Literaci bezdomni?

Literaci bezdomni?

Dom Literatury grozi zawaleniem, a nikt nie chce dać pieniędzy na remont

Nad środowiskiem literackim zawisły czarne chmury. Ich siedziba – Dom Literatury przy Krakowskim Przedmieściu – znowu jest zagrożona. Przypomnijmy, że w Domu Literatury mieszczą się trzy organizacje środowiskowe: Związek Literatów Polskich, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich oraz Polski Oddział Pen Clubu. To miejsce trwale wpisało się w mapę kulturalną stolicy. Tu przyjeżdżają zagraniczni pisarze, by prezentować swój dorobek, tu odbywają się konferencje i spotkania z czytelnikami.
Tymczasem wygasa trzyletnia umowa użyczenia nieruchomości Fundacji Domu Literatury i Domów Pracy Twórczej, która administruje budynkiem, a właściwie dwoma budynkami. Choć wnętrze obu zabytkowych kamienic jest wspólne, mają one dwóch właścicieli. Częścią na parterze, od strony Zamku Królewskiego (tam, gdzie znajdują się nieczynne od lat schody ruchome i galeria Canaletta), włada Zarząd Dróg Miejskich. Trzema piętrami, czyli większością, zarządza dzielnica.
I tu pojawia się punkt sporny. W Domu Literatury oprócz siedzib ZLP, SPP, Pen Clubu i biblioteki mieści się także restauracja literacka, która płaci fundacji ok. 30 tys. zł miesięcznie czynszu. Na trzecim piętrze znajduje się hotel (literaci płacą 75 zł za dobę pobytu, inni goście – 200-250 zł). Właścicielom nie podoba się, że fundacja nic nie płaci za korzystanie z nieruchomości, a sama czerpie z niej korzyści.
– Pieniądze uzyskane z wynajmu sali na restaurację i pokoi hotelowych przeznaczamy na działalność Domów Pracy Twórczej oraz na utrzymanie budynku, który miesęcznie pochłania 80 tys. zł – mówi Alicja Zach, dyrektor fundacji. – Do 1998 r. fundacja otrzymywała dotację z ministerstwa kultury na utrzymanie Domu Literatury, w 1999 r. dostała środki tylko na działalność biblioteki, zaś w tym roku nie dostała ani grosza.
Kolejna sprawa, która spędza sen z powiek literatom, to katastrofalny stan Domu Literatury. Płyty balkonów nad głównym wejściem kruszą się, popękały rzeźby attyki oraz ornamenty, w sali przy bibliotece rysa biegnie wzdłuż całej ściany. Pracownicy Domu Literatury boją się, że któregoś dnia balkon spadnie komuś na głowę.
Stan zagrożenia budynku stwierdzono już dwa lata temu. Sporządzona wówczas ekspertyza stwierdziła, że skarpa, na której stoi budynek, jest zawilgocona i osuwa się na skutek drgań związanych z ruchem drogowym w tunelu Trasy W-Z. Dom Literatury i sąsiednie budynki pękają, bo została naruszona ich konstrukcja.
Jednak mimo alarmującej ekspertyzy przez dwa lata gmina nie zrobiła niczego, by usunąć zagrożenie. Od czasu do czasu ktoś wspominał, że trzeba by osuszyć wciąż obsuwającą się skarpę i na tym się kończyło. Teraz w gminie mówią, że po ostatniej korekcie budżetu znajdą się pieniądze “na skarpę”.
Ale to jeszcze nie rozwiąże problemu. Bo kto da pieniądze na remont? Ze wstępnego rozeznania wynika, że potrzeba ok. 600 tys. zł. Takich środków nie ma wojewódzki ani generalny konserwator zabytków. – Przynajmniej 3/4 nakładów musiałby ponieść sam zainteresowany. Dopiero potem mógłby ubiegać się o dotację – mówi Barbara Piotrowska z Wojewódzkiego Urzędu Konserwatorskiego, zajmująca się dotacjami.
Tymczasem “zainteresowany”, czyli Fundacja Domu Literatury i Domów Pracy Twórczej, nie ma tyle pieniędzy. Od roku szuka sponsora, który w zamian za billboard wyremontuje budynek, ale bez skutku.

 

Wydanie: 29/2000

Kategorie: Kraj
Tagi: Ewa Likowska

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy