Zachęcać, a nie gonić batem

Zachęcać, a nie gonić batem

Overview

Za pracę w niedzielę powinno przysługiwać wynagrodzenie w wysokości 250% stawki dziennej

W centrach handlowych trwa gorączka przedświątecznych zakupów, temperaturę podniosło przegłosowanie w piątek przez Sejm ograniczenia, a od 2020 r. zakazu handlu w niedzielę. OPZZ ma w tej sprawie wyraźnie inne stanowisko niż Solidarność i rząd.
– Podchodzimy do handlu w niedziele nie ideologicznie, lecz pragmatycznie. Nie chcemy działać zakazami i nakazami ani tworzyć prawa dla wybranej grupy pracowników, nawet tak licznej – 600-tysięcznej – jak zatrudnieni w handlu wielkopowierzchniowym. W sprawie ograniczenia pracy w niedziele zwracają się do nas pracownicy z innych branż, bo przecież tankujemy wtedy paliwo, chodzimy do sieciówek gastronomicznych, kawiarni i restauracji, kin i teatrów, jeździmy autobusami i pociągami, kontaktujemy się z operatorami sieci komórkowych. Aby w poniedziałek sklepy wielkopowierzchniowe miały czym handlować, w niedzielę trzeba dowieźć do nich towar. Proponujemy objęcie wszystkich zatrudnionych jednakowymi regulacjami ustawowymi, zapisanie np. w Kodeksie pracy, że co najmniej dwie niedziele pracownik ma wolne, z ochroną rodziców wychowujących małe dzieci. Ponadto pracującym w tym dniu przysługiwałoby wynagrodzenie w wysokości 250% stawki dziennej.

Wszyscy zatrudnieni w handlu wielkopowierzchniowym mieliby zatem co najmniej dwie niedziele wolne, a klienci nie musieliby zmieniać przyzwyczajenia spędzania siódmego dnia tygodnia w centrach handlowych.
– Znam opinie ludzi i wyniki sondaży, wiem, jak bardzo sprawa handlu w niedziele dzieli społeczeństwo, a nawet pracujących w tym dniu. Części z nich odpowiada dzień wolny w ciągu tygodnia. Nie da się przyjąć rozwiązania, które zadowoli wszystkich. Dlatego opowiadamy się za dobrowolnością i zapewnieniem wszystkim pracującym w niedziele lepszej rekompensaty za to, że nie mogą tego dnia spędzić z rodziną, że muszą rezygnować ze swoich planów. Jeśli przedsiębiorcy opłaci się uruchomienie placówki w niedzielę, będzie musiał zapewnić pracownikom znacznie korzystniejsze warunki niż dziś.

Niedawno szef Solidarności bardzo ostro skrytykował rząd za chęć ograniczenia handlu do dwóch niedziel w miesiącu, nazwał to mydleniem oczu. Głosowanie w Sejmie pokazuje, że rząd poszedł na ustępstwa wobec Solidarności. Głosu OPZZ w tej sprawie prawie nie było słychać.
– Wielokrotnie przedstawialiśmy nasze stanowisko. Jesteśmy konfederacją i mamy różne organizacje związkowe, ale postulat wyższych płac za pracę w niedziele nas łączy. Podobnie myśli wielu przedsiębiorców, im też bardziej odpowiada system zachęt niż zakazów oraz określenie w Kodeksie pracy minimalnej liczby wolnych niedziel przysługujących zatrudnionym.

W marcu 2018 r. mają być gotowe projekty nowego Kodeksu pracy regulujące indywidualne i zbiorowe prawo pracy. Czy wiecie, co tam ma być zapisane?
– Mamy swojego przedstawiciela w Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy – mecenasa Liwiusza Laskę, który pełni w niej funkcję wiceprzewodniczącego, reprezentuje OPZZ, zgłasza nasze propozycje. Niestety, związki zawodowe nie mają w komisji większości, a ona decyduje o przyjęciu konkretnych rozwiązań.

Podobno nowe prawo pracy umożliwi uelastycznienie czasu trwania urlopu – może on być skrócony z 26 do 20 dni.
– Ten niefortunny przeciek do prasy nie pokrywa się z dotychczasowymi wynikami prac komisji, takiego zagrożenia nie ma. Natomiast my jako OPZZ przygotowaliśmy projekt ustawy dającej pracownikom prawo do 32 dni urlopu.

Łatwo sobie wyobrazić reakcję pracodawców: co też ten Jan Guz opowiada, wiek emerytalny dla mężczyzn został obniżony o dwa lata, dla kobiet o całe siedem, teraz chcą wydłużenia urlopów! Ośmiogodzinny dzień pracy – wprowadzony tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – także chcecie skrócić?
– To świetny argument przemawiający za potrzebą skrócenia czasu pracy: mamy regulacje nie z tej epoki! Dokładnie 200 lat temu wymyślono formułę „osiem godzin pracy, osiem godzin snu, osiem godzin wypoczynku”, która stała się podstawą obowiązujących do dziś uregulowań. Czas pracy się nie zmienił, za to świat wokół nas jest kompletnie inny! Wiele rzeczy załatwiamy bez udziału człowieka przez internet, w sklepie mamy kasy samoobsługowe, niedługo przesiądziemy się do samochodów bez kierowcy. Technika i technologia poszły nieprawdopodobnie naprzód, do tego nastąpiło coś, co do niedawna nikomu się nie śniło – rewolucja informatyczna i cyfryzacja. Dzięki automatyzacji i robotyzacji możliwości produkcyjne są niemal nieograniczone, choć nie wymaga to zwiększenia zatrudnienia i wydłużenia czasu pracy. Tymczasem Polacy pracują prawie 2 tys. godzin rocznie, należą do najbardziej zapracowanych społeczeństw w Europie.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 48/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: