Druga pocztówka z wakacji

Druga pocztówka z wakacji

Nadal na Kaszubach. W brzydkim, małym Choczewie widzę ogłoszenie: „Wielki bieg pamięci. Tropem wyklętych Maks i Aldona”. Obłęd z „wyklętymi” trwa. Wszystko proste, wszyscy byli święci, żadnych komplikacji. Stara Kaszubka mówiła mi kiedyś: „Bardziej się ich baliśmy niż Niemców”. Nie było tak zawsze, ale tak bywało. A gdzie Armia Krajowa? Już jej prawie nie ma. PiS nie buduje mitów, ośmiesza i zatruwa pamięć o tych, którzy byli naprawdę heroiczni. Jakiś polityk tej partii w związku z konfliktem o Westerplatte mówi: „Przywracamy tylko porządek w pamięci historycznej”. Takie wielkie porządki już się zdarzały w XX w. w Europie.

We Władysławowie szpetny pomnik, kropka w kropkę jak pomniki gen. Świerczewskiego. Patrzę, to nowy pomnik – generała, ale Hallera. Miał zasługi dla niepodległości Polski, ale też wkład w zamordowanie prezydenta Narutowicza. Nakręcał propagandę, że Narutowicz został wybrany głosami Żydów. Chorobliwy antysemita. To obsrywanie przez PiS Polski pomnikami jest estetycznym i moralnym dramatem, przecież trudno je będzie w przyszłości usuwać, pomniki zapuszczają korzenie.

Zmarła mama Rafała Trzaskowskiego, Teresa. Prawicowe gadzinówki już szczekają, że była agentką. Jego ojcem był od dawna nieżyjący świetny jazzman – Andrzej. Pamiętam, to było jak wczoraj, gdy mama przywoziła małego Rafała, miał siedem lat, na plan filmowy. Występował w serialu dla dzieci, do którego napisałem scenariusz. Grał w nim małego Tomka, więc mnie małego. Być może gdyby nie ten serial, Rafał nie byłby dzisiaj prezydentem Warszawy. A Trzaskowskich poznałem w latach 70. w Chałupach na Helu. Ileż razy bywałem w tej wiosce w młodości… Odwiedzam tam teraz mojego dorosłego syna, który mieszka z dziećmi na polu namiotowym. W kontenerze, nazwanym tu szumnie domkiem, wśród innych „domków” i namiotów. Trochę to przypomina brazylijskie fawele, w ścisku, w nadmiarze ludzi, w bylejakości. Ale taki kontener kosztuje za dobę tyle co pokój w luksusowym hotelu, bo 450 zł. A na parkingu lśnią najnowsze modele porsche. Bo koczują tu niemal wyłącznie maniacy windsurfingu i kitesurfingu. Mój syn pływa na desce. Tego dnia jest silny wiatr i fala na zatoce. Z małego mola piękny widok, setki kolorowych płacht wybrzuszonych przez wiatr, drobinki ludzi ślizgają się po wodzie, niektórzy skaczą, pokonując kilkanaście metrów. To będzie na pewno mój krajobraz roku.

Jak zwykle, gdy jestem z dziećmi i wnukami, które są w podobnym wieku, gubię się, kim one są dla siebie. I że moja mała dwójka to półbracia mojego syna Daniela, który dziarsko zmierza w stronę pięćdziesiątki. We Władysławowie byłem z Danielem niespełna pół wieku temu, miał trzy lata, pamiętam z tego pobytu tylko jedną scenę: statek kołysze, a on łapie równowagę. Widzę tak wyraźnie, jakby to było wczoraj. I znowu gubię się w czasie. A miasto okropne, chaos brzydkich budynków, niemożliwy tłok, wszystko kosztuje podwójnie.

Jarosław Kaczyński na konwencji PiS woła, że ze strony opozycji trwa wielka ofensywa zła. Wszyscy, którzy nie godzą się z PiS, to zło. My z kolei uważamy, że to PiS jest złem. Myślę, że te dwie wizje są autentyczne i żywe. Wszelkie metody są więc dozwolone, by pokonać przeciwników. Jedni i drudzy stanowią śmiertelne zagrożenie dla Polski, dla nas osobiście, dla naszych rodzin, dla przyszłości. Świetny materiał na krwawą wojnę domową.

Ciekocinko – pałac i stadnina koni, a też pałac w Prusewie, z wielkimi obrazami Leona Tarasewicza, które świetnie komponują się ze starymi wnętrzami. W Ciekocinku, naprzeciw pałacowych ogrodów, stoją „czworaki”, czyli dawne PGR-owskie parterowe budynki mieszkalne. Pamiętam, w jak strasznym stanie były kiedyś, a teraz poszczególne segmenty dostały nowe dachy, zostały otynkowane, rozkrzewiły się ogródkami. To już nie jest, jak kiedyś, tylko siedlisko upadku i rozpadu.

Pan Bogdan to Kaszub i rolnik, wynajmuje pokoje wczasowiczom, ma pokaźny brzuch i oblicze, którym można by obdarować Szwejka. Świetny gawędziarz, a PiS nie znosi. Podobnie jak jego wczasowicze – tak ich dobiera. Mówi: „Niech pan napisze, co mówi burak, prosty człowiek. Opozycja nie ma twarzy, Schetyna się nie nadaje, nie ma charyzmy. Przegrana opozycji nie będzie tragedią, bo wzięcie teraz władzy to jak podebranie kukułczego jaja, wszystko się posypie za trzy lata i spadnie na rządzących. Lepiej poczekać, wygrać prezydenta i Senat, by blokowali ich największe wariactwa i łajdactwa”. Nie wiem, czy pan Bogdan ma rację, ale to wizja sprytnego chłopa, co z niejednego pieca chleb jadał.

Wydanie: 29/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy