Rok 2006 przejdzie do historii jako…

Rok 2006 przejdzie do historii jako…

Ryszard Marek Groński,
literat, satyryk
Taki mieliśmy rok, jaką mamy koalicję. Gdyby dziś żył Dostojewski, napisałby pewnie nie „Braci Karamazow”, ale „Braci Kaczyńskich”.

Kazimierz Kutz,
reżyser, senator
Przejdzie jako fenomen, bo po raz pierwszy w historii nowożytnej Europy mamy dwóch braci rządzących krajem. Najważniejszą wartością, jaką mogę odnotować, jest to, że obecny układ dokonał silnej destrukcji prawicowej frakcji okrągłostołowej, i w związku z tym bardzo przyśpieszyła się akceptacja mentalności europejskiej i prounijnej.

Barbara Hoff,
publicystka, kreatorka mody
Jako totalne zwycięstwo prawicy, przejście z lewa na prawo. W myśleniu o sprawach obyczajowych znaleźliśmy się bliżej szarijatu. Rok 2006 był zdominowany przez politykę. Mieliśmy też najcieplejsze lato i jesień.

Bohdan Tuszyński,
dziennikarz sportowy
Zapisze się jako rok przerażających rozliczeń, np. w 25-lecie stanu wojennego. Jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, a oni chcą zabierać szlify generałowi. Gdyby nie Unia i pieniądze z niej płynące, to co zrobiłby premier? W mistrzostwach świata w siatkówce zbliżyliśmy się do najlepszych, choć moi następcy w mediach powinni przed finałem powiedzieć, że do Brazylii nam daleko, a nie narażać się na twarde lądowanie. Należy zawsze dawać nadzieję, ale też nie ukrywać, że nasi przeciwnicy są doskonali.

Prof. Andrzej Garlicki,
historyk
Przejdzie do historii jako nic. Miernikiem ważności jest to, czy za 20 lat ktoś będzie mógł wymienić jakiś ważny fakt. Ja na razie nie potrafię. Być może będzie się wspominać tyle, że dokonaliśmy najdziwniejszej transakcji zbrojeniowej i sprowadziliśmy do kraju nielotne samoloty.

Leopold Ungier,
publicysta międzynarodowy
W polskiej skali być może jest wydarzeniem, iż rządzą bracia bliźniacy, ale choć to jest zabawne, nic z tego nie wynika. Nic, co by stawiało rok 2006 na równi np. z rokiem 1989, kiedy runął mur berliński, czy z rokiem 2001, kiedy rozpadł się ZSRR. Nie stało się nic takiego, co wprowadziłoby 2006 r. do podręczników historii.

Prof. Marian Filar,
prawnik, UMK
Nic szczególnie przełomowego się nie wydarzyło, występują tylko stałe elementy gry. Jaśniejszą stroną jest stale rozwijająca się gospodarka i to utwierdza w przekonaniu, że w Polsce zrealizuje się „model włoski”. Rządy będą się zmieniać, ale nikogo to nie będzie zajmowało. Jeśli chodzi o moją dziedzinę zawodową, prawo, to tutaj, używając języka PRL, następowało „dalsze doskonalenie”, czyli brnięcie i utrwalanie tendencji do skrajnie instrumentalnego traktowania prawa bez jasnej perspektywy jego zuniwersalizowania. Następuje też ciągły upadek technik legislacyjnych. Gdy trzeba zinterpretować normy prawne, zbiera się na śmiech, bo nie można dostrzec nawet znamion racjonalności ustawodawcy.

Olga Lipińska,
reżyser
Historii nie obchodzą seksafery ani małe przekręty i szarpanina polityków. To nie jest ciekawe. Rok 2006 niczym się nie zapisał, był nudny, przeciętny, żaden dla historii. Nic ciekawego dla kraju się nie zdarzyło. Może jedynie ten rok był ważny dla paru osób, które, mam nadzieję, nie przejdą do historii.

Prof. Aleksander Krawczuk,
historyk, b. minister kultury
O tym roku wszystko, co jest do powiedzenia, powiedział już 2070 lat temu Cicero w swojej mowie w Senacie. Po łacinie jego zdanie brzmiało następująco: Quousque tandem, Lepper, abutere patientia nostra, co po polsku tłumaczy się: „Jak długo jeszcze, Lepperze, będziesz nadużywać naszej cierpliwości”. Oczywiście to był tylko skrót myślowy. Cicero myślał o Lepperze, ale powiedział to zdanie tak, jakby kierował je do Katyliny.

Janusz Kijowski,
reżyser, scenarzysta, producent
Dla mnie i mojego teatru ten rok zaznaczył się trzema premierami, „Płatonowa”, „Nie Boskiej komedii” i „Pułapki”. Wielkie dzieła zagościły na scenie w Olsztynie, ale scena mojej ojczyzny coraz głupiej dryfuje w niebezpiecznym kierunku, co mnie bardzo martwi. Życzyłbym wszystkim w czasie świąt i Nowego Roku spoglądać jednak optymistycznie, bo perspektywa trzech lat koalicji jest jednak mniej groźna niż cztery lata, co mieśmy przed rokiem. A za rok będzie jeszcze bliżej końca i będziemy żyli tą nadzieją, że jakoś to się wytrzyma. Jeśli jednak w tym czasie znikną ostatnie bastiony zdroworozsądkowej myśli, to będzie strasznie ciemno. Trzymajcie się!

Wydanie: 51-52/2006

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy