Susza na Pomorzu

Susza na Pomorzu

Rolnicy mówią, że suszę da się przetrwać, ale dobijają ich inne koszty

14 czerwca na sesji Rady Gminy Człuchów wójt Paweł Gibczyński odniósł się do piętrzących się próśb rolników o rozpoczęcie procedury szacowania strat w uprawach wywołanych suszą. Włodarz wyjaśniał, że podobnie jak inni wójtowie, ma związane ręce, bo nie wiadomo, czy nadal zgłaszanie szkód będzie się odbywało poprzez aplikację, czy władze centralne pozwolą na powrót komisji powołanych do oceniania strat w terenie.

– Różne organizacje branżowe aplikują do ministerstwa rolnictwa o powrót do powoływania komisji. Lecz dziś nie ma informacji, żeby forma zgłaszania szkód była inna niż poprzez aplikację. Nie mogę wysłać do wojewody pisma z prośbą o powołanie komisji „suszowej” – tłumaczył wójt.

Trzeba przetrwać

19 czerwca sprawdzam sytuację w terenie. Gmina wiejska Człuchów zaczyna się zaraz za miejscowością Topole. Wzdłuż głównej drogi mijam pole przywiędłej kukurydzy, wypalone słońcem pastwiska, słabe zboża jare, niskie jak na koniec czerwca.

– W tym roku syn z tego pastwiska zebrał tylko osiem balotów siana, a kiedyś i kilkadziesiąt się zdarzało, nie będzie czym karmić zwierząt – mówi kobieta ze wsi Nieżywięć. – Niech pani spojrzy na ten jęczmień, jaki on malutki, jak susza potrwa dłużej, to przyschnie, i taki zostanie, nawet kombajn go nie zbierze. Zresztą jakie to ziarno będzie, plewy tylko, nawet koszt kombajnu się nie zwróci. Jakiś dziwny ten rok mamy; na początku czerwca ogórki mi zmroziło. Ziemię wysuszało nie tylko słońce, ale i zimne wiatry. Niemal codziennie się chmurzy, a nie pada, albo pada, jakby ksiądz kropidłem machał.

Jadę szutrowymi drogami w stronę Człuchowa w tumanie pyłu. Upał powyżej 25 st. We wsi Brzeźno więdnie w skwarze pole bobu, uprawy pastewne tak rachityczne, że prześwituje między nimi wypalona gleba. Na skraju, między kępami margerytek, ziemia popękana jak w Afryce. Wokół zboża aż po horyzont, rzepak jakoś się trzyma, inne ozime gorzej, z daleka widać wypalone przez słońce białe miejsca na polach pszenicy czy żyta. Owies tak mizerny, że trzeba podejść blisko, żeby stwierdzić, co to za uprawa.

– Tych wypalonych miejsc w zbożach nie da się uratować – mówią ojciec i syn, rolnicy z Jęcznik Wielkich. – Jak zacznie padać, to zrobią się zielone, utrudniając zbiórkę kombajnem. Trzeba będzie je chemicznie defoliować, a to dodatkowa praca i wydatek. Można by nawadniać pola, ale jak nawodnić 200 ha, kiedy wody brak. Do podlewania i oprysków nie bierzemy wody z wodociągu, ale z naszego stawu na podwórku. Jego poziom obniżył się ostatnio o ponad metr, te korzenie i zarośla, co pani widzi, były normalnie pod wodą.

Siedzimy przy kawie w altanie pod lipą. Mówią, że jest dobrze. Starszy gospodarz dodaje, że w ciągu ostatnich 20 lat wiele w rolnictwie zmieniło się na lepsze.

– Dzisiaj dużo prac wykonują maszyny, siedzę sobie w kombajnie, włączam klimatyzację, radio gra, aż chce się kosić. Nasze gospodarstwo specjalizuje się wyłącznie w produkcji zbóż, a ja już oddaję powoli pałeczkę młodszemu pokoleniu.

Jego syn też nie chce załamywać rąk.

– Nie ma co rozpaczać – mówi. – Trzeba to po prostu przetrwać, w latach 2015-2016 też było sucho, a w 2017 r. dolało i wszystko się wyrównało. Nieraz słyszę komentarze, że rolnicy wciąż czegoś chcą, a to dopłat do nawozów, a to dopłat za straty związane z napływem ukraińskiego zboża, a teraz jeszcze dojdą odszkodowania za suszę czy przymrozki. A przecież na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Czemu ceny nawozów tak nagle wzrosły, a spadek cen zbóż w ubiegłym roku też normalny nie był. Najwyższa cena za tonę rzepaku w kwietniu 2022 r. wyniosła 4,9 tys. zł, gdy dzisiaj rzepak chodzi za ok. 1,8 tys. My sprzedawaliśmy nasze zboże stopniowo i nie mieliśmy kłopotu ze zbytem.

Znikną gospodarstwa

Walenty Skalski, sołtys Jęcznik Wielkich, prowadzi 60-hektarowe gospodarstwo nastawione na produkcję roślinną.

– Wczoraj w nocy trochę popadało, 15 minut, raz i drugi. Na lepszych glebach, w dolinach może rośliny przeżyją i wykształci się ziarno. Jednak w moim gospodarstwie dominują piaski, 7 ha łubinu uprawianego na ziarno chyba będę musiał zaorać, mój rzepak też słaby, nie wiem, czy dobrze wykształci się łuszczyna. Koszt uprawy hektara rzepaku to ok. 6 tys. zł, licząc nawozy, opryski, paliwo, wszystko razem, jeśli zbiorę z niego trzy tony, to ledwo wyjdę na zero, jeszcze 600 zł będę na minusie przy obecnych cenach. Tona nawozu za 4,7 tys. zł starcza mi na 2,5 ha. Czemu nawozy są tak drogie, przecież sprzedają je państwowe spółki? Obiecali nam dopłaty 500 zł od hektara, to niewiele, a jeszcze ich nie dostaliśmy. Suszę da się przetrwać, ale dobijają nas inne koszty.

Rolnik ocenia, że będzie w tym roku miał ok. 50% strat w gospodarstwie. Też będzie musiał defoliować, czyli upalać glifosenem miejsca zniszczone przez suszę, gdzie zboże po opadach zacznie odbijać na zielono.

– Susze zdarzały się zawsze, pamiętam je jeszcze z dzieciństwa, po prostu były takie lata. Lecz jesienią, zimą, gdy spadały porządne śniegi, bilans wodny w glebie się wyrównywał, a obecnie tak się nie dzieje. Mam jeszcze trzy lata do emerytury. Dzieci nie chcą zostać w rolnictwie, mają dobrą pracę w budowlance i zarabiają więcej ode mnie. Jak tak dalej pójdzie, znikną gospodarstwa takie jak moje, będziemy mieli żywność sztuczną przywożoną z zagranicy albo z wielkich ferm. Już maleje liczba gospodarstw hodowlanych, można jechać kilometrami przez polską wieś i nie zobaczyć krowy na pastwisku. Tylko jeszcze na Kaszubach bardziej tradycyjnie: kurka, gąska, krówka.

Na początku czerwca pojawił się raport Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, z którego wynika, że od 1 kwietnia do 31 maja 2023 r. zanotowano suszę rolniczą w dziewięciu województwach. IUNG największe niedobory wody stwierdził na terenach Pobrzeża Południowobałtyckiego, Żuław, na północy Pojezierza Mazurskiego, zachodniej części Kujaw: od –150 do –169 mm. Duży deficyt wody notowano również na obszarze Pojezierza Pomorskiego, Wielkopolskiego (część wschodnia), na pozostałym obszarze Pojezierza Mazurskiego i Niziny Południowowielkopolskiej od –120 do –149 mm.

Według raportu susza wystąpiła w czterech uprawach: zbóż jarych, zbóż ozimych, truskawek, krzewów owocowych. W województwie pomorskim na 123 gminy: 120 objętych jest suszą zbóż jarych, co stanowi 97,56%. W Zachodniopomorskiem na 113 gmin 107 objętych jest suszą tych zbóż, a w Kujawsko-Pomorskiem na 144 gminy 134 objęte są taką suszą.

Zasięg suszy w uprawach zbóż ozimych jest niewiele mniejszy. W Pomorskiem jest 116 gmin z suszą zbóż ozimych, w Zachodniopomorskiem 100 gmin, a w Kujawsko-Pomorskiem 123. – Największe niedobory wody w tym okresie sześciodekadowym dla roślin uprawnych w północnej Polsce wynosiły od –120 do –169 mm. Straty plonów wywołane deficytem wody mogą spowodować ich obniżenie przynajmniej o 20% w skali gminy w stosunku do plonów uzyskanych w przeciętnych, wieloletnich warunkach pogodowych – komentował w raporcie prof. Wiesław Oleszek z IUNG.

Najgorsze, że susza nastąpiła okresie wegetacyjnym roślin, tak sytuację opisuje Wielkopolska Izba Rolnicza: „W uprawach ozimych, na najsłabszych glebach, obserwujemy kurczenie się wykształconych kłosów i istnieje duże prawdopodobieństwo, że ziarniaki się nie wykształcą. Zboża jare wyraźnie wstrzymały rozwój, widoczny jest brak krzewienia się. Rośliny okopowe, buraki i ziemniaki, są w fazie startowej, nie rozpoczęły intensywnej wegetacji”.

W połowie czerwca IUNG poinformował w kolejnym raporcie, że susza rolnicza pogłębia się i występuje już w 14 województwach: „W trzecim okresie raportowania, tj. od 11 kwietnia do 10 czerwca 2023 r. średnia wartość Klimatycznego Bilansu Wodnego, na podstawie którego dokonywana jest ocena zagrożenia suszą, była ujemna, wynosiła –110 mm. W obecnym okresie wartość KBW uległa zmniejszeniu o 40 mm

w stosunku do poprzedniego okresu (od 1 kwietnia do 31 maja). Największe niedobory wody notowano na terenach Pojezierza Mazurskiego i Pomorskiego oraz na Kujawach: od –180 do –209 mm”. Do zagrożonych suszą zbóż jarych i ozimych, truskawek i krzewów owocowych doszły uprawy rzepaku, rzepiku i drzewa owocowe. W wywiadzie dla farmer.pl z 21 czerwca prof. Andrzej Doroszewski z IUNG mówi, że susza w Pomorskiem obejmuje 90% gruntów.

Aplikacja czy komisja

7 czerwca 2023 r. Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych zwrócił się z apelem do Ministerstwa Rolnictwa o podjęcie natychmiastowych działań w celu usprawnienia aplikacji suszowej. Samorząd rolniczy domagał się również sfinalizowania prac dotyczących rzetelnego systemu ogłaszania suszy na danym terenie.

W czerwcu 2020 r. rozporządzeniem Rady Ministrów wprowadzono publiczną aplikację (tzw. suszową). Każdy producent rolny po zalogowaniu się do niej podpisem zaufanym składa wniosek o oszacowanie strat w uprawach rolnych. Aplikacja opiera się na danych z IUNG. Instytut zbiera dane poprzez sieć stacji meteorologicznych i posterunków pomiarowych, tworzącą System Monitoringu Suszy Rolniczej (SMSR).

– Widać ogromny wkład pracy w ten system, ale rolnicy nie są zadowoleni z jego rozwiązań, mówił 21 czerwca dla e-farmer Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Pojawia się wiele wątpliwości. – IUNG mówi, że suszy nie ma, a ona rzeczywiście na polach jest. Na pewno trzeba iść w stronę zdjęć satelitarnych, ale dopóki nie jest to dopracowane, powinien funkcjonować system, w którym można się odwołać i wtedy rzeczywistej oceny powinien dokonywać człowiek. SMSR ma wskazać obszary, na których wystąpiły straty w uprawach, uwzględnione w ustawie o dopłatach do ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich w Polsce, w rzeczywistości nie pokazuje stanu faktycznego i rolnicy nie dostają należnych im odszkodowań.

Wiktor Szmulewicz podkreśla też, że podejście do szacowania strat, jak i samego stwierdzania suszy powinno być indywidualne.

Tymczasem prof. Doroszewski tłumaczy, że System Monitoringu Suszy Rolniczej zaczęto budować w 2007 r., po rekordowej suszy w 2006 r., gdy niedobory wody sięgnęły –300 mm. Jest on stopniowo doskonalony i idzie w kierunku wykorzystania głównie zdjęć satelitarnych do monitorowania suszy. A rozbieżności między IUNG a Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej biorą się stąd, że IUNG dostaje od niego dane z opóźnieniem i jeszcze je weryfikuje. Według profesora znaczącą rolę w przeciwdziałaniu suszy na obszarach wiejskich odgrywa mała retencja.

Najpierw przeciw aplikacji zaprotestowali rolnicy z Pomorza Zachodniego, gdzie po ponad dwóch miesiącach suszy spadła niewielka ilość deszczu, co nie ratuje upraw. Domagają się komisji i składają wnioski do gmin w tej sprawie. Dołączają do nich rolnicy z innych województw.

– Rolnicy wnioskują o powrót komisji suszowych, które w ich ocenie lepiej i na miejscu dokonują szacowania szkód. Aplikacja opiera się na danych IUNG, które w ocenie rolników nie do końca są wiarygodne. Aplikacja nie działa na rok 2023 – informuje mnie wójt gminy Człuchów.

Potwierdzają to w gminie Pelplin.

– Niestety, obecnie aplikacja na terenie województwa pomorskiego nie funkcjonuje w sposób właściwy – mówi Artur Skuza z upoważnienia burmistrza. – W rozmowach z wicewojewodą otrzymaliśmy zapewnienie, że będą prowadzone działania, aby ją jak najszybciej uruchomić. Jeżeli nadal będą występować trudności, decyzje o powołaniu komisji szacunkowych podejmie wojewoda pomorski. W związku z aktualną sytuacją oraz brakiem podstaw prawnych gmina nie podejmuje samodzielnych działań w tym zakresie. Jednocześnie w naszym powiecie nie odnotowano sygnałów dotyczących zamiany istniejących rozwiązań, chociaż takie sygnały mają miejsce na terenie kraju.

Ewelina Jażdżewska z Wydziału Środowiska i Rolnictwa w gminie Brusy (Pomorskie) informuje, że do urzędu nie docierają sygnały, że rolnicy chcą szacowania strat spowodowanych suszą przez komisje gminne. Rolnicy z Jęcznik Wielkich, z którymi rozmawiam, wolą zgłaszać straty wywołane suszą przez aplikację. Podkreślają, że taki sposób jest uczciwszy, chociaż krzywdzi rolników mających produkcję mieszaną, roślino-zwierzęcą. Mało kto z nich łapie się na odszkodowania, a przecież tracąc ziarno czy siano, muszą zmniejszyć hodowlę.

Walenty Skalski też jest za aplikacją. – Komisje to kumoterstwo – ucina krótko.

Na razie w pomorskich gminach powstają tylko komisje ds. szacowania strat w uprawach rolnych będących wynikiem przymrozku wiosennego w dniach 2-3 czerwca. Taka komisja powołana przez wojewodę na wniosek władz gminy jest np. w Brusach i w gminie Człuchów. W tej gminie do 26 czerwca wpłynęło 26 wniosków od rolników.

Gminy apelują też o oszczędzanie wody. Apel gminy Pelplin w tej sprawie wybrzmiał również na antenie Radia Gdańsk. Nawet o 300% wzrosło jej użycie w gminie Brusy – Mimo że na stronie internetowej pojawiają się apele burmistrza Brus o rozsądne gospodarowanie wodą pobieraną z wodociągu gminnego, to wydają się one niewystarczające. Przy dużych jej rozbiorach zdarzało się, że na końcach sieci wodociągowej dochodziło do obniżenia ciśnienia, a nawet jego chwilowego braku – informuje Ewelina Jażdżewska.

O oszczędzanie wody prosi też gmina Człuchów.

– Na razie tylko apelujemy – mówi Paweł Gibczyński – ale nie wprowadzamy formalnego zakazu np. podlewania. Troszeczkę popadało ostatnio, ale wesoło nie jest.

Fot. Helena Leman

Wydanie: 2023, 27/2023

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Anonim
    Anonim 10 października, 2023, 13:34

    AKADEMIE MEDYCZNE i NOWE DZIEDZINY NAUKI = zarezerwowały 50 bilionów ero na rok x 50 lat – wniosły i dały zaliczkę – 1 miliard ero , leży w Ministerstwie Rolnictwa
    = tymczasowo pobierają wydziały rolnictwa i płacą wydziały zdrowia i lub zatrudniamy księgową ,,NAUKA ROZLICZA , na świecie nikt nie rozdaje za darmo pieniędzy , Dostaną nagrody dla wszystkich ,,

    PRACA DLA CAŁEGO POWIATU ,, prawa i płaca unijna = decydują rolnicy , inaczej bankructwo ,, Rolnictwa i miast ,dyrektywy są ustalone ,,,,,,kasy nie będzie ,,
    to kasa na zakup żywności i ziół uzupełnienie wyposażenia , Rolnicy mają ustalić ceny opłacalne ,, powiaty mieli wnieść do  mnie ,,wniosek ,, o uzupełnienie wiedzy ,, zarezerwowane = 50 bilonów ero na rok x 50 lat ,,

    ,, KASĘ DOSTALIŚMY ZA EKOLOGIĘ ,to załatwiła nam ,,nauka światowa ,, za odbudowę lasów ,,przez rolników i mieszkańców gmin ,,są współodpowiedzialni za lasy ,,,,,,,
    Potrzebny jest powiat który ma lasy i rolnictwo ,, wszystko polikwidowali
    ,,TO JEST NA powiat dydaktyczny , na uzupełnienie wiedzy dla wszystkich powiatów , szpitali = najpierw na ,,bezwłady centralne , złamania , miednice ,, kręgosłupy , rdzenie ,stawy ,,amputują ,, to na szpital + nagroda dla szpitala 1 miliard ero , LUB budują na WSI ,, kliniki ,, to drobnostka zawsze w PÓŁ godziny uzupełniłem wiedzę pacjentom ,, za 1 pacjenta płacą 1 milion ero ,w całości ,, jeszcze za naszych pacjentów płacą , zbierać pieniędzy nie trzeba ,, pomagają rolnikom ,, wszyscy ,,tworzenie nowych miejsc pracy ,,,,,,
    = ,,nauka płaci za każdą metodę biologiczną – leczenie = dietą + ziołami + ruchem , (kinezy terapia ) , opracowałem wg, anatomii ,, to nowa wiedza , nie wdrożona ,, przez powiaty ,,

    TO – 3 = NOWE SPECJALIZACJE = DIETA + ZIOŁA + RUCH (kinezy -terapia ),, wpisane w dyrektywach ,. wdrożenie starych gatunków ,,wnieśli REGIONALNE , aby zachować wiedzę (ale to inaczej się gotuje ) ,, leczenie dietą nie podlega przepisom o LEKACH ,, tylko bada weterynarz ,, dlatego rolnicy muszą mieć przetwórnie ,, obsługują rolników spółdzielnie , muszą się rozliczać ,, wniesione do dyrektyw ,, młodzież musi poświęcić dla NAUKI ,, to WIELKI ZASZCZYT ,, uczyć , leczyć może każda szkoła ,w gminie ,lub w domu ,,może uzyskać status Uczelni , za każdą metodę nowe tytuły ,,,

    TO NIE WYOBRAŻALNA WIEDZA ,, naszych ROLNIKÓW i LEŚNIKÓW,, MŁODZIEŻ nauce jest potrzebna ,, najpierw POWIAT trzeba odbudować i Region przyszłości ,, najnowocześniejszy na świecie ,, to wielki zaszczyt ,, tworzenie stałych NOWYCH miejsc pracy , pierwsi będą uczyć następnych ,,

    = ,, biologia ,, za technikę i przemysł przyszłości ,,,będzie mały – każda gmina , miasteczko ,miasta = ulica, dzielnica , praca na miejscu ,,, , Len ,wełna ,bawełna , guma , farby , energia ,elektrownie wodorowe ,BĘDZIE BRAKOWAĆ OK, 80% ENERGI , transport żywności ,, paliwo,, do transportu toalety bez wody , farmy w miastach ,,kończą się zasoby naturalne ,czas na odwracalne ,,

    POTRZEBNE podstawowe PRODUKTY , to też zrównoważony rozwój , każda – gmina , powiat , region ,kraj musi produkować min 80% różnych produktów ,,,,
    = najpierw – do leczenia złamania kości i bezwłady centralne ,, dalej kilkadziesiąt gotowych metod ,, potrzebne = jabłka ,wiśnia , truskawka , czarna porzeczka itd. ,wołowina ,cielęcina ,wieprzowina , drób , produkty mleczne , Ryby , warzywa , Ziemniaki , olej rzepakowy , pieczywa , kasze , p, pszczele ,, itd. ,hybrydy,, są jałowe i zamorskie ,,kilka krajów mogło by leczyć ale potrzeba wiedzy ,,, to co gotują ,, fabryki, ,, to nie nadaje się do spożycia ,,

    = przemysłowo nie idzie produkować i przetwarzać żywności i MAMY NOWOCZESNE CHOROBY ,, powołali – NOWE INSTYTUCJE I NIC nie zrobili , laboratoria ,,do badania gleb i żywności ,

    TECHNOLOGIE Z NATURY – Nowe technologie opracowałem ,,najważniejsze ,,biologiczne opryski ,,,odnawianie gleb i lasów ,, medycyna uprzednie metody uchyliła ,, ( leczyli prądami inni bzdurami ) , leczą na świecie wg, MOJEJ wiedzy laparoskopy ,roboty opracowali ,, nowe silniki opracowałem ,, NOWE Dziedziny Nauki ,,chcą uzyskać moją wiedzę ,, później kto przedstawi lepszą wiedzę to NAUKA zatwierdzi i wniesie do RZĄDÓW NA całym świecie – żywienie – leczenie = obowiązkowe ,czeka upadek naszych szpitali ,rolnictwa i miast ,,

    = Rehabilitanci ,fizjoterapeuci , nie mają wiedzy i wyników , amerykanie ,wnieśli ,, fitness ,, siłownie ,, SPA , , (to odnowa biologiczna) , Niemcy boiska , (orliki) ,,sale gimnastyczne ,,Norwedzy ,, nord-wiking ,,chodzenie o kijkach ,, szkoły ,,, uzdrowiska ,sanatoria , to filozoficzne ,ćwiczenia ,,, inni ,, ortopedie i rehabilitacyjne ,,mam zilustrowane ,,, zestawy masaży i ćwiczeń ,,wiele tysięcy stron ,,,

    = powiaty dostały kasę ,,800 bilionów ero , po ok. 1.500 miliardów ero , NIE wiedzieli jak wykorzystać ,,teraz mamy kary za ekologię i blokadę środków ,,do wykonania powołali NOWE INSTYTUCJE , nie wykonali dyrektyw , podlegają pod naukę ,, inaczej zlikwidują ,,

    = 1 gmina w każdym powiecie otrzyma ,, kliniki rehabilitacji ,, później każda gmina może tworzyć ,,kliniki leczenia biologicznego ,, młodzież od 5 klasy = WNOSI DO DYREKTORÓW SZKÓŁ GMINNYCH ,,WNIOSKI,, decyduje czy zostaje je na WSI ,są dopłaty dla młodych rolników ,,, to odrębna wiedza czy będzie ,,celebrantami ,, w uczelniach ,studenci też,wnoszą wnioski do REKTORÓW i też działają , nie zreformowaliśmy nauki ,, nie pomagają ,wnieśli im autonomię ,TO likwidacja uczelni ,.

    — Rolnicy ,składają wnioski do gmin ,,wyrażam zgodę na powiat dydaktyczny ,, wnosimy do wydziałów rolnictwa , gmin i przekazują powiatowi ,powiat ogłasza , PRZYGOTOWAŁ PRODUKTY I BĘDZIE LECZYŁ BEZWŁADY CENTRALNE i pobiera środki ,jak nie umieją urzędnicy ,,to wnoszą ,,WNIOSKI ,, sami rolnicy ,nauka każdą moją decyzję zatwierdzi ,,

    = NOWO NABYWCY TEŻ WNOSZĄ WNIOSKI ,, INACZEJ BĘDZIE ICH dzielenie , muszą się stosować do dyrektyw ,farmy na świecie będą dzielone do 300 ha

    – NAUKA ZNIESIE LIMITY ,, tylko polskim rolnikom decyzje nauki , dyrektywy . muszę,, zatwierdzić decyzje nauki i zobowiązania ,, wydaję nauce polecenia zapłaty i urzędnikom ,, ROLNICY mają prawo wnosić ,, ogłaszać ,,do pomocy rolnikom powołali , NOWE INSTYTUCJE ,oraz
    – L. G. D . oraz stowarzyszenia do pomocy – odmowa to likwidacja karna dla mas – mediów ,, , nie spełniające funkcji społecznej ,,, 5 lat do motyki ,, wnieśli kary za ekologię ,zablokowali kasę ,, ps, ekologów to ,dawno zlikwidowali ,wnioskami , działają w trybie przestępczym ,,,nie mają żadnych uprawnień są powołania do ,, motyki ,, i PRZYRODNICY

    NAUKA LIKWIDUJE NIE UDANE TECHNOLOGIE SZKODLIWE DLA ŚRODOWISKA I ZDROWIA
    od EKOLOGII NIE MA ODWROTU ,, GŁÓD ,,, TO UPADEK CYWILIZACJI ,,
    WG. Dyrektyw

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy