Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Bronisław Geremek będzie ministrem spraw zagranicznych do końca czerwca. A kto będzie po nim? Na razie AWS-owcy puścili do prasy informacje, że Geremka zastąpi w MSZ Jan Kułakowski. Czyli, że będzie realizowana polityka kontynuacji. To dla Akcji dobry pomysł, bo gwarantuje spokój w jednym z kluczowych resortów. Tylko – czy AWS-owcy będą w stanie powściągnąć swoje apetyty? Na razie, mówi się w MSZ-ecie, że ministerstwem tym zainteresowane jest ZChN. A że Marianowi Krzaklewskiemu, broniącemu swej pozycji w AWS, potrzebny jest każdy sojusznik, więc może w zamian za poparcie oddać tej partii właśnie MSZ. Czy tak się stanie? Byłaby to gra na krótką metę – ZChN rządziło niedawno w Komitecie Integracji Europejskiej i urząd ten do tej pory do końca po tym wszystkim się nie otrząsnął. W MSZ byłoby więc podobnie. A wówczas nietrudno wyobrazić sobie, jak zareagowaliby pozostali uczestnicy politycznej gry – UW, prezydent, SLD, media, Zachód… I jakby to wszystko skończyło się dla Mariana Krzaklewskiego.
Dlatego też nikt wielkich zmian w MSZ się nie spodziewa. Tak w każdym razie podpowiada zdrowy rozsądek i znajomość rzeczy.
Ale czy można im ufać bezgranicznie? Niedawno rosyjska “straż graniczna” zatrzymała polskiego konsula w Sankt Petersburgu, Jerzego Skotarka, przeszukała samochód, w którym jechał i znalazła w nim m. in. trzy ikony. No, no przynajmniej kilku pracowników MSZ musiało po tym zrewidować poglądy na parę spraw. Przede wszystkim – kto by się spodziewał, że Skotarek jest tak wrażliwy na piękno sztuki sakralnej? Co prawda, on sam twierdzi, że samochód, którym jechał, nie był jego. I że nie wiedział, co wiezie. Ale to przecież marne usprawiedliwienie. Bo co się stało z jego ostrożnością? Umiejętnością przewidywania? Czyżby zapomniał, jakie stanowisko pełni, w jakim kraju się znajduje i jakie niespodzianki mogą go spotkać?
Na szczęście, incydent z ikonami raczej nie będzie miał dalszych konsekwencji. Rosjanie pewnie zadowolą się tym, że poinformowali świat, iż są, obserwują i czuwają. A poza tym Skotarka zastąpi w Sankt Petersburgu – to już postanowiono o wiele wcześniej – Eugeniusz Mielcarek.
Mielcarek jest w ogóle ciekawą postacią. Na Rosji zna się jak mało kto, wiele lat spędził na placówce w Moskwie, potem był dyrektorem Departamentu Europa-Wschód. Ale jako że jest osobą sympatyzującą z SLD, więc po wyborach roku 1997 zepchnięto go na margines. Ponieważ urzędnika trudno jest wyrzucić z pracy na zasadzie widzimisię, Mielcarkowi obrzydzano życie w MSZ inaczej. Z dyrektora departamentu zdegradowano go do referenta, potem przesunięto go do archiwum, było tak, że nie miał własnego biurka. Zupełnie bez sensu, bo – jak w ostatnich miesiącach mogliśmy się przekonać – nasza polityka wschodnia to raczej pasmo porażek niż sukcesów. I dramatycznie brakuje nam ludzi, którzy by się na Wschodzie znali. Wróćmy do Mielcarka – ostatecznie przeżył niemądre szykany. Teraz pojedzie do Sankt Petersburga. Mimo wszystko to chyba za mała placówka jak na niego.

Wydanie: 24/2000

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy