Archiwum
Przez prawdę ku pojednaniu
Stało się coś bardzo ważnego. Po raz pierwszy, po 70 latach, doszło do wspólnych uroczystości katyńskich, i to na najwyższym szczeblu. Z udziałem premierów Tuska i Putina. Polacy długo na to czekali. Wiele było starań o pokazanie pełnej prawdy o brutalnym mordzie na polskich jeńcach wojennych w Katyniu, Charkowie, Miednoje, Kijowie i wielu miejscach, które stały się miejscami kaźni nie tylko oficerów. Przełamywanie zmowy kłamstw i dochodzenie do prawdy nie zaczęło się w ostatnich miesiącach, jak wynikałoby z głosów polityków i większości mediów.
Kto poleci za hazard?
Nie jest tajemnicą, że rozpoczęło się już dyskretne szukanie odpowiedzialnych za błędy w tworzeniu ustawy hazardowej. Na czele stawki są dwa nazwiska – wiceministra finansów Jacka Kapicy i wicedyrektor Anny Cendrowskiej Od dawna jestem przekonany, że istotą tzw. afery hazardowej nie był nielegalny lobbing, lecz patologie, do jakich doszło w trakcie prac nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych. Pisałem o tym wielokrotnie na łamach „Przeglądu”. Nie sądziłem jednak, że moje poglądy podzielają rządowi oficjele. Tuż przed świętami wielkanocnymi wyciekły do mediów
Polska Rosja po Katyniu
Uroczystości katyńskie z udziałem premierów Polski i Rosji niewątpliwie otworzyły nowy rozdział stosunków między naszymi państwami. Rozdział został otwarty, ale jak będzie napisany, tego dziś z pełnym przekonaniem przewidzieć się nie da. Przypomnieć należy, że „zbrodnia katyńska” to dziś nazwa zbiorcza zbrodni dokonanej na polskich oficerach, policjantach i innych funkcjonariuszach państwowych II Rzeczypospolitej na rozkaz Stalina wiosną 1940 r. nie tylko w Katyniu, lecz także w Miednoje, Charkowie, Kijowie, Chersoniu i dziesiątkach innych miejsc na „ziemi nieludzkiej”. Przez dziesięciolecia Związek
Notes dyplomatyczny
Pisaliśmy tydzień temu o szaleństwie, które opanowało MSZ, a które nazywa się walka z korupcją. I dostaliśmy sporo mejli i listów. Bo rzeczywiście, skoro grubo ponad tysiąc osób w centrali i ponad 2 tys. na placówkach zastanawia się, czy dobrze wypełniło ankietę, czy czegoś nie zapomniało lub nie wpisało do złej rubryki, jest to zjawisko warte odnotowania. Tym bardziej że dyplomacja to nie jest urząd narażony na korupcyjne pokusy. Tych spraw było niewiele, bo i szans na to, by coś na boku skręcić, jest
Legutce wolno więcej?
Uczniowie wrocławskiego liceum, którzy domagali się zdjęcia krzyży w ich szkole, pozwali do sądu profesora filozofii i europosła Ryszarda Legutkę. Były urzędnik Pałacu Prezydenckiego nazwał ich bowiem „rozpuszczonymi smarkaczami”. Kiedy dowiedział się o uczniowskim pozwie, zapytał retorycznie: Skoro prezydenta RP można nazwać „chamem”, to dlaczego uczniów nie można nazwać smarkaczami? Dziwne, że przedstawiciel „elity intelektualnej” nie rozumie, że zamiast nakręcać spiralę wzajemnego opluwania, właśnie on powinien stanowić wzór dobrych obyczajów i savoir-vivre’u.
Szkoła moralności im. Grajewskiego
Andrzej Grajewski, aktualnie szef działu krajowego „Gościa Niedzielnego”, to przypadek ciężki i niereformowalny. Ciężki, bo mimo kolejnych procesów, jakie jego redakcja przegrywa z Alicją Tysiąc, Grajewski idzie w zaparte i ani myśli przeprosić ją za doznane krzywdy. A niereformowalny, bo do czegokolwiek się brał, to spartolił, choć gorliwości, zwłaszcza ideologicznej, nigdy mu nie brakowało. Już po 1990 r., gdy był w Komisji Likwidacyjnej RSW Prasa Książka Ruch, zasłynął skasowaniem wielu wartościowych tytułów. Poszedł do Ruchu Stu i Ruch nie przeżył. Poszedł
Kabaret Pamięci Narodowej ma zaszczyt przedstawić…
Instytut Pamięci Narodowej jest kierowany przez rasowego kabareciarza. Janusz Kurtyka dobrze wie, jak dostarczyć pożywki autorom monologów i skeczy. Niedawno zalecił, by IPN wystąpił o uznanie 85-letniej Ireny Dziedzic za „kłamcę lustracyjnego”, za co grozi zakaz pełnienia funkcji publicznych przez najbliższe 10 lat. Ciężko harujący za pieniądze podatników „historycy” z IPN kończą już analizę grubych tomów zeznań Ali Agcy i szykują się do wyprawy tureckiej, by przesłuchać go w 30. rocznicę zamachu na papieża. Cały czas
Gosiewski trafiony orderem Kamińskiego
No i wyszło szydło z worka. Przemysław Gosiewski, majstrujący przy taśmie z orderami dla byłych działaczy NZS, sam został przy tej okazji zweryfikowany. Negatywnie. Nie było to zresztą zbyt trudne, bo Gosiu podłożył się, opisując na swojej stronie internetowej bohaterskie czyny z młodości. A maniacy czytający nawet strony PiS-owskie złapali go na kłamstwie. Nieprawdą bowiem jest, że Gosiu związał się z NZS w 1984 r., zrobił to po amnestii w 1986 r. Nieprawdą jest również to, że przewodniczącym NZS na Uniwersytecie Gdańskim został
Kordoba Sikorskiego
Do obsadzenia jest 130 ambasad i 130 stanowisk ambasadora. Polacy nie dostaną nic. Dlaczego? Politykę i polityków ocenić można na podstawie jednego kryterium – kryterium skuteczności. A jeżeli tak, to klęska Polski w staraniach o miejsca w nowo tworzonym korpusie europejskiej dyplomacji wystawia ministrowi Sikorskiemu bardzo złe świadectwo. Okazuje się, że Polska jest na marginesie Europy, choć Donald Tusk i Radosław Sikorski od dwóch lat nas przekonują, że jest inaczej. Bruksela, 19 listopada 2009 O tym,
Internetowy pakt samobójców?
W ciągu trzech lat w 40-tysięcznym mieście w Walii powiesiło się 28 młodych ludzi Na Bridgend w południowej Walii padł strach. Mieszkańcy boją się, że moda na samobójstwa wróciła. Przez dwa lata powiesiło się tam 25 młodych osób. Rok spokoju, a teraz młodzi znowu odbierają sobie życie. Dlaczego chcą umierać? Czy w mieście powstał pakt samobójców? Justin Beecham bardzo pragnął syna. Wkrótce miał zostać ojcem. Zamiast obecności przy porodzie wybrał śmierć.







