Archiwum
Nie mogę zburzyć spokoju telenoweli
„Klan” jest największą niespodzianką zawodową, jaką zgotował mi los Rozmowa z Barbarą Bursztynowicz – Z jakimi uczuciami przyjęła pani propozycję zagrania w telenoweli? – Wcześniej miałam marny okres teatralny i nic nie wskazywało na to, że coś się zmieni. Gdy nagle pojawiła się szansa zagrania w telenoweli, byłam zdumiona i zaskoczona. Długo się wahałam. Mąż pomógł mi w podjęciu decyzji. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że „Klan” jest największą niespodzianką zawodową, jaką zgotował mi los. –
Gęby za lud krzyczące
„Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie, a gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą” (A. Mickiewicz). Nasi parlamentarzyści nie znają widocznie dzieł narodowego wieszcza, kłócą się bowiem w kółko bez opamiętania. No cóż. Parlament jest w końcu od gadania. Ale nasi wybrańcy mówią nieraz tylko dlatego, żeby – jak to określił H. Sienkiewicz w „Potopie” – „Para w gębie się zagrzała i żeby język nie rozmiękł, co się od przydłuższego milczenia snadnie przytrafić może”. Gadania tego mamy wszyscy
Na Węgry do wód!
Kraj nad Bazlatonem od kilku lat wraca do łask polskich turystów. Dzieje się tak za sprawą już nie tylko Budapesztu i Balatonu. Magnesem przyciągającym tutaj Polaków są termy. Jak chwalą się sami Węgrzy, pod ich krajem musi istnieć chyba morze z gorącą wodą leczniczą, bo gdziekolwiek wierci się studnię, natrafia się na gorące źródła. Jest ich na Węgrzech około 1,3 tys. W 118 miejscowościach zorganizowano kąpieliska lecznicze. Najbardziej znane w Polsce to oczywiście Hajduszoboszlo. Tam właśnie,
Lektura właściwie obowiązkowa
Uf, uf, uf. Przeczytałem wreszcie „Milenium. Historia ostatniego tysiąclecia” Felipe Fernandeza Armesta. Czytałem chyba przez pół roku i doczytać nie mogłem. Autor pisze jakimś zadziwiająco złożonym, długim, rzekłbym falistym zdaniem, odwołuje się do nie zawsze znanych nazwisk i wydarzeń, czasem trudno zgadnąć, czy coś twierdzi, czy temu zaprzecza. Poza tym dzieło jest ogromne. Mimo to uważam, że książkę trzeba przeczytać, chociaż kupiłem ją po obniżonej cenie; niechybny znak, że amatorów na nią mało. Armesto
Co nam zabrała wolność?
8 maja 2002 r. Zapiski polityczne Instytut Pamięci Narodowej uraczył nas w Sejmie wystawą z okazji 20-lecia stanu wojennego. Kilka dużych plansz ozdobionych fotografiami z tamtych dni i różnymi ulotkami, fragmentami poezji i nielegalnych druków – tradycyjnie, jak przez poprzednich kilkadziesiąt lat, z różnych okazji. Ma to być coś w rodzaju działalności oświatowej, jest nawet taki wydział w IPN, są etaty, pieniądze i możność urządzania takich wspominek historycznych w wielu miejscach równocześnie, gdyż nowoczesna technika wystawiennicza
Miłowanie po góralsku
Miłość górali jest bogatsza niż na przykład Mazowszan, bo mają więcej okazji do jej uprawiania. Można się skryć w bacówce na hali W karczmie w Rycerce Górnej u „Śliwki” siedzi Stasiek Kopyrciok i Jonek od Wojciny. Piją gorzałkę i żywieckie piwo. Jedno za drugim. Mają już dobrze pod kapeluszem. Gadają o całym świecie, o polityce, gazdowaniu i oczywiście o babach. Naszła ich tam Hanusia Kochmanka, też z Rycerki. Jasiek do niej: – Witaj, Hanuś, jak się masz? – No,
Votum separatissimum
Chciałbym stanowczo wyjawić zasadniczą różnicę poglądów pomiędzy mną a trzymającymi się dogmatów wyznawcami Kościoła rzymskiego, boję się bowiem, iż może powstać mylne wrażenie, jakobym zgadzał się ze wszystkim, co „Tygodnik Powszechny” wygłasza jako katolickie pismo. Najważniejsze zatem różnice przekonań wymienię nie jako aktywista jakiegoś ateizmu, lecz jako naturalista orientujący się w świecie naszym w takiej mierze, w jakiej ustalone zostały podstawowe kanony naukowego światopoglądu. Uważam, po pierwsze, że badania prenatalne, czyli
Wołowina zaświeciła na niebiesko
Krakowskie laboratorium, gdzie wykryto przypadek choroby szalonych krów, nie różni się niczym od zachodnich placówek Kilka wygodnych stopni w dół, drzwi, biurko i komputer. Na półkach setki protokołów badań. Każdy ma numer i jest do znalezienia w ciągu kilku minut. Tak wygląda pomieszczenie, w którym przyjmuje się próbki krowich mózgów przywożone z ubojni czterech województw: małopolskiego, świętokrzyskiego, śląskiego i podkarpackiego. Po prawej stronie, za oszklonymi drzwiami, widać laboratorium. Jest popielato i czysto. Z lewej strony ustawiono lodówki i komputery
Fabryka informacji
Informacyjna Agencja Radiowa produkuje dziennie 250 depesz z kraju i zagranicy Po wejściu do pomieszczenia nie widać, że to radio. Nie ma szpulek taśmy i staromodnych stołów montażowych. Zamiast tego wszystko wygląda jak w zwyczajnym biurze. Ale pozory mylą. Na ekranach widoczne są słupki depesz. Migoczą monitory, na których jednocześnie można oglądać telewizję i przeglądać wiadomości. IAR to informacyjne serce Polskiego Radia i zarazem czołowa, największa na rynku mediów elektronicznych agencja informacyjna w Polsce. Działa całą dobę, przygotowuje serwis, w którym codziennie wytwarza
Dlaczego wolimy Arafata
Europa jest propalestyńska. Co o tym decyduje – nasz (odwieczny) antysemityzm czy raczej medialne porażki Izraelczyków? Co w największym stopniu dzieli dzisiaj Amerykę i Europę? Politycy i politolodzy bez cienia wątpliwości odpowiadają: stosunek do konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Przez prawie 21 miesięcy drugiej intifady Palestyńczyków wyraźnie widać różnicę oceny wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Podczas gdy społeczeństwo amerykańskie, a jeszcze bardziej politycy w Waszyngtonie, stoi murem za Izraelem, na naszym kontynencie więcej sympatii znajdują Jasir Arafat i palestyńscy demonstranci obrzucający







