A Jezus się głupio uśmiecha

A Jezus się głupio uśmiecha

Kiedy widownia „Kleru” Smarzowskiego zbliża się po dwóch tygodniach do 3 mln (rekord nad rekordami, snując biblijnie…), rusza katolickopodobna kontrrewolucja, kontrreformacja, kontrseansacja. Najpierw bezpardonowy atak betonu na projektor w kinie Soleckiego Centrum Kultury. Pan Marek Małecki, prezes firmy Solbet, która to wcześniej zakupiła projektor do kina w Solcu Kujawskim, z najwyższą powagą i zaangażowaniem godnym lepszej stylistyki, gramatyki i poszanowania ortografii oraz składni języka ojczystego, pisze do władz miasta: „W związku z zamówionym filmem »Kler«, który ma być wyświetlany na sprzęcie SOLBET-u, protestujemy przeciwko wyświetlaniu. Jeżeli Pani Dyrektor (Soleckiego Centrum Kultury – przyp. red.) wyświetli na sprzęcie Solbetowskim ten film nigdy nie otrzyma żądnego sponsoringu, i nigdy nie będzie Pani brana pod uwagę jako poważna osoba przez Dyrekcję i Zarząd SOLBET-u. Nie po to zakupiliśmy sprzęt do wyświetlania filmów i wyposażyliśmy salę kinową, żeby Pani rozpowszechniała pedofilię, która jest nieprawdziwa. W filmie jest jeden aktor przebrany za pedofila i gra księdza. Czy w tak małym miasteczku jak Solec Kujawski obniża Pani Dyrektor wartość religii i szerzy nieprawdziwy obraz kościoła. Zboczeńcy zdarzają się w kościołach, szkołach, domach kultury, teatrach i urzędach”. Władze (obecne) miasta dały odpór betonowemu darczyńcy krótkim tekstem: „Zarówno samorząd, jak i SCK nie są uprawnieni do cenzurowania polskiej kinematografii oraz ograniczania swobody w wyborze filmów, które zamierzają obejrzeć mieszkańcy”.

W międzyczasie sąd w Lublinie podtrzymał zakaz prezydenta Krzysztofa Żuka (Platforma Obywatelska) przeprowadzenia pierwszego w Lublinie marszu równości. Uzasadniał to groźbami ze strony prawicowo-faszyzujących kontrmanifestantów, przerzucając na organizatorów marszu odpowiedzialność za bezpieczeństwo. Wcześniej w niewybrednych słowach krytykowali marsz wojewoda lubelski Przemysław Czarnek (Prawo i Sprawiedliwość) i radni PiS, którzy uznali, że „podczas marszu dojdzie do obrazy uczuć religijnych znacznej części społeczności Lublina”, „promocji niezgodnych z naturą zachowań seksualnych”, a nawet „pedofilii”. Prezydent z Platformy stanął murem za pisowskimi wizjami (wcześniej wystosował liścik do proboszczów lubelskich, w którym kaja się, że nie ma jak zabronić marszu – ale znalazł sposobik).

Tymczasem w Warszawie po niemal pięciu latach dobiegł końca proces przeciwko Jerzemu Urbanowi, redaktorowi naczelnemu tygodnika „Nie”, o obrazę uczuć religijnych sześciorga (sześciu?) obywateli poprzez opublikowanie grafiki satyrycznej przedstawiającej zdziwionego Jezusa, która ilustrowała tekst o zjawisku apostazji (występowania z Kościoła). Urban został uznany za winnego – prokuratorski zarzut: „opublikowanie karykaturalnego wizerunku nawiązującego do wizerunku Jezusa z mało inteligentnym wyrazem twarzy”. Sąd potroił oczekiwania prokuratury i zasądził 120 tys. zł grzywny. Kuriozalność całej sytuacji nie zasługuje nawet na ironiczny komentarz. Surowa reakcja sądu na niewinny żart graficzny pokazuje jednak zatrważający stan umysłów. Niejasne pojęcie urażenia uczuć religijnych (żadnych innych z takimi konsekwencjami urazić nie można – no chyba że narodowe…) zostaje użyte jako młot na satyrę antykościelną i znienawidzonego w tych kręgach Jerzego Urbana. Mamy swoją katolicką fatwę, jakże podobną do tej, którą fanatycy nałożyli na autora rysunków wyśmiewających Mahometa. Mimo wszystko trudno sobie wyobrazić, że wyrok ten utrzyma się w kolejnych instancjach. W Strasburgu na pewno nie.

W tym czasie przebywała w Polsce z 12-dniową roboczą wizytą pani Karima Bennoune, ekspert ONZ ds. praw człowieka, która w raporcie o wolności kulturowej pod obecnymi rządami napisała, że każdy kraj ma swoją kulturową specyfikę, ale prawa kulturalne „nie usprawiedliwiają łamania innych praw człowieka, nie uzasadniają dyskryminacji i przemocy”. Czasu na spotkanie z panią Bennoune nie znaleźli ani minister kultury, wicepremier Gliński, ani przedstawiciele Episkopatu. Ekspertka ONZ jest specjalistką w sprawach walki z fundamentalizmem islamskim. Wyraziła przekonanie, że marsz równości w Lublinie się odbędzie, skrytykowała przejęcie Muzeum Historii II Wojny Światowej, zaapelowała o zwiększenie budżetu Rzecznika Praw Obywatelskich, podkreślała także zagrożenia: „Podejmowane w Polsce działania w kierunku ograniczenia finansowania oraz marginalizacji i uciszenia głosów sprzeciwu w kulturze i poglądów niezgodnych z historyczną i kulturową wizją obecnego rządu stanowią formę inżynierii kulturowej nastawionej na zmianę publicznego wizerunku Polski oraz przekształcenie i uproszczenie trudnej i złożonej historii tego kraju”. Jej sprawozdanie zawiera również obawę, że może dochodzić do „dalszych naruszeń praw kulturalnych”.

A cały felieton miał być o raporcie Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu przy ONZ, powstałego na prośbę 195 państw, które podpisały uzgodnienia w Paryżu w 2015 r. Brak radykalnych kroków sprowadzi na nasz glob katastrofę.

Ale w Polsce Jezus uśmiecha się niezbyt inteligentnie. Żeby tylko Jezus…

Wydanie: 42/2018

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy