Wystarczy iskra

Wystarczy iskra

Fikcja dialogu społecznego

Dorobkiem III RP była Komisja Trójstronna, w której takie sprawy były omawiane i uzgadniane, ale ona nie działa.

– W praktyce już dawno przestała działać, dlatego zawiesiliśmy naszą pracę w niej. Strona związkowa w Komisji była wciąż okłamywana. Przykładowo tydzień przed zebraniem KT Rada Ministrów podjęła decyzję o wysokości płacy minimalnej. Potem minister przychodził jak listonosz i obwieszczał nam decyzję rządu. Niejednokrotnie pytałem, czy jest jeszcze możliwość negocjacji, ale odpowiedź była negatywna. Jeżeli tak, to jaki sens miało spotykanie się? Podobna sytuacja była z budżetem. Co z tego, że opiniowaliśmy budżet państwa, skoro na posiedzenie Komisji przychodził przedstawiciel ministra finansów i informował nas, że niczego nie będzie zmieniał? Taki „dialog” jest zwykłą fikcją.

Zamiast dialogu był monolog?

– Nie szanowano konstytucji, zgodnie z którą obowiązkiem państwa jest prowadzenie dialogu społecznego. Dlatego półtora roku temu ruch związkowy zawiesił swój udział w pracach Komisji Trójstronnej. Już wtedy wiedzieliśmy, że brak dialogu źle się dla rządu skończy.

Rząd pewnie uważał inaczej.

– Rząd trwał w uporze, ale zmuszony do gaszenia pożarów w służbie zdrowia czy w górnictwie przekonał się, do czego prowadzi brak dialogu społecznego. A napięcie jest też w innych branżach. Gorąco jest na poczcie, trwa spór zbiorowy na kolei, dotyczący funkcjonowania PKP Cargo i Przewozów Regionalnych, są protestujący energetycy, podwyżek płac domagają się nauczyciele. Ponadto rząd podejmuje często nieracjonalne decyzje, które prowadzą do negatywnych konsekwencji. Najpierw tworzył duże podmioty gospodarcze, takie jak Kompania Węglowa czy Jastrzębska Spółka Węglowa, a teraz je dzieli, pogłębiając straty.

Ale górnicy się nie dali.

– Bo zapowiedziano likwidację miejsc pracy. Rząd głośno woła, że je utrzyma, a w praktyce jego polityka prowadzi do likwidacji istniejących stabilnych miejsc pracy i zastępowania ich śmieciowym zatrudnieniem. Nowe miejsca pracy nie powstają w oparciu o Kodeks pracy! Dzisiaj 50% zatrudnionych nie pracuje etatowo, tylko na zasadzie samozatrudnienia, umowy-zlecenia, umowy o dzieło, wolontariatu, stażu. Ci ludzie nie mogą się zrzeszać w związki zawodowe ani skutecznie dochodzić swoich praw. W takiej sytuacji dialog społeczny nie istnieje, co rodzi gniew społeczeństwa. Rewolucje dojrzewają długo, ale wybuchają natychmiast. Wystarczy iskra. Dziś, przy dużych możliwościach przekazu internetowego, można zmobilizować ludzi w ciągu paru godzin.

Ale na razie rząd nie stoi na straconej pozycji. Potrafi docierać do opinii publicznej, zyskiwać jej poparcie. Jak rozgrywał sprawę górników! Ile poszło do mediów informacji o górniczych zarobkach, że to 18 tys. zł! I że mają deputaty, dostają trzynastki, czternastki itd.

– Rząd od wielu miesięcy atakuje górników kłamliwą propagandą, mówiąc, że opływają w przywileje. Tymczasem to nie są przywileje, tylko określone prawa wynikające ze specyfiki zawodu. Zasady zatrudnienia wynikają ze zbiorowych układów pracy. Rząd tak atakuje górników, bo to jedna z ostatnich dobrze zorganizowanych grup, która stawia opór naciskowi na uśmieciowienie zatrudnienia. Warto też pamiętać, że w ostatnich latach górnicy zrzekli się wielu uprawnień. Zostały im resztki. Jeśli mają fundusz socjalny i postanawiają, że będą pomagali pracownikom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej tzw. ołówkowym (chodzi o wyposażenie dzieci do szkoły), to co w tym złego? Mamy potępiać ludzi za to, że wspierają ubogich pracujących? Dodam, że te same uprawnienia funkcjonują też w prywatnych kopalniach.

Rząd występuje więc w roli kapitalisty, który walczy, żeby płacić jak najmniej.

– My w OPZZ apelujemy od dawna: upowszechniajmy układy zbiorowe pracy. Rząd nie powinien się zajmować elastycznym czasem pracy ani szczegółowymi rozwiązaniami w poszczególnych branżach. Powinniśmy działać tak, jak to się odbywa w rozwiniętym świecie. W Skandynawii, w krajach Beneluksu, we Francji czy w Niemczech prawie cały rynek pracy regulują układy zbiorowe. Przedsiębiorcy ze związkami zawodowymi porozumiewają się w sprawie wysokości płac, nadgodzin czy dni wolnych i ustalone rozwiązania obowiązują dla całych branż. Na tym polega dialog oparty na szacunku i symetrii stron. Dzięki temu pracownicy czują się jak partnerzy, a nie jak tania siła robocza podporządkowana samowoli pracodawcy. Jeśli nie ma tak pojmowanego dialogu, konflikt jest gwarantowany.

Dlaczego w Polsce dialog społeczny się nie udaje?

– Odnoszę wrażenie, że przedstawiciele rządu patrzą na świat w sposób XIX-wieczny, autorytarny i niedemokratyczny. Rząd nie chce negocjacji, wspólnego podejmowania decyzji, szkoda mu czasu na rozmowy, bo trzeba do nich dobrze się przygotować.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 5/2015

Kategorie: Wywiady

Komentarze

  1. jarekprz
    jarekprz 28 stycznia, 2015, 14:09

    I to jest postawa. Nie pod siebie, a dla ludzi!

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. waldi
    waldi 28 stycznia, 2015, 14:22

    Panie Przewodniczący! Do problemów pracowniczych należałoby jeszcze doliczyć rocznie tysiące samobójstw z przyczyn bytowych (pomnożyć przynajmniej x 25 lat), setki zamarzniętych bezdomnych każdej zimy, prawie całą młodzież parobkującą po całym świcie, największą w historii narodu bezpowrotną emigrację zarobkową, znaczną część narodu wdeptaną w bagno bez szans na lepsze jutro, już dziedziczną biedę, kult śmietnika i żebraka, itd.
    To są sukcesy styropianowych bohaterów którzy zrobili sobie skok na kasę kosztem reszty narodu.
    Czy ktoś wreszcie podsumuje i zbilansuje ofiary tej ich sławetnej transformacji ???

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy