Zagadki ”strasznych jaszczurów”

Zagadki ”strasznych  jaszczurów”

Co roku naukowcy odkrywają pięć lub sześć nowych dinozaurów

Świat ogarnia kolejna fala “dinomanii”. W USA furorę robi nowy film Disneya “Dinozaur”, zrealizowany przy użyciu symulacji komputerowych i efektów specjalnych. Eksperci nie mają wątpliwości – paleontologia jest nauką najbardziej związaną z show-biznesem.
Prawdziwą fascynację dinozaurami wywołał w 1993 roku film Stevena Spielberga “Park Jurajski”. Od tej pory frekwencja w wielu muzeach paleontologicznych, np. w Esperaza w południowej Francji, zwiększyła się o połowę. “Francuskie dzieci są obecnie za pan brat z tyranozaurem, jakby to była zwykła krowa”, mówi paleontolog, Lionel Cavin. Niezwykle wzrosła liczba poszukiwaczy-amatorów. Do Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu niemal co tydzień zgłaszają się szacowni obywatele, pokazujący “jaja dinozaurów”, które wykopali w swych ogrodach. Do tej pory żadne ze znalezisk nie okazało się prawdziwe, ale w przyszłości, kto wie…
Steven Spielberg zasłużył na wyrazy uznania paleontologów, ponieważ rozpowszechnił nową wizję dinozaurów, opartą na najnowszych badaniach naukowych. Dziś niemal każde dziecko wie, że te gady nie były powolnymi, ociężałymi stworami, wlokącymi za sobą ciężkie ogony i tak głupimi, że musiały zniknąć z powierzchni Ziemi. Reżyser słusznie ukazał np. welociraptory jako wilki epoki jurajskiej, szybkie, inteligentne, działające zespołowo drapieżniki, śmigające szybko jak strusie, z wyprostowanymi ogonami dla zachowania równowagi. Ale i Spielberg zasłużył sobie na burę od poważnych badaczy. “Prawdziwe” raptory były bowiem zbyt małe, by przestraszyć widzów. Reżyser polecił więc “skrzyżować” te groźne, lecz niewielkie gady z drapieżnym, nieco większym deinonychem (Deinonychus znaczy “straszny pazur” – zwierzę to miało olbrzymi, sierpowaty szpon na drugim palcu u nogi). Raptory na filmie osiągnęły więc przyzwoity wzrost, lecz naukowcy nie kryli oburzenia – nawet wybitny artysta nie ma prawa fałszować przeszłości! Dopiero później okazało się, że

Spielberg miał rację.

Odnaleziono bowiem skamieniały szkielet raptora o wysokości 1,9 metra. Fikcja filmowa wyprzedziła naukę…
Raptor, wystawiony niedawno w Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku, wygląda jeszcze inaczej niż spielbergowski – jest nieco bardziej “puchaty”. Pokryty jest bowiem czymś w rodzaju piór. Ten opierzony drapieżnik nie wygląda tak przerażająco, jak “gadzie” raptory Spielberga, ale chyba bardziej przypomina “oryginał”. W latach 1997-1999 na łamach czasopism paleontologicznych pojawiła się seria artykułów, dowodzących, że dinozaury wcale nie wymarły, lecz zmieniły się poprzez ewolucję, stając się ptakami. “Ptaki wykształciły się z teropodów – dwunożnych mięsożernych dinozaurów”, mówi Paul Serano, światowej sławy paleontolog z University of Chicago. Dowodów na potwierdzenie tej tezy dostarczyła analiza biomolekuł, które cudem przetrwały w niektórych skamielinach. Za pomocą mikroskopów elektronowych i analizy przy użyciu przeciwciał udało się np. stwierdzić, że molekuły keratyny, uzyskanej ze skamieniałych szczątków dinozaura znalezionego w Mongolii, a żyjącego 75 milionów lat temu, są identyczne z keratyną znajdującą się w piórach ptasich, ale nie z keratyną pochodzącą z łusek współczesnych gadów. “Nie można wykluczyć, że prapiórami był pokryty nawet wielki T-Rex”, mówi Mark Norel l, z Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. Także w
disneyowskim fimie “Dinozaur”, który właśnie wszedł na ekrany amerykańskich kin, straszą upierzone raptory. Obraz ten, zrealizowany kosztem ponad 127 mln dolarów, opowiada o przerażających niekiedy przygodach młodego iguandona imieniem Aladar w czasach, gdy świat dinozaurów dobiegał kresu – Ziemię zaczął już bombardować deszcz meteorytów. W filmie gady mówią wprawdzie po angielsku, ale większość ich pozostałych zachowań odpowiada najnowszemu “modelowi dinozaurów”, stworzonemu przez naukę. Wiadomo np., że niektóre z tych gadów siedziały w gniazdach dosłownie aż do końca, by bronić swych jaj. W pozycji obronnej, z uniesionymi łapami, zastała śmierć dinozaury z mongolskiej pustyni, na które zwaliła się piaskowa wydma. Na gniazdach niektórych gatunków znaleziono masy skamieniałych roślin. Przypuszczalnie rodzice gromadzili roślinność na gniazdach, aby ciepło z rozkładających się traw i ziół rozgrzewało tkwiące w jajach embriony. “Straszliwe jaszczury” (to znaczy nazwa “dinozaury”, wprowadzona w 1842 r. przez Brytyjczyka Richarda Owena) były troskliwymi rodzicami. Jak mówi paleontolog, Jack Horner, z Muzeum Gór Skalistych, na górze Egg Mountain w Montanie w pobliżu gniazda drapieżnych troodonów znaleziono skamieniałe szkielety małych roślinożernych dinozaurów, często z oberwanymi kończynami. “Zapewne rodzice troodonów przynieśli je jako pokarm dla swych małych”, wyjaśnia Horner.
Uprzednio na podstawie analizy gadzich śladów naukowcy sądzili, że gdy maszerowała grupa np. roślinożernych zauropodów, młode dreptały w środku, a dorosłe zwierzęta chroniły je przed atakami drapieżników. Najnowsze znaleziska zdają się jednak wskazywać, że najmłodsze osobniki nie wędrowały razem ze stadem. Być może przebywały

w swego rodzaju “przedszkolu”,

osłaniane przez kilka dorosłych zwierząt, dopóki nie nabrały sił, by nadążyć za innymi. Stada składały się wyłącznie z przedstawicieli jednego gatunku. Grupy wielogatunkowe, pokazane w disneyowskim filmie, to tylko wymysł scenarzysty.
Paleontologia jest dynamicznie rozwijającą się nauką. W ciągu ostatnich 30 lat liczba znanych gatunków dinozaurów podwoiła się. Co roku naukowcy odkrywają pięć lub sześć nowych “straszliwych jaszczurów”. W marcu br. odnaleziono np. zamienione w kamień szczątki istoty, będącej prawdopodobnie największym drapieżnikiem, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi. Ten gad, który nie otrzymał jeszcze nazwy, miał 15,3 metra długości, był więc o ponad metr większy od poprzedniego rekordzisty, gigantozaura z Ameryki Południowej. Sześć odkrytych w marcu bestii z ostrymi jak brzytwy szponami znalazło swój kres pod lawiną ziemi na terenie dzisiejszej Patagonii. W stadzie były co najmniej trzy młode osobniki. “Paleontolodzy zawsze uważali, że dinozaury polowały samotnie. Wydaje się jednak, że udawały się na łowy parami lub nawet w grupach rodzinnych, tak jak współczesne lwy”, twierdzi Philip Currie z Royal Tyrrell Museum w Alberta.
Naukowcy wiedzą obecnie także, jakie dźwięki wydawały przynajmniej niektóre gatunki “strasznych jaszczurów”. Poznano je dzięki skanerowej analizie czaszek. I tak grzebieniaste hadrozaury (dinozaury kaczkodziobe) w młodości

przeraźliwie skrzeczały,

natomiast w wieku dorosłym porykiwały głucho na wyjątkowo niskiej częstotliwości. Dzięki skanerowi paleontolodzy odtworzyli też kształt mózgu
T-Rexa. Ten potwór, znany z “Parku Jurajskiego”, miał bardzo rozbudowaną część mózgu, odpowiedzialną za węch, znacznie większą od płatów wzrokowych. Tymczasem drapieżniki potrzebują znakomitego wzroku, za pomocą węchu orientują się padlinożercy. Czyżby potwierdzała się teza, że groźny tyranozaur był w rzeczywistości nieszkodliwym ścierwojadem?
“Kiedy zaczynałem w 1980 roku, nie wiedzieliśmy prawie nic. Mieliśmy przed sobą tylko kupę kości. Teraz jednak paleontologia rozwija się na wszystkich frontach”, mówi zadowolony Paul Serano.

Kamienne serce
Czy dinozaury były zmiennocieplne, jak współczesne gady, czy stałocieplne, jak ssaki? Przez dziesięciolecia była to największa zagadka paleontologii. Dziś nie ma już wątpliwości. W żyłach przynajmniej niektórych gatunków stale płynęła gorąca krew. Jak dowiodły analizy pierścieni wzrostu na kościach ogromnych apatozaurów (znanych dawniej jako brontozaury), te roślinożerne gady o nogach jak kolumny osiągały swe ostateczne rozmiary już po 8-11 latach. Taki szybki wzrost osiągają tylko zwierzęta stałocieplne. W kwietniu br. magazyn “Nature” poinformował, że naukowcy z North Carolina State University przebadali w tomografie komputerowym skamieniałe serce żyjącego przed 66 milionami lat dinozaura z gatunku Thescelosaurus. Na trójwymiarowych obrazach zidentyfikowano dwie komory sercowe. Przypuszczalnie to dwie dolne komory, podczas gdy dwie komory górne zapadły się w sobie po śmierci długiego na 4 m i ważącego 300 kg zwierzęcia. Oznaczałoby to, że Thescelosaurus miał serce czterokomorowe, jak współczesne ssaki i ptaki, a nie trzykomorowe, jak gady.

Wydanie: 23/2000

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy