Zakopianki nie będzie?

Zakopianki nie będzie?

Korki z Zakopianki nie znikną, bo Szaflary i Biały Dunajec nie chcą rozbudowy drogi Kiedy w Białym Dunajcu pokazano pierwszy projekt przebiegu drogi ekspresowej do Zakopanego, miejscowym nerwy puściły od razu. Wieś miała zostać przecięta estakadą poprowadzoną na betonowych palach, wyglądającą niczym lądowisko promu kosmicznego. W pewnym miejscu powietrzna droga biegłaby w odległości metra od okna jednego z pensjonatów. Żeby szlak gładko przeszedł przez wieś, planowano wyburzyć kilkadziesiąt budynków mieszkalnych. Nic dziwnego, że rada gminy odrzuciła projekt. Ten i wszystkie następne. W Bańskiej Niżnej też buzują emocje. – Jeżeli drogowcy zechcą wejść na naszą ziemię, płacąc za nią psie pieniądze, kosy i ciupagi pójdą w ruch! – grozi Zofia Jarząbek, sołtyska wsi. – To już nie te czasy, żeby władza robiła z nami, co jej się podoba. W połowie kwietnia ruszyła kolejna seria spotkań budowniczych nowej Zakopianki z samorządami i mieszkańcami miejscowości położonych na Podtatrzu. Społeczności Szaflar oraz Białego Dunajca stanęły okoniem. Droga jak marzenie ma być gotowa w ciągu najbliższych czterech lat. Niestety, terminy określone w harmonogramie inwestycji są zagrożone. I to wcale nie z powodu braku pieniędzy, jak było przez wszystkie powojenne lata. Cztery pasma nieszczęść Już nawet najstarsi górale nie pamiętają, od kiedy mówi się o konieczności zdecydowanego udrożnienia Zakopianki. Pierwszej modernizacji – z ambicjami przemiany drożyny w drogę szybkiego ruchu – dokonano w latach 70. Polska została wówczas zmotoryzowana za pomocą fiata 126 p, a ponieważ na Słowację można było jeździć na dowody osobiste, tabuny maluchów ruszyły nie tylko w Tatry, ale i do przejścia granicznego w Chyżnem. W epoce gierkowskiej położono drugą jezdnię z Krakowa do Myślenic, zbudowano też dwujezdniową obwodnicę Nowego Targu. Tu i ówdzie w mniejszych miejscowościach udało się poszerzyć szlak. – Zgoda na modernizację Zakopianki w Białym Dunajcu była wtedy, przed laty, naszym największym błędem! – przekonuje Tomasz Dzierzęga, właściciel pensjonatu. – Poszerzenie pasa drogowego, wraz z jego strefą ochronną, sparaliżowało budownictwo mieszkalne w naszej wsi. Mało tego, zabroniono nam nawet remontować istniejące obiekty! Jeśli stanąć przy drodze obok budynków dawnej fabryki nart w Szaflarach i obserwować twarze kierowców przejeżdżających samochodów, można zobaczyć skrajne stany psychiczne. Jadący od strony Zakopanego, którzy wydostają się na czteropasmówkę, są w euforii. W oczach tych, którzy przejechali odcinek drogi ekspresowej obok Nowego Targu i zjeżdżają na szaflarską jednopasmówkę, widać całkowitą rezygnację. Trwająca od kilku lat przebudowa Zakopianki sprawiła, iż jeden z najpopularniejszych szlaków komunikacyjnych w Polsce jest poszatkowany na odcinki zdecydowanie różniące się jakościowo – drogi szybkiego ruchu oraz drożyny ledwo przeciskające się przez miejscowości. Za torami Od początku lat 90. każdy wariant przebiegu poszerzonej drogi z Krakowa do Zakopanego spotyka się z protestami mieszkańców sąsiadujących z trasą wsi. Im bliżej Tatr, tym sprzeciw wobec wielkiej modernizacji jest większy, gdyż zabudowa ze względu na warunki terenowe staje się coraz ciaśniejsza. – Nie chcemy nikomu robić na złość – przekonuje Zbigniew Rapciak, dyrektor Oddziału Południowo-Wschodniego Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych w Krakowie. – Po raz pierwszy w historii dysponujemy funduszami na porządną drogę do Zakopanego. I możemy ją zbudować szybko! Jeszcze trzy lata temu wydawało się, że konsensus jest możliwy. Przebieg drogi o parametrach głównej przyśpieszonej, z Nowego Targu do Zakopanego, zaprojektowano po zachodniej stronie istniejącego toru kolejowego, gdzie są łąki i pola, więc niewiele budynków należałoby wyburzyć. Jednocześnie planowano budowę drogi ekspresowej z Rabki do przejścia granicznego w Chyżnem. Górale i drogowcy byli bliscy porozumienia, ale wtrąciła się… Warszawa. Resort transportu, za rządów Jerzego Buzka, zmienił w 2001 r. rozporządzenie, w związku z czym to Zakopianka miała stać się szlakiem ekspresowym! Obniżenie standardu trasy do Chyżnego wiązało się z tym, iż najważniejsze towarowe przejście graniczne pomiędzy Polską a Słowacją zaczęto budować w Zwardoniu-Mycie. – Uczynienie z Zakopianki drogi ekspresowej oznacza sparaliżowanie naszej gminy – nie kryje zdenerwowania Stanisław Ślimak, wójt Szaflar. – Proszę spojrzeć na tę drogę. Na długości kilku kilometrów byłaby dla nas nieprzekraczalna, zaś same Szaflary zostałyby przegrodzone

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 20/2004, 2004

Kategorie: Kraj
Tagi: Adam Molenda