Spór o klonowanie embrionów

Spór o klonowanie embrionów

Czy komórki macierzyste staną się “najważniejszym surowcem medycznym” XXI wieku?

Parlament brytyjski większością dwóch trzecich głosów przyjął ustawę zezwalającą na klonowanie ludzkich embrionów “w celach terapeutycznych”. Decyzja ta wywołała gwałtowne protesty obrońców życia, etyków, duchownych i filozofów.
“Gdzie zakończy się ta zła moralnie droga?”, pytał katolicki biskup Westminsteru, Cormac Murphy O’Connor. Papież Jan Paweł II już w sierpniu 2000 r. w liście skierowanym do kongresu transplantologów stwierdził, że klonowanie ludzkich embrionów jest niemożliwe do zaakceptowania. Chadecki deputowany do Bundestagu i wiceprzewodniczący parlamentarnej komisji ds. etyki, Hubert Hueppe, uznał zalegalizowaną przez Londyn praktykę za “zwykły kanibalizm” i stwierdził, że Unia Europejska powinna rozważyć nałożenie sankcji na Wielką Brytanię za złamanie podstawowych praw człowieka. Premier Tony Blair pochwalił natomiast decyzję Izby Gmin, która “pomoże zachować dominującą pozycję kraju na polu biotechnologii”. Yvette Cooper, sekretarz w brytyjskim ministerstwie zdrowia, powiedziała zaś z entuzjazmem: “Potencjalne korzyści tych badań są niezmierzone, przede wszystkim dla tych, którzy cierpią na straszliwe chroniczne choroby”. Jest to z pewnością mocny argument. Któż nie chciałby, aby sparaliżowany po upadku z konia amerykański aktor, Christopher Reeve, jeszcze raz mógł zagrać Supermana? Któż nie życzyłby cudownego wyzdrowienia cierpiącemu na chorobę Parkinsona pięściarzowi Muhammedowi Alemu? Z drugiej strony, wcale nie jest pewne, czy terapia komórkami embrionalnymi rzeczywiście przyniesie rezultaty.
Celem klonowania “terapeutycznego” nie są narodziny nowego osobnika, lecz uzyskanie tkanek, które zostaną użyte w medycynie.
Procedura jest prosta. Z komórki jajowej naukowcy usuwają jądro z materiałem genetycznym. W tej “pustej” komórce umieszczane jest DNA osobnika, który ma zostać skopiowany. “Zapłodniona” w ten sposób komórka dzieli się i staje się galaretowatą grudką komórek – embrionem. Można umieścić go w macicy matki-nosicielki i czekać, aż się rozwinie – będzie to “klonowanie reprodukcyjne”. Jeśli jednak przeprowadzane jest “klonowanie terapeutyczne”, embrion trafia do probówki, gdzie rośnie. Po tygodniu składa się z około 100 komórek. We wnętrzu zarodka znajdują się komórki macierzyste, szczególnie przez naukowców cenione, uważane za

“źródło wiecznej młodości”

dla mózgu i innych organów. W komórkach tych, pierwotnych i niezróżnicowanych, drzemie ogromny potencjał biologiczny – komórki macierzyste, zdolne do dzielenia się w nieskończoność, które mogą rozwinąć się niemal w każdą z 210 typów komórek występujących w ludzkim organizmie – w mięśnie szkieletowe, sercowe, nerwy, ścięgna czy kości. Naukowcy mają nadzieję, że z komórek macierzystych uda się wyhodować w laboratoriach organy do przeszczepu – serca, wątroby, nerki, trzustki, a nawet oczy. Pozwoli to na ocalenie wielu ludzkich istnień. Tylko w USA umiera rocznie 70 tys. osób, które nie doczekały się na dawcę organów. Komórki macierzyste, umieszczone w mózgu, być może utworzą nową tkankę, co przyczyni się do uleczenia tak potwornych dolegliwości jak choroby Parkinsona czy Alzheimera. Niewykluczone też, że dzięki “komórkom młodości” uda się połączyć przerwane połączenia nerwowe w rdzeniu kręgowym – ludzie sparaliżowani, przykuci do łóżek i wózków inwalidzkich zaczną chodzić. Komórki te muszą jednak pochodzić z embrionów powstałych dzięki sklonowaniu pacjenta tak, aby w jego organizmie nie doszło do odrzucenia przeszczepu. Już za kilka lat całkowicie realny będzie następujący scenariusz: chory np. na Alzheimera daje naukowcom fragment swojej tkanki, z której ci pobierają DNA użyte następnie do sklonowania embrionu. Chory zgadza się więc na “wyprodukowanie” swego brata-bliźniaka, któremu jednak nie będzie dane przyjść na świat. Podczas pobrania komórek macierzystych “brat bliźniak” in spe, czyli embrion zostanie zniszczony. Za to biorca, ciągle “odświeżany” iniekcjami nowych komórek z kolejnych “braci-bliźniaków” przeżyje w zdrowiu i ze znakomitą pamięcią ponad 100 wiosen. Takie perspektywy pobudzają wyobraźnię. Amerykański biolog molekularny, John Gearhart, nazwał już embrionalne komórki macierzyste “najważniejszym surowcem medycznym XXI wieku”.
Oczywiście, taka procedura budzi ogromne wątpliwości natury etycznej. Czy traktować ludzkie embriony jako surowiec? Czy można unicestwić ludzkie życie, nawet dopiero powstające, by uratować innego człowieka? Czy naukowcy, zuchwale manipulujący naturą, nie stają się bluźnierczymi naśladowcami Boga?
Brytyjski biolog i genetyk, Richard Dawkins, autor popularnych także w Polsce prac naukowych, nie ma takich wątpliwości – chodzi przecież o wyleczenie milionów chorych. Przeciwnicy klonowania niech podadzą jakieś konkretne argumenty, niech powiedzą, komu konkretnie to zaszkodzi. Likwidowane embriony, niewiele większe niż główka od szpilki kłębki komórek, nie mają przecież układu nerwowego, nie są ludźmi, wywodzi Dawkins.
Tym niemniej nawet, jeśli wątpliwości natury etycznej zostaną odrzucone, pojawiają się kwestie natury praktycznej. Australijscy naukowcy zdołali wprawdzie ostatnio tak “spreparować” w laboratorium macierzyste komórki embrionalne myszy, że zmieniły się w funkcjonujące komórki nerwowe czy mięśniowe. Organizm myszy różni się jednak zasadniczo od ludzkiego. Tak naprawdę badacze wciąż nie wiedzą, jak “przeprogramować” komórki macierzyste, by zmieniły się w inne “potrzebne” akurat komórki. W laboratorium “nakłonienie” komórki macierzystej, by zmieniła się w komórkę trzustki produkującą insulinę, wymaga aż pięciu różnych operacji. Doświadczenia, zebrane podczas klonowania zwierząt (zaledwie niewielka część eksperymentów skończyła się sukcesem), świadczą również, że

najmniejszy błąd

podczas “przeprogramowania” komórek może skończyć się tragicznie – pacjent nie tylko nie zostanie wyleczony, ale “otrzyma” guz rakowy lub, w najlepszym razie, “niepożądaną tkankę”. Pewne jest, że najwcześniej za pięć, być może dopiero nawet za 10 lat, badacze będą wiedzieli, czy terapia komórkami macierzystymi rzeczywiście znajdzie praktyczne zastosowanie w medycynie.
Ponadto, przy dzisiejszym stanie nauki, do “wyhodowania” komórek macierzystych dla jednego tylko chorego potrzeba aż 280 kobiecych komórek jajowych. Skąd wziąć tak wielkie ilości tego “surowca”? Entuzjaści komórek macierzystych już zaproponowali, aby żeńskim ofiarom śmiertelnych wypadków pobierać nie tylko nerki czy wątrobę do przeszczepu, lecz także jajniki. Aktywistki feminizmu wyraziły natychmiast obawę, że kobieta może zostać zdegradowana do roli “dawczyni komórek jajowych”. Już teraz w Wielkiej Brytanii pacjentki płacą mniej za stymulację hormonalną i

sztuczne zapłodnienie,

jeśli zdecydują się “ofiarować swe embriony nauce”. Dzięki temu zapobiegliwi brytyjscy specjaliści zgromadzili już zapas 50 tys. embrionów. W przyszłości kobiety z krajów Trzeciego Świata będą być może ratowały się przed nędzą, sprzedając swe komórki jajowe. “Byłby to kolejny krok na drodze do komercjalizacji kobiecego ciała”, twierdzi przewodnicząca Rady Etyki przy niemieckim ministerstwie zdrowia, Regine Kollek.
Z powyższych przyczyn niektórzy naukowcy proponują zrezygnowanie z kontrowersyjnego “klonowania terapeutycznego”. Można przecież uzyskiwać komórki macierzyste z organizmów osobników dorosłych. Komórki macierzyste występują aż w 20 organach, w tym w skórze i w tkance nerwowej. Eksperymenty wykazały, że “dorosłe” (ang. adult) komórki macierzyste, podobnie jak embrionalne, mają zdolność do przemiany w inne komórki. W ubiegłym roku szwedzcy badacze zaszczepili komórki macierzyste z mózgów dorosłych myszy w mysie embriony, gdzie komórki “samoistnie” przeprogramowały się w komórki serca, płuc, tkanki nerwowej i jelit. Naukowcy z Kalifornii zdołali nawet wyleczyć myszy z uszkodzoną wątrobą, wstrzykując im komórki macierzyste ze szpiku kostnego innych osobników dorosłych. Wystarczyło zaledwie 50 komórek, aby wątroby odzyskały całkowitą sprawność.
“Dorosłych” komórek macierzystych jest jednak mniej niż embrionalnych, są one też trudne do pozyskania. Wielu naukowców opowiada się więc za “terapeutycznym klonowaniem embrionów”. Przykład Wielkiej Brytanii z pewnością okaże się zaraźliwy. Także inne kraje mogą złagodzić swe ustawodawstwo dotyczące klonowania embrionów. Stawka jest ogromna – gigantyczny biotechnologiczny rynek przyszłości, którego wartość oceniana jest na setki miliardów dolarów.


Czy homo xerox już się narodził?
Nie brakuje głosów, że “klonowanie terapeutyczne” jest tylko wstępem do “reprodukcyjnego”, którego celem jest narodzenie “skopiowanego” człowieka. Brytyjski dziennik “The Independent” przeprowadził w tej sprawie ankietę wśród 32 najwybitniejszych naukowców kraju. Połowa spośród nich doszła do wniosku, że “klonowanie reprodukcyjne” jest nieuniknione i dojdzie do niego w ciągu najbliższych 20 lat. Pewien pragnący zachować anonimowość dyrektor kliniki ginekologicznej w Londynie oświadczył nawet: “Sprzęt potrzebny do klonowania jest prosty i tani. Procedury tej nie udaremnią więc żadne zakazy. Tego się nie da zatrzymać”. Zdaniem niektórych ekspertów, pierwszy homo sapiens, będący sztucznym klonem, czyli wierną genetyczną kopią innego osobnika, już się urodził. W 1997 r. fizyk Richard Seeds z Chicago zapowiedział, że stworzy duplikat żyjącego człowieka, oczywiście, na tyle bogatego, że poniesie wszelkie koszty “zabiegu”. Seeds ma opinię żądnego medialnego rozgłosu szarlatana, prawdopodobne jest jednak, że w doskonale wyposażonych laboratoriach niektórych krajów do klonowania ludzi już doszło. Oczywiście, takie “sukcesy” utrzymywane są w tajemnicy – ludzkość nie jest jeszcze przygotowana na powielanie poszczególnych przedstawicieli swego gatunku. Klon zresztą może umrzeć, czy to w łonie matki, czy wkrótce po narodzinach. Trzeba więc poczekać z ogłoszeniem kolejnego “triumfu nauki”, aż homo xerox okaże się zdrowy i silny. Jeśli świat dowie się o sklonowaniu człowieka, będzie to już z pewnością nie niemowlę, lecz kilku – a może nawet kilkunastoletnie dziecko. Narodziny słynnej owcy Dolly ogłoszono także z opóźnieniem. Nie wiadomo, jakie korzyści miałoby przynieść klonowanie ludzi. Pięciu badaczy, ankietowanych przez “Independent” wyraziło opinię: “Być może dzięki klonowaniu reprodukcyjnemu niektóre bezpłodne pary będą mogły doczekać się potomstwa”. Wydaje się jednak, że motywem rwących się do klonowania naukowców jest żądza sławy i czysta radość poznawcza: “Jeżeli coś jest możliwe – należy tego dokonać”. A klonowanie połączone z inżynierią genetyczną może przecież doprowadzić do stworzenia “człowieka na miarę”, długowiecznego, zdrowego, inteligentnego, o blond włosach i niebieskich oczach. Firmy, które zdołają spełnić każde życzenie przyszłych rodziców, mogą w przyszłości liczyć na niewyobrażalne zyski.

Wydanie: 2/2001

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy