Czy produkowana masowo tania żywność może być zdrowa?

Czy produkowana masowo tania żywność może być zdrowa?

Prof. Jadwiga Biernat,
kierownik Katedry Żywienia Człowieka, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu
Tania, masowo produkowana żywność może być także zdrowa. Bardzo tanie w sezonie warzywa i owoce są przecież zdrowe. Nie ma tu sprzeczności. To samo można by powiedzieć o produktach przetworzonych, np. wędlinach, szynkach, pasztetowych itd. Nie wszystko, co tanie, musi być niedobre i niezdrowe. Wszystko zależy od produktu, od producenta. Za każdym razem trzeba przyjrzeć się grupie produktów i przeprowadzić badania, czy to żywność bezpieczna.

Małgorzata Gajewczyk,
doradca żywieniowy i dietetyk, Akademia Zdrowego Żywienia
Nie jest możliwe, aby tania i masowo produkowana żywność była korzystna dla zdrowia. Podczas produkcji tego typu żywności wykorzystywane są różnego rodzaju wypełniacze tworzące masę produktu, tak aby było go więcej. Dodawane są też różne wzmacniacze smaku i zapachu. Np. „wysoko wydajna” szynka wytworzona jest z niewielkiej ilości mięsa, dużej ilości tłuszczu oraz substancji wiążących, smakowych i stabilizujących strukturę. Taki produkt nie sprzyja zdrowiu.

Marek Szymański,
redaktor naczelny czasopisma „Food Forum”
Zadałbym inne pytanie: czy produkowana masowo żywność może nam nie szkodzić? Trudno generalizować. Moim zdaniem, jako konsumenta oraz redaktora czasopisma, które rozmawia z fachowcami od żywienia i żywności, tania żywność musi wzbudzać obawy o jej jakość. Bo w przyrodzie nie ma niczego za darmo. Dobry produkt musi kosztować. Zwróćmy uwagę na producentów wędlin: te robione metodami tradycyjnymi, certyfikowane, są nieco droższe, a osławione parówki z MOM, czyli mięsem oddzielanym mechanicznie, możemy kupić nawet za kilka złotych. Generalna zasada: im produkt tańszy, tym bardziej powinniśmy dociekać, jaki ma skład. Im lista ulepszaczy i wypełniaczy na opakowaniu jest dłuższa, tym niebezpieczniejszy dla zdrowia staje się produkt. Warto także czytać informacje o tzw. GDA, wskazanym dziennym spożyciu, bo ten wskaźnik na produkcie pokazuje, ile dostarcza nam on energii i składników odżywczych. Oczywiście w przypadku wspomnianych wędlin trudno sprawdzić skład, ale wtedy powinniśmy się kierować np. certyfikatami uznawanymi przez Ministerstwo Rolnictwa. Świadome jedzenie kosztuje, nie tylko dosłownie, trzeba także poświęcić czas na czytanie o tym, jak rozpoznać produkt, po którym nie rozboli nas żołądek.

Prof. Wojciech Chalcarz,
technologia żywności i żywienia, AWF w Poznaniu
Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami producent nie może wytwarzać żywności zagrażającej zdrowiu człowieka. Tak wygląda strona prawna zagadnienia. A jak jest w rzeczywistości? Sprawa jest skomplikowana i warto uzmysłowić ludziom, jak to wygląda. Np. problem żywności genetycznie modyfikowanej, która różnymi kanałami trafia na nasze stoły. Może nie znamy jej długofalowych skutków dla zdrowia, ale pod względem czystości ma ona najwyższą jakość, a więc chemicznie jest najbezpieczniejsza i sądzę, że jedynie żywność dla kosmonautów jest rygorystyczniej kontrolowana laboratoryjnie. Co do tzw. żywności ekologicznej, którą się uważa za szczególnie odpowiednią dla zdrowia, warto pamiętać, że były przypadki zatruć z powodu ekologicznych „dodatków” do tych naturalnych produktów, czyli np. pleśni. Poza tym co jakiś czas wybuchające u nas afery z oszustwami przy produkcji żywności rzadko mają ciąg dalszy. Co się np. stało z bandytami, bo tak ich trzeba nazwać, którzy dodawali do produktów żywnościowych soli technicznej do posypywania dróg? Stwierdzono tylko, że nie było zagrożenia dla zdrowia. A czy ktoś zbadał zawartość takiej soli? W innych przypadkach, choćby zamrażania mięsa niewiadomego pochodzenia, winnych karze się symbolicznie, np. 500-złotowym mandatem. Do tego służby kontroli żywienia zostały mocno okrojone.

Wydanie: 24/2013

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy