Złota Birma

Złota Birma

Sztuka birmańska jest w Polsce praktycznie nieznana, bo też publiczność nie miała dotychczas okazji, aby się z nią zetknąć. W całej Europie niewiele jest znaczących jej kolekcji; najważniejsze stworzyli Brytyjczycy, dawni kolonizatorzy Birmy (dziś zwanej oficjalnie Myanmarem). Tym ważniejszy jest fakt, że właśnie w Polsce pojawił się znaczący i uderzająco piękny zbiór.
Stało się tak dzięki trzem podróżom dyrektora Muzeum Azji i Pacyfiku Andrzeja Wawrzyniaka. Z wyjazdów w latach 2008-2009 przywiózł on prawie 500 dzieł sztuki i rzemiosła birmańskiego wysokiej klasy i wielkiej urody. Kolekcja ta, licząca się już w skali międzynarodowej, pozwoli stworzyć osobny dział ekspozycji stałej, kiedy powstanie nowy budynek muzealny. Na razie wybór 180 najpiękniejszych eksponatów można podziwiać na wystawie „Złota Birma” w Galerii Azjatyckiej w Warszawie.
Są to przede wszystkim przedmioty związane z buddyzmem, religią dominującą w życiu Złotego Kraju i wywierającą znaczny wpływ nie tylko na sztukę, lecz także na obyczaje mieszkańców. Jest to buddyzm therawada, uważany za najbliższą pierwotnej formę tej religii. Ważną rolę w społeczeństwie odgrywają świątynie i powiązane z nimi klasztory, męskie i żeńskie. Od wieków były one ośrodkami kultury, gromadzącymi święte posągi i obrazy, księgi i cenne przedmioty związane z kultem oraz codziennym życiem zgromadzenia. Wprawdzie osobista własność mnicha jest zredukowana do niezbędnego minimum, jednak wierni – jak w każdej religii – zawsze podkreślali swoje zaangażowanie przez kosztowność darów dla świątyń i sposób ich prezentacji. Żywność darowana mnichom jako jałmużna, jedyne ich źródło utrzymania, bywa np. ofiarowana we wspaniale zdobionych, drogocennych naczyniach. Tworzenie i fundowanie wizerunków Buddy również jest traktowane jako zasługa religijna.
Zgromadzone na wystawie przedmioty pozwalają wyobrazić sobie atmosferę lśniącej złotem birmańskiej świątyni. Znalazły się na niej liczne rzeźby przedstawiające Buddę w uświęconych pozach i gestach, symbolizujących wydarzenia z jego historii i prawdy nauki, czyli dharmy. Towarzyszą mu uczniowie i mnisi, bodhisattwowie, czyli istoty oświecone, a także bóstwa hinduskie, które – według wierzeń Birmańczyków – przyjęły naukę Buddy i uznały jego władzę, a w zamian za to zostały włączone do buddyjskiego panteonu. To połączenie dwóch wielkich religii z dodatkiem lokalnego kultu tajemniczych natów to birmańska specyfika. Inne figury przedstawiają historycznych królów i królowe, zapaśników i szamanów, a także legendarne zwierzęta.
Oprócz rzeźb z drewna, laki, marmuru i brązu oraz lakowych obrazów zobaczyć można ołtarze i ich ozdobne oprawy, ceremonialne naczynia ofiarne, wachlarze i parasole, a także manuskrypty kammavasa – święte księgi pisane laką na złotym tle, w bogato dekorowanej oprawie. Wiele przedmiotów wykonano właśnie ze słynnej birmańskiej laki, złoconej, zdobionej skomplikowanymi reliefowymi wzorami i charakterystycznymi inkrustacjami ze szkła. To dzięki niej wystawa – niezależnie od wielkiej wartości artystycznej i historycznej prezentowanych przedmiotów – uderza bogactwem kształtów i barw, przepychem złota i lśniących inkrustacji. Wrażenia tego dopełniają lalki teatralne w bajecznych kostiumach, maski i instrumenty muzyczne, w tym niezwykłe „cymbały” w kształcie krokodyla.
O Birmie, czy też Myanmarze, słyszy się głównie w kontekście burzliwych wydarzeń politycznych. Wystawa ukazuje ją od strony artystycznej tradycji, poprzez sztukę, która pozwala się porozumieć nawet odległym i bardzo odmiennym kulturom.

______________________________

Musimy poznać ten kraj
Magdalena Abakanowicz, rzeźbiarka

Jestem zafascynowana tym, co zobaczyłam na wystawie. Najdziwniejsze, że my tutaj prawie nic nie wiemy o Birmie. Europa traktowała sprawy azjatyckie jako szalenie odległe, niewiele nas obchodzące. Zamknęliśmy się we własnym kręgu, jesteśmy dramatycznie powierzchowni, a tymczasem ta wystawa jest szalenie ważna, zaskakuje swoim autentyzmem i ukazuje nieprawdopodobnie wysoki poziom kultury. Te wspaniałe rękodzieła przyjechały do nas i dlatego powinniśmy się dowiedzieć o nich tak dużo, jak tylko można, mimo odległości, jaka nas dzieli od tego kraju. Nigdy nie byłam w Birmie, choć był czas, że woziłam się po całym świecie ze swoimi wystawami i nawet gdzieś tam niedaleko dotarłam, ale teraz z ogromną uwagą czytałam katalog wystawy w Muzeum Azji i Pacyfiku i mam poczucie, że trzeba wyjść z naszego kulturalnego zagubienia.

Wydanie: 6/2010

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy