Polski żołnierz twardy jest. Przeżył groteskową ekipę Macierewicza i jego wychowanka Dworczyka. Jedyną kwalifikacją Michała Dworczyka, by zasiąść w fotelu wiceministra obrony narodowej, było upodobanie do gromadzenia materiałów wybuchowych. Trzymał ten arsenał we własnej piwnicy. A mieszkał w bloku. I taki rozumek wystarczył PiS, by zrobić z niego ministra. Wyrok półtora roku więzienia (w zawieszeniu), jaki dostał w 2001 r., jest oczywiście dowodem na prześladowanie tego niewydarzonego pirotechnika. Ale do kancelarii Morawieckiego pasuje Dworczyk jak ulał. Tam przecież ciągle coś wybucha. Udostępnij: Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on Telegram (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj







