Przez prawdę ku pojednaniu

Przez prawdę ku pojednaniu

Stało się coś bardzo ważnego. Po raz pierwszy, po 70 latach, doszło do wspólnych uroczystości katyńskich, i to na najwyższym szczeblu. Z udziałem premierów Tuska i Putina. Polacy długo na to czekali. Wiele było starań o pokazanie pełnej prawdy o brutalnym mordzie na polskich jeńcach wojennych w Katyniu, Charkowie, Miednoje, Kijowie i wielu miejscach, które stały się miejscami kaźni nie tylko oficerów. Przełamywanie zmowy kłamstw i dochodzenie do prawdy nie zaczęło się w ostatnich miesiącach, jak wynikałoby z głosów polityków i większości mediów. Zmiana w nastawieniu Rosjan i coraz większe zrozumienie, dlaczego sprawa katyńska jest dla wszystkich Polaków, niezależnie od opcji politycznej, tak ważna, jest wynikiem bardzo konsekwentnych, długotrwałych i żmudnych zabiegów. To stopniowy efekt wielu spotkań, rozmów i nacisków z udziałem polityków z kolejnych rządów, dyplomatów i historyków. Z każdym rokiem przybywało też Rosjan rozumiejących tę polską traumę. Upominając się o pełną prawdę, możemy, jak to robi część komentatorów, skupiać się na tym, czego premier Putin nie powiedział. Na tym, dlaczego nie przeprosił. I na tym, że ciągle nie mamy pełnej listy ofiar. Ale możemy też, patrząc na kolejne kroki Rosjan służące wyjaśnieniu tej tragedii, docenić to, co się już stało. Pamiętając przy tym o ciągu wydarzeń. O tym, że bardzo ważne były rozmowy, jakie prowadził z Michaiłem Gorbaczowem w końcówce lat 80. gen. Jaruzelski. Rozmowy, które zakończyły się pierwszym, oficjalnym przyznaniem ze strony Gorbaczowa, że sprawcami zbrodni było NKWD po decyzji Stalina i Biura Politycznego partii komunistycznej, i przekazaniem Jaruzelskiemu ważnych dokumentów archiwalnych. Już jako prezydent gen. Jaruzelski w 1990 r. złożył w Katyniu wieńce. Warto też pamiętać o postawie Borysa Jelcyna, który za tę zbrodnię przeprosił, przekazując prezydentowi Wałęsie kolejne dokumenty archiwalne.
Skuteczna polityka to polityka konsekwentna. Trzeba było przez lata zrobić wiele symbolicznych, ale też konkretnych kroków, by przełamywać wzajemną nieufność, by zmieniał się klimat i poprawiały nasze relacje polityczne. Zbyt długo je zatruwano i psuto, by zmiany mogły być szybkie i głębokie. Najważniejsze dla przyszłości kontaktów polsko-rosyjskich jest to, by zamykać sprawy obciążające nasze stosunki. Zamykać, wyjaśniając wszystko, i to do bólu uczciwie. Do samego końca.
Rację ma premier Tusk, mówiąc, że tylko prawda jest drogą do pojednania z Rosją. Tym bardziej musi więc premier pamiętać o swoich poprzednikach, którzy w dużo trudniejszych warunkach też walczyli o polskie sprawy. I o pełną prawdę w sprawie Katynia.
Uroczystość z 7 kwietnia to kolejny krok ku tej prawdzie. To ważny sygnał mający wręcz symboliczne znaczenie dla Polaków i dla Rosjan. I potwierdzenie, że trzeba iść tą drogą. Że warto to robić cierpliwie, nawet małymi, ale konsekwentnymi krokami. Cel jest tego wart. A jest tym celem trwałe pojednanie z Rosją i przyjazne stosunki dobrosąsiedzkie. Chciałoby się wierzyć, że jesteśmy coraz bliżej takich relacji.
Skupiając uwagę na niezwykle ważnych relacjach z Rosją, nie możemy udawać, że w naszej tragicznej historii nie ma jeszcze jednej, bardzo bolesnej „białej plamy”. Ponad 100 tys. Polaków bestialsko pomordowanych przez banderowców na Wołyniu nie może się doczekać prawdy o swoim losie. Ciągle nie mają nawet skromnego pomnika. Tej prawdy, podobnie jak katyńskiej, nie da się zakopać. Najwyższa pora, by się z nią zmierzyć.

Wydanie: 15/2010

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy