Archiwum
Prawda ich wyzwoli
Jak oni to kochają. Znowu są w swoim żywiole. I znowu na pierwszej linii. Poszukiwacze spisków i tropiciele układów mają paliwo do budowy kolejnego mitu. Na trumnach ofiar umieścili swoje sztandary i hasła polityczne. Stara treść w nowym opakowaniu. I wydaniu. Politycy pozostaną w żałobie, ale wyręczą się mediami, ekspertami i młócką w internecie. Robią to, co kiedyś proroczo zapowiedział Jarosław Kaczyński, głosząc, że nikt im nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Niemiłosiernie młócąc oponentów, krzyczą jednocześnie,
Światło odbite
Oczekiwany po katastrofie smoleńskiej start Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich gwarantuje dalszą polaryzację polskiej polityki. Coraz bardziej nudny i sztuczny podział sceny politycznej na dwie prawicowe partie – PiS i PO – znowu uzyskał dodatkową energię. Im bardziej spiskowy, obłędny, fundamentalistyczny przekaz wycieka z kręgów PiS i ich publicystycznych sojuszników, tym bardziej konserwatywna i technokratyczna PO – niczym starzejąca się gwiazda telewizyjna po odnowie biologicznej i chirurgii plastycznej – zdobywa świeży blask. Propagandowe
Czasem prorok, czasem błazen – Rozmowa z Jerzym Trelą
Zdarzały mi się role, o których wolałbym zapomnieć, i reżyserzy, których nie chciałbym wspominać – Zofia Rysiówna, wręczając panu nagrodę im. Aleksandra Zelwerowicza, powiedziała: „Tam, gdzie jest Trela, tam jest teatr narodowy”. Gdzie teraz jest ten Treli teatr narodowy? – Odebrałem to jako żart wielkiej aktorki i wielkiej damy. A dziś gram m.in. w Teatrze STU, w „Wielkim kazaniu księdza Bernarda” Leszka Kołakowskiego. Długo szukałem współczesnego tekstu, który pobudzałby ludzi do myślenia, refleksji. Tu nie chodziło o to,
Etos kościuszkowca – Rozmowa z Eugeniuszem Skrzypkiem
Nie wiem, czy mnie pochowają z honorami wojskowymi. A chciałbym, żeby był kapelan i tych kilka strzałów na pożegnanie – Gdzie pana zastała wojna? – W Brzeżanach na Podolu. Mój ojciec miał gospodarstwo rolne – wystarczająco duże, by władze radzieckie uznały go za obszarnika. 10 lutego 1940 r. wraz z całą rodziną zostałem wywieziony do Okręgu Komi-Parmiackiego. Miałem 17 lat. Trafiliśmy do lasu. Do najbliższej wioski było 25 km. Najpierw ulokowano nas w baraku, w którym czasami bywali radzieccy drwale, a potem
Żołnierze drugiej kategorii
Dyskryminacja z przyczyn politycznych części środowisk kombatanckich w PRL nie usprawiedliwia takiej samej praktyki w trzecim dziesięcioleciu III RP Tylko przypadek decydował, kto trafił do armii Andersa, a kto do armii Berlinga. Polacy, którzy trafili do obu formacji wojskowych tworzonych na terenie ZSRR, rekrutowali się głównie z ofiar deportacji dokonanych w latach 1940-1941. Władze radzieckie w pierwszej kolejności wysiedlały rodziny uczestników wojny 1920 r., osadników wojskowych, funkcjonariuszy i urzędników państwowych, policjantów, leśników, członków organizacji paramilitarnych, a więc obywateli
Irlandzki sen
Banki utraciły zaufanie do talentów Dereka Quinlana. A to oznacza kłopoty i wstrzymanie jego inwestycji w Polsce Były inspektor podatkowy Derek Quinlan to dla Irlandczyków żywy przykład sukcesu, jaki w latach 90. odniosła Zielona Wyspa. Po latach zastoju i biedy kraj dzięki liberalnym reformom lat 90. wkroczył na ścieżkę szybkiego wzrostu i był stawiany za wzór. Jednym z czempionów prosperity okazał się właśnie Derek Quinlan z hrabstwa Cork, który w 1989 r. założył działający m.in. na rynku nieruchomości fundusz
Czy Polak potrafi być mądry po szkodzie?
Traumę polską po katastrofie smoleńskiej można porównać tylko do traumy, jaką Ameryka przeżyła po atakach z 11 września 2001 r. Trauma do traumy podobna. Różnice między Polską a Ameryką ujawniły się przy wychodzeniu z niej. Ameryka, zraniona w swej dumie supermocarstwa, opłakująca śmierć setek ofiar, zarządziła żałobę bodaj krótszą niż nasza. Jeszcze żałoba nie minęła, a Ameryka wiedziała, że trzeba, być może w długiej walce, pokonać terroryzm, a natychmiast trzeba zabezpieczyć się przed podobnym atakiem. Zaczęto
Wschodni balast
Spacerowałem sobie kiedyś po przedmieściu Providence w Nowej Anglii i podziwiałem wille najróżniejszej architektury otoczone krzewami i drzewami, na których było tyle ptaków, że wydawało się, iż ktoś je tam specjalnie hoduje. Na końcu ulicy stał dom pokaźnych rozmiarów w zakopiańskim stylu. Nie było wokół niego strzyżonego trawnika ani krzewów, rosła tylko, o dziwo, rosochata sosna i leżała kupa piasku, jakby na pamiątkę czasów budowy. Poczułem powiew ojczystego klimatu. Najwidoczniej polonus z Podhala już się w Ameryce
Uzdrowiska pod młotek
Uzdrowisko Szczawno-Zdrój z wyremontowanymi budynkami sanatoryjnymi, Domem Zdrojowym, pijalnią, zakładem przyrodoleczniczym można kupić za 12 mln zł. Tymczasem willa kosztuje 1 mln zł Po kolei idą pod młotek. Uzdrowisko Kraków-Swoszowice za 18 mln zł nabyła
Notes dyplomatyczny
Spadły w MSZ akcje ministra Sikorskiego. Najpierw spadły z powodu nieszczęsnych prawyborów, kiedy minister zapomniał o MSZ i rzucił się w wir polityki krajowej. To był także ten „mały prezydent”, co zabrzmiało w MSZ, niemiłującym bynajmniej Anny Fotygi, bardzo zgrzytliwie. A teraz akcje Sikorskiego spadły o kolejnych kilka punktów po katastrofie 10 kwietnia. Powód? Znów ten sam – brak powściągliwości. Naprawdę, zgrzytały w MSZ te opowieści, jak to dzwonił do Jarosława Kaczyńskiego. Albo też jak „negocjował”







