Zakochani w śpiewie

Zakochani w śpiewie

Nowosądecki Konkurs im. Ady Sari to wrota do kariery

XII Międzynarodowy Konkurs Sztuki Wokalnej im. Ady Sari, który raz na dwa lata odbywa się w Nowym Sączu, wyłonił nowe gwiazdy śpiewu operowego. Jury pod przewodnictwem prof. Heleny Łazarskiej wybrało spośród 80 wokalistów z 12 krajów po trzech laureatów w głosach męskich i żeńskich. Pierwsze nagrody (po 15 tys. zł) zdobyli w pełni zasłużenie Anna Simińska – sopran, studentka Akademii Muzycznej z Warszawy i Stanisław Kierner, bas-baryton, ubiegłoroczny absolwent Akademii Muzycznej w Łodzi. Zachwycili oni nowosądecką publiczność doskonałymi wykonaniami popularnych arii operowych i operetkowych. Stanisław Kierner przeistoczył się np. w Toreadora z opery „Carmen”, Anna Simińska zaś oczarowała wszystkich w „Walcu Adeli” z operetki „Zemsta Nietoperza” Jana Straussa. Stanisław Kierner zdobył też dodatkową nagrodę za wybitne wykonanie Pieśni Don Kiszota J. Iberta w II etapie konkursu.

Ważniejsze od pieniędzy

Do pozazdroszczenia były również nagrody specjalne przyznane przez dyrektorów polskich oper i instytucji muzycznych w postaci zaproszeń do udziału w spektaklach lub koncertach. Z takimi ofertami wystąpili m.in. biorący także udział w pracach jury szefowie Teatru Wielkiego w Poznaniu, Opery Krakowskiej, Krakowskiej Opery Kameralnej i Państwowej Opery Bałtyckiej w Gdańsku. Piotr Sułkowski, dyrektor artystyczny Opery Krakowskiej, zaprosił laureatów drugich nagród, Kamilę Kułakowską, sopran z Bydgoszczy oraz Jarosława Kitalę, barytona, który jest studentem Akademii Muzycznej w Katowicach, licząc na to, że potrafią się przygotować do występu w którymś z przedstawień. Podobnie postąpił Włodzimierz Nawotka, dyrektor naczelny Opery Bałtyckiej, z tym, że zaproponował on laureatce III nagrody, Renie Fuji z Japonii udział w konkretnym spektaklu „Cyrulika sewilskiego” Rossiniego na scenie gdańskiego teatru. – Mieliśmy już przyjemność współpracować z inną śpiewaczką japońską – powiedział. – Byliśmy zachwyceni i w pełni usatysfakcjonowani, bo artystka na podstawie nagrania z wcześniejszego spektaklu perfekcyjnie przygotowała się do roli w najdrobniejszych szczegółach. Jestem pewny, że tak będzie również w przypadku Reny Fuji, która nie tylko pięknie śpiewa, ale ma też doskonałe warunki zewnętrze, co w spektaklach operowy jest również ogromnie ważne.
Bardzo miła propozycja spotkała zwyciężczynię wśród sopranów, Annę Siemińską, bo znany prezenter muzyczny, Piotr Nędzyński, zaprosił ją do prowadzonego przez siebie telewizyjnego programu „Wokół Wielkiej Sceny” i obiecał również nagranie teledysku.

Tego ci nie da szkoła

Prof. Helena Łazarska, choć zadowolona z poziomu laureatów konkursu, wypowiedziała się bardzo krytycznie o polskim szkolnictwie wokalnym. – Smutna i niebezpieczna jest tzw. selekcja negatywna. Śpiewak, któremu nie wychodzi, sam uczy śpiewu innych. Do tego przyczynia się szczątkowa obecność nauki o muzyce w naszym szkolnictwie powszechnym. Jeśli biada się nad brakiem kreatywnych osobowości wśród wokalistów, to krytyka ta dotyczy również profesorów – napisała w artykule, który ukazał się „Kurierze Festiwalowym”.
Jurorzy i pedagodzy obecni na konkursie podzielili się więc z adeptami sztuki wokalnej cennymi uwagami, które mogą pomóc w owocnej karierze w kraju i za granicą. Zachęcali młodych śpiewaków, aby na własną rękę uczyli się całych ról operowych, a nie tylko poszczególnych arii, by dążyli do biegłości w poprawnym śpiewaniu w językach obcych, co jest warunkiem kariery zagranicznej, wreszcie, by kształcili swój instynkt muzyczny i nie zgadzali się na wykonywanie muzyki nieodpowiedniej dla ich głosów. Śpiewacy wpadają w liczne pułapki. Miłość do śpiewu nie może być bezkrytyczna, czasem wymaga rozsądnych wyrzeczeń i ograniczeń, aby osiągnąć mistrzostwo, jakiego wzorem była patronka konkursu, Ada Sari. Ochrona własnego głosu przed nieodpowiedzialnymi przeciążeniami może uratować młodego artystę przed zagrożeniami, które odbijają się na późniejszej karierze.
– Zdarza się, że śpiewak powinien nawet unikać utworów, które sam bardzo lubi, jeśli są dla niego zbyt forsowne i trudne – powiedziała prof. Helena Łazarska, a uczestniczący w pracach jury słynny tenor peruwiański, Luigi Alva, dodał, że najlepszą i najbezpieczniejszą szkołą dla młodego głosu jest muzyka geniusza z Salzburga, Wolfganga Amadeusza Mozarta.

 

Wydanie: 23/2007

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy