Wybaczyć to nie znaczy zapomnieć

Wybaczyć to nie znaczy zapomnieć

List z prośbą o wybaczenie zbrodni na Wołyniu jest ważnym wydarzeniem. Przeczą mu jednak decyzje ukraińskich władz

Ukraińscy prezydenci, hierarchowie kościelni oraz intelektualiści wystosowali list, w którym przepraszają naród polski za zbrodnie dokonane na Wołyniu w trakcie II wojny światowej i w okresie powojennym.

Drodzy pobratymcy,
Zbliżają się dni pamięci po poległych synach i córkach naszych narodów.
W historii stosunków wzajemnych Ukraińców i Polaków jest wiele zarówno kart jednoczących nas jak braci, jak i krwawych. Wśród nich epizodem szczególnie bolesnym i dla Ukrainy, i dla Polski pozostaje tragedia Wołynia i polsko-ukraińskiego konfliktu lat II wojny światowej, w wyniku którego zginęły tysiące niewinnych braci i sióstr.
Zabijanie niewinnych ludzi nie ma usprawiedliwienia.
Prosimy o wybaczenie za popełnione zbrodnie i krzywdy – to nasz główny motyw.

List jest wydarzeniem ogromnej wagi. Jednak na polsko-ukraińskie stosunki rzutują ostatnie wydarzenia w Kijowie i decyzje tamtejszych władz. W kwietniu zeszłego roku ukraiński parlament przyjął ustawy, które nie tylko rehabilitują żołnierzy odpowiedzialnych za rzezie na Wołyniu, ale wręcz wynoszą ich na piedestał. Żołnierze UPA stali się prawnie uznanymi przez ukraińskie państwo „bojownikami o wolność”. Było to bolesne tym bardziej, że w tym samym dniu na Ukrainie przebywał prezydent Bronisław Komorowski. Znamienne, że w ogóle nie nawiązał on do tej haniebnej ustawy.
Ustawa zapewnia weteranom i ich rodzinom zniżki i inne gwarancje socjalne, uznaje przyznane im odznaczenia i stopnie wojskowe. Zakłada też karanie wszystkich, którzy okazywaliby lekceważenie weteranom czy negowali celowość ich walki. Ten pakiet ustaw to policzek wymierzony polskiej pamięci i polskiej racji stanu. W takiej atmosferze trudno o prawdziwe pojednanie.
Ale to nie wszystko. Po Majdanie do głosu na Ukrainie doszły siły polityczne, które odwołują do do ideowego dorobku OUN-UPA. Zauważył to swego czasu były komisarz UE ds. rozszerzenia Günter Verheugen. – Na Ukrainie funkcjonuje pierwszy w XXI w. rząd, w którym zasiadają faszyści – mówił. I miał rację. W gabinecie Arsenija Jaceniuka znaleźli się wówczas nacjonaliści z Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia Swoboda: Ołeksandr Sycz, Andrij Mochnyk oraz Ihor Szwajka. Ołeh Tiahnybok, lider faszystowskiej partii Swoboda, ściskał się z Lechem Wałęsą, laureatem pokojowej Nagrody Nobla. Nikt nie widział nic niestosownego w tym, że były polski prezydent ściska rękę politykowi, który neguje tragedię na Wołyniu.
Pod koniec sierpnia 2014 r. prezydent Petro Poroszenko stwierdził: – Uznając za bohaterów narodowych UPA i Banderę, Ukraina nie powinna brać pod uwagę krytycznych opinii innych państw, w tym nawet ich oficjalnych protestów i negatywnych reakcji.
Czy była jakakolwiek reakcja polskiego MSZ na tę skandaliczną wypowiedź? Nie.
Idźmy dalej. Prezydent Poroszenko ustanowił też Dzień Obrońcy Ojczyzny w rocznicę utworzenia Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Podjął również uchwałę ustanawiającą państwowe obchody rocznicy urodzin odznaczonego niemieckim Krzyżem Żelaznym Petra Diaczenki, dowódcy ukraińskiej jednostki biorącej udział w pacyfikacji powstania warszawskiego oraz polskich wsi na Lubelszczyźnie. A Ukraińska Rada Najwyższa uczciła niedawno minutą ciszy rocznicę śmierci Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcy UPA, współodpowiedzialnego za śmierć ok. 100 tys. Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
Polską racją stanu jest niepodległa Ukraina. List, który wystosowali ukraiń­scy przywódcy polityczni i duchowi, jest ważnym sygnałem do polsko-ukraińskiego pojednania. Ale nie za wszelką cenę. Wybaczyć bowiem, to nie znaczy zapomnieć. Tym bardziej że dziś na Ukrainie wybiela się OUN-UPA i dowódców odpowiedzialnych za rzezie Polaków na Wołyniu. Nie tak buduje się partnerskie stosunki. Pojednanie nie może odbywać się ponad grobami pomordowanych, gdy ich kaci są dziś na Ukrainie bohaterami, a ściga się tych, którzy zanegują ich „męstwo” czy „bohaterstwo”.

Autor jest publicystą, autorem wywiadu rzeki z prof. Krzysztofem Dunin-Wąsowiczem oraz książki „Jaka Polska?”

Wydanie: 2016 24/2016

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy