Czego dzisiejsi studenci zazdroszczą rodzicom?

Czego dzisiejsi studenci zazdroszczą rodzicom?

Czego dzisiejsi studenci zazdroszczą rodzicom?

Monika Helak,
Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej
Na pewno zazdrościmy uniwersytetu. W XXI w. polski uniwersytet słabo odpowiada na problemy wykluczenia ekonomicznego i dyskryminacji na tle płciowym, etnicznym czy niepełnosprawności. Nie służy nauce ani pracownikom naukowym, ani studentom, którzy są mamieni obietnicami niemożliwymi do spełnienia, a nie korzystają już z zalet starej akademii. Chcielibyśmy znów otrzymywać rzetelne kształcenie i możliwość kształtowania charakteru. Potrzebujemy enklawy niezagrożonej destrukcyjnymi wpływami wolnego rynku, a jednocześnie starającej się odpowiadać na potrzeby społeczeństwa, a niekoniecznie biznesu.

Dr hab. Krzysztof Koseła,
socjolog
Mogą zazdrościć tego, że wchodzenie w dorosłość było dla pokolenia ich rodziców łatwiejsze. Dużo łatwiej było przewidzieć, jak ona będzie wyglądała: na pewno znajdę jakąś pracę, zgromadzę wkład do spółdzielni, a po 20 latach będę mieć mieszkanie. Scenariusz życia w poprzednim ustroju był w dużej mierze z góry przesądzony. Obecnie próg, który trzeba przekroczyć między młodością a dorosłością, stał się wysoki; zresztą nie tylko w Polsce, również w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy we Francji. Większa trudność usamodzielnienia się powoduje zjawisko tzw. gniazdowników – młodych ludzi, którzy nie chcą opuścić domu rodzinnego. Oczywiście współcześni studenci, którzy zazdroszczą rodzicom, często nie wiedzą, z jakimi kłopotami oni się borykali.

Adrian Skowroński,
student Uniwersytetu w Białymstoku, partia Razem
Jest wiele kwestii, które mogą budzić zazdrość dzisiejszych studentów lub poczucie niesprawiedliwości. Są to głównie sprawy ekonomiczne, takie jak brak stabilnego zatrudnienia, niskie zarobki czy kosmiczne ceny mieszkań, z powodu których ludzie są zmuszeni do zadłużania się na wiele lat. W skrócie można powiedzieć, że chodzi o perspektywy życia w Polsce, a raczej ich brak… Jeśli twój kierunek studiów nie jest akurat związany z branżą IT, prawdopodobieństwo, że po jego ukończeniu znajdziesz dobrze płatną pracę, jest niewielkie. Zwłaszcza gdy mieszkasz i uczysz się z dala od największych ośrodków miejskich. Oczywiście możemy się karmić neoliberalną i coachingową propagandą, według której wystarczy chcieć, aby odnieść sukces, jednak wówczas zderzenie z rzeczywistością może się okazać mocno rozczarowujące.

Marta Morgen,
czytelniczka PRZEGLĄDU
Pierwsza sprawa, jaka mi przychodzi na myśl, to warunki socjalne. Przedstawię to na swoim przykładzie: 1200 zł stypendium, 120 zł opłata za miejsce w akademiku, 120 zł bon na obiady na stołówce. Wystarczyło, żeby przeżyć miesiąc, i jeszcze zostawało na jakiś koncert czy inną imprezę. Bo chociaż dzisiejsi studenci mogą się dziwić, w tamtych czasach były koncerty w różnych klubach studenckich, i to na niezłym poziomie.

Wydanie: 38/2017

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy