Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Nie tak dawno w bufecie kilku starszych pracowników MSZ zastanawiało się, dlaczego popełniamy takie gafy w stosunkach ze Wschodem. Ideologiczne uprzedzenia prawicowej ekipy? Chęć podlizywania się niektórym grupom w USA? To wszystko nie są wystarczające tłumaczenia. Więc?
Jest pewien trop, który wiele wyjaśnia. Opiszmy go przykładem. Otóż w marcu 1999 roku Ośrodek Studiów Wschodnich, czyli teoretycznie najpoważniejsze ciało, które ma monitorować sytuację w krajach byłego ZSRR, opublikował doroczny raport. I oto w nim czytamy takie rzeczy: “W wyniku kryzysu (chodzi o załamanie gospodarcze z sierpnia 1998 r. – przyp. Attaché) – przy formalnie nie zmienionej konstytucji – faktyczna władza coraz wyraźniej przechodzi z rąk prezydenta Borysa Jelcyna w ręce premiera Jewgienija Primakowa. (…) Po utracie realnej władzy w Rosji przez Borysa Jelcyna na porządku dnia stoi kwestia następstwa po nim. Rosja wkroczyła w okres walki przedwyborczej, w której szanse na zwycięstwo mają dwaj politycy: mer Moskwy, Jurij Łużkow, i premier, Jewgienij Primakow. Jest jednak wysoce prawdopodobne, że sprawa sukcesji zostanie rozstrzygnięta jeszcze przed oficjalnym terminem wyborów prezydenckich (lato 2000) przez zawarcie kompromisu pomiędzy dwoma głównymi pretendentami”.
Ile te prognozy były warte, przekonaliśmy się już po kilku miesiącach. A, przypomnijmy, nie snuli ich dziennikarze-amatorzy, tylko ludzie, którzy biorą pieniądze tylko i wyłącznie za to, by wiedzieć, co na obszarze byłego ZSRR się dzieje i dziać będzie.
Zresztą spudłowali oni, prognozując rozwój sytuacji w Rosji. A wróżyli jej trwałą, cywilizacyjną zapaść, paraliż instytucji państwa, emancypację regionów. Do tego kryzys ekonomiczny na wiele lat, powstanie “czarnych dziur”, czyli rejonów, w których nastąpiłby powrót do gospodarki naturalnej.
“Należy oczekiwać dalszego rozluźniania więzi pomiędzy regionami a władzą centralną i nieformalnego przekształcania się Federacji Rosyjskiej w państwo de facto konfederacyjne. Będzie się to odbywało na tle dalszej deindustrializacji rosyjskiej gospodarki, rozpadu infrastruktury, feudalizacji stosunków społecznych i wychodzenia całych obszarów i grup społecznych poza system gospodarczy państwa” – czytamy w dalszej części prognozy. A jak, przewidywano, zachowywać się będzie rosyjski establishment? No cóż, ich zdaniem, marginalizacji miały ulec “środowiska polityczne o prorynkowym nastawieniu”.
Czy rzeczywiście uległy marginalizacji? Czy Rosja rozpadła się w konfederację? I pogrążyła się w gospodarczym kryzysie? Czy wszystko się tam rozpadło?
Polska, taka jest logika, wchodząc do zachodnich struktur, jako wiano wnieść miała dobre kontakty ze Wschodem, znajomość ludzi i obszaru, olbrzymią wiedzę o tamtejszych elitach i przyszłych scenariuszach. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło. Nasi fachowcy od Wschodu snują scenariusze, zupełnie gazetowe, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Co więc wiedzą?
Co tu, w takiej sytuacji, mówić o “wianie”, skoro sami się zaskakujemy…
Attaché

Wydanie: 39/2000

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy