Wolność słowa – gatunek zagrożony

Wolność słowa – gatunek zagrożony

Sąd, zatrzymanie, śmierć – taką cenę za niezależność płacą dziennikarze

3 maja obchodzono Światowy Dzień Wolności Mediów. Dziennikarze, również polscy, powodów do świętowania mają jednak coraz mniej. Najlepiej oddają to liczby.
1000 dziennikarzy postawionych przed tureckimi sądami za obrazę prezydenta Recepa Erdoğana od początku 2016 r.
301 incydentów, w których dziennikarze z krajów Unii Europejskiej zostali powstrzymani przez władze publiczne przed relacjonowaniem konkretnych wydarzeń politycznych i społecznych w pierwszych trzech miesiącach tego roku.
10 potwierdzonych tegorocznych zabójstw dziennikarzy w trakcie wykonywania zawodu.
6 reporterów uznanych za zaginionych; motywów ich zniknięcia i najpewniej śmierci nie udało się ustalić.
3 zabójstwa dziennikarzy internetowych i blogerów w Pakistanie,  wszystkie motywowane ekstremizmem religijnym.
29 – o tyle miejsc w porównaniu z 2015 r. spadła Polska w corocznym Rankingu Wolności Prasy, przygotowywanym przez międzynarodowe stowarzyszenie Reporterzy bez Granic.
Ranking powstaje na podstawie pomiarów kluczowych elementów funkcjonowania mediów w ponad 180 krajach świata, m.in. ich niezależności, autocenzury, nacisków na redakcje ze strony władz publicznych oraz przedstawicieli rynku, ale również wolności i demokracji oraz wolności gospodarczej. W badaniu biorą udział nie tylko dziennikarze, ale także prawnicy, działacze społeczni, przedstawiciele organizacji trzeciego sektora, również pracownicy tzw. watchdogów, czyli instytucji oceniających pracę administracji publicznej (w Polsce np. Helsińska Fundacja Praw Człowieka) – wszyscy wypełniają kwestionariusz, przygotowywany w ponad 20 językach. Na podstawie zebranych informacji powstaje zestawienie najbardziej i najmniej dziennikarsko wolnych krajów wszystkich kontynentów.
Wnioski płynące z tegorocznej edycji badania wiele mówią o światowej kondycji niezależnych mediów. Drugi rok z rzędu bowiem Reporterzy bez Granic alarmują, że swoboda wypowiedzi jest coraz bardziej zagrożona we wszystkich regionach naszego globu, również tam, gdzie dziennikarze byli dotychczas najskuteczniejszymi recenzentami poczynań funkcjonariuszy publicznych i wielkiego biznesu.
Na pierwszy rzut oka nietrudno wytłumaczyć ten ogólnoświatowy regres. Również w polskich mediach (zarówno wspierających, jak i krytykujących rząd) po publikacji rankingu pojawiły się dziesiątki komentarzy i analiz, przypisujących problemy z wolnością słowa coraz większej liczbie konfliktów zbrojnych, niewydolności finansowej tradycyjnych tytułów medialnych czy fundamentalizmowi religijnemu. Choć trudno tym ocenom zarzucić nieprawdziwość, nie wyczerpują one jednak zagadnienia – nie można wojnami czy radykalizmem religijnym wytłumaczyć nacisków na dziennikarzy w Niemczech, Hiszpanii czy Holandii.
Tak jak na świecie zmienia się charakter mediów, które coraz częściej przechodzą do internetu, stawiają na szybkość przekazu i ograniczają liczbę korespondentów zagranicznych, tak ewoluują również problemy, z którymi muszą się mierzyć dziennikarze i aktywiści w różnych częściach globu. Jeszcze dwie dekady temu reporterzy najczęściej ginęli na frontach wojennych, dzisiaj w statystykach Komitetu Obrony Dziennikarzy (CPJ) jako najczęstsze powody śmierci i zaginięć podaje się porwania, zabójstwa na tle ideologicznym bądź religijnym (jak w przypadku brytyjskich dziennikarzy, których egzekucji dokonało Państwo Islamskie). Inaczej też naciski na media wywierają władze państwowe. Niektórzy, jak Erdoğan, nacjonalizują i przejmują największe dzienniki, inni – jak prezydent Wenezueli Nicolás Maduro – zamykają redakcje.
Najczęstszą reżimową bronią przeciw niezależnym dziennikarzom jest jednak dezinformacja szerzona ich własną bronią i w ich rdzennym środowisku, czyli w internecie. Według badań Reporterów bez Granic, przoduje w tym Rosja, w której rząd w mniej lub bardziej bezpośredni sposób kieruje armią użytkowników mediów społecznościowych, zakładających całe redakcje, portale i blogi dyskredytujące doniesienia przeciwnych władzy dziennikarzy. Traci na tym zwłaszcza opinia publiczna – w natłoku informacji trudno odróżnić systematycznie piszącego w internecie reportera lub zawodowego dziennikarza od popularnego na Twitterze czy Facebooku prorządowego trolla, a co za tym idzie – niełatwo jest zidentyfikować rzetelny przekaz informacyjny.

Dezinformuj i rządź

Równie niebezpieczna dla wolności prasy jest radykalizacja nastrojów społecznych, wymuszająca często na dziennikarzach autocenzurę lub upraszczanie własnego przekazu. Coraz mniej tolerancyjne społeczeństwa Europy i Ameryki Północnej chcą jasnego, wyrazistego komunikatu – media przywiązane do tradycji często nie mogą, a przede wszystkim nie chcą spełniać tych wymogów, dlatego oddają pole nowym tytułom. Mają one niewiele wspólnego z warsztatem czy sztuką dziennikarską, zapewniają jednak odbiorcom dokładnie taką interpretację świata, jakiej oczekują – prostą, konkretną, czarno-białą. Przykładem jest chociażby amerykańska stacja Fox News, która zasłynęła w ostatnich miesiącach m.in. stawianiem znaku równości między muzułmanami, imigrantami uciekającymi przez Morze Śródziemne do Europy i zamachowcami z Paryża i Brukseli, a także wrzuceniem do jednego worka bojowników ISIS, Kurdów oraz antyrządowych syryjskich milicji. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że właśnie tę stację jako swoje główne źródło informacji wskazują najwierniejsi wyborcy populistycznego Donalda Trumpa.
Problemy z wolnością słowa mają nie tylko kraje odległe od Unii Europejskiej. W będącej jej członkiem Bułgarii niezależnych mediów prawie nie ma – znaczna część największych redakcji jest albo związana ze środowiskiem premiera Bojko Borisowa, albo finansowo zależna od najbardziej wpływowych biznesmenów, a niekiedy również od gangów i organizacji przestępczych. W sąsiedniej Macedonii od kilkunastu dni trwają antyrządowe protesty, w wyniku których do aresztu trafiło kilkunastu działaczy i lewicowych dziennikarzy, m.in. znany z internetowej aktywności publicystycznej Zdravko Saveski.

Polska w dół

Krytyka wolności prasy nie ominęła również Polski. Nasz kraj zanotował jeden z najbardziej spektakularnych spadków w rankingu. Jako główne przyczyny obniżonej oceny Reporterzy bez Granic podają upolityczniające się państwowe radio i telewizję oraz zarzuty o inwigilację dziennikarzy przez służby specjalne w czasie sprawowania władzy przez rząd Ewy Kopacz. To drugi z rzędu ranking, w którym Polska piętnowana jest za ataki na prasę – w poprzedniej edycji naszą pozycję osłabiło m.in. wtargnięcie agentów ABW do redakcji tygodnika „Wprost” i konfiskata nośników z materiałami dotyczącymi afery taśmowej.
Upolitycznienie mediów i redukcję ich pluralizmu bardzo wyraźnie widać w wielu krajach, w których do głosu coraz bardziej zdecydowanie dochodzą partie i formacje polityczne o nacjonalistycznej, często radykalnej, miejscami ksenofobicznej retoryce. Ich pojawienie się na scenie politycznej, a nierzadko również przejęcie władzy prowadzi często do zmian w prawie mających na celu odgórne sterowanie przekazem w mediach publicznych. Poza Polską zmiany tego typu w ostatnich latach wprowadziły m.in. Czechy. Najdalej poszły jednak Węgry, gdzie misję propagowania wartości narodowych w mediach wpisano wręcz do konstytucji, a premier Viktor Orbán rozgraniczył w ramach swojej służby medialnej stanowiska rzecznika prasowego dla mediów krajowych i zagranicznych – ten drugi ma oficjalnie monopol na reprezentowanie węgierskiego rządu w rozmowach z zagranicznymi korespondentami, szerząc w ten sposób nie tylko prorządową propagandę, ale również dezinformację na temat działań opozycji i niezależnych mediów.

Dziennikarstwo ponad granicami

Jednocześnie coraz częściej pojawiają się dziennikarskie śledztwa i publikacje obejmujące swoim zasięgiem niemal cały świat, jak chociażby ostatni wyciek Panama Papers czy wcześniejsze publikacje w ramach LuxLeaks, WikiLeaks lub artykuły związane z materiałami przekazanymi przez Edwarda Snowdena. Jak pisze francuski medioznawca i politolog Bernard Poulet w książce „Śmierć gazet i przyszłość informacji”, międzynarodowa współpraca dziennikarska wydaje się w tej chwili najskuteczniejszym sposobem na walkę z reżimową cenzurą, naciskami ze strony wielkich korporacji czy religijnym fanatyzmem. Tradycyjne dzienniki czy stacje telewizyjne zwykle nie są w stanie w pojedynkę złamać zmowy milczenia czy bariery dezinformacji, jednak inicjatywy takie jak pracujące na dokumentach z Panama Papers Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarstwa Śledczego często omijają krajową cenzurę i lokalne naciski.
Wolność słowa na świecie ma się nie najlepiej, a perspektywy na najbliższe lata nie napawają optymizmem. Nadchodzące miesiące przyniosą trzy głosowania, które mogą spowodować gwałtowne odejście od liberalnych wartości, także w mediach. Jeśli wybory w USA, Niemczech i Francji wygrają opcje radykalne, wolne słowo może się stać gatunkiem zagrożonym także w krajach, które uważane są za jego ojczyznę.

Wydanie: 20/2016 2016

Kategorie: Media

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy