A pod wenecką maską stare PiS

A pod wenecką maską stare PiS

Najbardziej poszukiwani są dziś w Prawie i Sprawiedliwości malarze. Specjaliści od nakładania na stare płótna zupełnie nowych treści. Nowy portret Lecha Kaczyńskiego musi być zarazem nowoczesny i multimedialny, jak i tradycyjny, sarmacki i patriotyczny. Starych portrecistów realistów zastąpili malarze dworscy. Tacy, którzy dobrze wiedzą, jak zadowolić zleceniodawcę. Starzy malarze, którzy nie potrafili w porę dostrzec rozlicznych zalet Lecha Kaczyńskiego, mają szansę załapać się w narodowej akcji przemalowywania go na herosa. Podobna akcja toczy się w środowisku dziennikarskim. Na czele konduktu pogrzebowego poprawiaczy portretów kroczą poeci. Tak jak w marcu 1953 r. egzaltowani poza granice śmieszności. Chwilę po katastrofie w Smoleńsku nadali taki ton debacie, iż nikt nie miał wątpliwości, że wraca stare PiS. Z jasnym określeniem miejsca, jakie widzi dla swoich przeciwników. Zawołanie „Na kolana, łajdacy” powinno być hasłem wyborczym Jarosława Kaczyńskiego, bo nic nie jest w stanie lepiej określić prawdziwych intencji tej partii wobec wielu Polaków, przeciwników IV RP.
PiS nie jest epizodem historycznym. Jest emanacją znaczącej części polskiego społeczeństwa, kilku milionów Polaków, którzy podobnie myślą o świecie. I aprobują proponowane przez PiS recepty na funkcjonowanie państwa i lepsze życie ludzi. Ostatnie tygodnie pokazały, jak wielu naszych rodaków jest gotowych uwierzyć w największą nawet brednię, stek bzdur i paranoiczną wizję katastrofy pod Smoleńskiem. Można oczywiście powiedzieć, że tak jest we wszystkich krajach. Tak, ale tam jest to margines, a nie zaplecze partii, która już raz rządziła i ma duże szanse na powrót do władzy. Oprócz czarnego sztandaru żałobnego PiS gra przede wszystkim na bardzo ostrej nucie antyrosyjskiej. Liderzy tej partii zamknęli oczy na to, co się stało w Rosji po katastrofie, i powtarzają niezmiennie swoje stare hasła. Widać, że trwałe ustawianie Rosji na pozycji odwiecznego wroga jest ważnym elementem strategii partii. Że niezależnie od tego, co powiedzą i co zrobią Putin i Miedwiediew, Prawa i Sprawiedliwości nic nie przekona. Tak cyniczne podejście polityków jest groźne dla interesów naszego państwa, ale co z tego, jeśli może napędzić głosy wyborców.
Nowym elementem w zachowaniu PiS w ostatnich dniach jest błyskawiczne i konsekwentne schowanie dużej grupy polityków znienawidzonych za zachowania w ostatnich latach albo ośmieszająco głupich. Twarzami partii stali się nagle politycy, którzy byli przez lata marginalizowani, jak Paweł Poncyljusz czy Joanna Kluzik-Rostkowska, ledwo mieszcząca się w niej ze swoimi wcześniejszymi poglądami. Ta przemyślana i chytra polityka personalna jest oczywiście zasłoną dymną, której jedynym celem jest oszukanie wyborców o poglądach centrowych. Ale skoro Jarosław Kaczyński zdecydował się na tak radykalne ruchy, to znaczy, że mierzy w najważniejszy fotel w państwie. I wierzy, że może go podobnymi metodami zdobyć. IV Rzeczpospolita wróciła w weneckich maskach. Gdy je zdejmie, będzie już za późno.

Wydanie: 19/2010

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy