walki o nasz produkt.
Trzeba zatem promować polską wódkę niezależnie od tego, że alkohole z bananów czy winogron też mogą prawnie nosić miano wódki. Klienci na całym świecie nie interesują się przecież zawiłościami unijnych definicji i prawnymi konsekwencjami wspólnotowych decyzji. Oni wszyscy powinni rozumieć, że jeśli chcą się napić prawdziwej wódki, musi ona pochodzić znad Wisły, bo polska pszenica jest najbardziej ekologiczna na świecie, polskie ziemniaki jako surowiec dla gorzelnictwa są doskonałej jakości, polskie żyto zaś – Dankowskie Złote -nie ma sobie równych. Na razie jednak rozumie to tylko część konsumentów tego trunku. Jest więc o co walczyć i można tutaj wiele wygrać. Polska wódka podbija rynki Dalekiego Wschodu. W Chinach nasza Wyborowa jest drugą po Absolucie najchętniej kupowaną wódką, w Japonii zaś liderem na tamtejszym rynku jest Żubrówka. Dobrze też sprzedaje się w innych krajach, np. we Francji, która przecież do krajów ubogich w rodzime alkohole, wina, szampany, koniaki, nie należy. Polska wódka raczej jest konsumowana na świecie w czystej postaci. Są kraje, które mają długą tradycję tworzenia koktajli na bazie polskiej wódki, np. w Azji czy Ameryce Południowej, i to wcale nie jest złe rozwiązanie. Stowarzyszenie Polska Wódka musi te atuty bezwzględnie wykorzystać i przegraną w sprawie definicji obrócić w sukces promocyjny i ekonomiczny. Służyć do tego będą głośne międzynarodowe okazje, jak choćby EXPO 2010 w Szanghaju. Nie bez znaczenia jest fakt, że prezes PVA otrzymał w listopadzie 2007 r. nominację na członka Rady ds. Promocji Polskiego Sektora Rolno-Spożywczego przy ministrze rolnictwa. Takiego wyróżnienia branża jeszcze nigdy nie miała, a przecież chodzi tutaj o ciało złożone z fachowców, a nie urzędników. Jest więc szansa, że dobre pomysły na promocję w świecie polskiej żywności, do której wódka się też zalicza, i to wcale nie jako uboga krewna, będą bardzo skuteczne. – Wódka to polski klejnot – mówi prezes Andrzej Szumowski, i z pewnością nie jest to przesada.

Picie z rozumem

Polski klejnot narodowy wymaga odpowiedniej oprawy, tymczasem w Polsce doświadczenie uczy, że wódka to zmora, fatum, nasienie szatana. Czy można to zmienić?
Stowarzyszenie Polska Wódka w ramach tzw. social responsibility podejmuje takie wyzwania. I wtedy z gorliwego propagatora zmienia się w surowego nauczyciela. Zamiast „pić”, mówi „nie pić”. Zamiast drinka proponuje „zero promila” określonym grupom społecznym i zawodowym: kierowcom, wodniakom, kąpiącym się, dzieciom i młodzieży. Czy organizacja, która ma promować wysokoprocentowy produkt alkoholowy, wygląda wiarygodnie, kiedy apeluje o bezwzględną trzeźwość? A czy byłaby bardziej wiarygodna, gdyby nie robiła nic dla niwelowania negatywnych skutków nadużywania alkoholu?
– Chcemy zabierać głos w sprawie społecznej odpowiedzialności biznesu alkoholowego – mówi prezes Szumowski.
– Chcemy podejmować inicjatywy, nawet inwestować pieniądze. Jesteśmy jedną z nielicznych organizacji, która na działalność w obszarze społecznej odpowiedzialności nie prosi o pieniądze, tylko proponuje współfinansowanie interesujących projektów. To zawsze zaskakuje naszych rozmówców, a z drugiej strony, szybciej otwiera pole do konkretnych działań.

Zero proMILA

W swej krótkiej historii stowarzyszenie przeprowadziło już kilka pożytecznych akcji. W czasie wakacji wspólnie z Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym, Polskim Związkiem Kajakowym i Polskim Związkiem Wędkarskim podjęło działanie pod hasłem „Woda bez promili”. Zwracano uwagę, że rocznie tonie w polskich wodach ponad 500 osób i zwykle połowa z nich jest pod wpływem alkoholu. – Jeśli akcja „Woda bez promili” będzie swoistym dzwonkiem ostrzegawczym, który uratuje choćby jedno życie, warto podjąć takie działania, bo mają one sens – utrzymywali przedstawiciele współdziałających organizacji.
Kolejnym sugestywnym apelem była akcja „Zero proMILA” adresowana do kierowców, połączona z akcją uliczną, tj. transparentami ostrzegającymi przed prowadzeniem pod wpływem alkoholu. Promowaniu trzeźwości kierowców ma służyć specjalna gra komputerowa krążąca po internecie, która pokazuje, jak niebezpiecznie alkohol wpływa na kierowcę. Wiosną tego roku na pasach startowych lotniska zorganizowana będzie przy użyciu tzw. alkogogli prezentacja jazdy symulującej prowadzenie pojazdu pod wpływem promili. Alkogogle to okulary deformujące pole widzenia kierowcy, który siada za kierownicą po wypiciu określonej ilości alkoholu. Rozdane będą także bezpłatnie spore ilości alkomatów, dzięki którym każdy kierowca sam może „zmierzyć” swoją przydatność do siadania za kółkiem. Akcję „Zero proMILA” będą wspierać prócz PVA instytucje do tego powołane. Byłoby idealnie, gdyby decyzja „nie kieruję autem, bo wypiłem” była naturalnym odruchem każdego kierowcy, podobnie jak wciskanie sprzęgła przed zatrzymaniem się pod światłami na skrzyżowaniu.
Społeczna odpowiedzialność organizacji promującej branżę jest w Polsce zjawiskiem dosyć młodym. Jeśli równolegle następuje budowanie marek wyrobów, efekt promocyjny może być wzmocniony. W każdym działaniu promocyjnym konieczny jest jednak pewien umiar i wybór. Polski nie stać na globalną promocję, to znaczy promowanie wszędzie i wszystkiego. Jednak marek polskiej wódki, które są dziś na topie, jest sporo: Wyborowa, Żubrówka, Żołądkowa Gorzka, nalewki, likiery. Czy stowarzyszenie, w skład którego wchodzą spółki produkujące alkohole, ale także organizacje gorzelników, barmanów, producenci zboża i inne podmioty zdołają zrealizować wszystkie cele? Należy im nie tylko tego życzyć, ale też możliwie najlepiej wspierać te poczynania.

_______________________________

Polish Vodka Association radzi:

Nie pij, gdy:
* Zamierzasz wsiąść za kierownicę samochodu, motocykla, roweru itd.
* Planujesz pływać, żeglować lub uprawiać inne sporty
* Jesteś w ciąży
* Jesteś w pracy
* Jesteś chory i zdaniem lekarza może to negatywnie wpłynąć na twój stan zdrowia
* Przyjmujesz antybiotyki
* Opiekujesz się dzieckiem
* Jesteś niepełnoletni

Wydanie: 6/2008

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy