A mnie jest szkoda lata…

A mnie jest szkoda lata…

Ledwo wakacje się zaczęły, a już się kończą – w życiu i w kulturze

Najważniejszy przełom w życiu naszego narodu? Czyżby październikowy? Albo majowy czy grudniowy? Skąd! Najważniejszy przełom następuje u nas z końcem lata. Dlaczego najważniejszy? Bo przeżywają go wszyscy, co roku i od zawsze.

Lato minęło, lecz uczucie ogniem płonie

Z konieczności ograniczamy się do najważniejszych przejawów zjawiska. Koniec lata jako pierwsze protokołują fora internetowe, pisemka babskie i zdrowotne. Żeby nie było, że nie ostrzegały: „Umawiając się na drinka z ognistym Włochem czy biznesmenem z Poznania, musisz być pewna, że tego chcesz i że jesteś gotowa ponieść wszelkie konsekwencje”. Jakie konkretnie? „Przypadkowy kontakt seksualny bez prezerwatywy, nawet z wykształconą i zamożną osobą, grozi zarażeniem aż 20 różnymi chorobami” (portal Świat Zdrowia).

Poza tym wszystko przebiega co roku identycznie. Kataryna czerwcowa to „zasadnicze pogadanki cioci Kloci”: „Wakacyjna przygoda może być naprawdę przyjemna, ale niestety często kończy się cierpieniem. Jeśli nie jesteś przygotowana na intensywny, krótki wakacyjny romans, bo tak trzeba traktować letnie miłostki, nie brnij w męsko-damskie relacje. Wrócisz z wakacji rozczarowana i długo będziesz leczyć złamane serce” (portal Poradnik Zdrowie).

Kataryna wrześniowa – w kolorowych pisemkach, na Fejsie, wszędzie: „Poznałam chłopaka na wakacjach, kiedy pracowałam nad morzem, na dyskotece to było… potem przyjechał do mnie jeszcze raz: spaliśmy (nie sex!), całowaliśmy się, tańczyliśmy na dyskotekach… tyle planów, ale odszedł…”.

„W weekend poszedł gdzieś na imprezie na drugi dzień zadzwonił, żebym do niego przyszła, bo ma mi coś do powiedzenia, jak przyszłam, kazał mi usiąść i powiedział, że mnie kocha. Ja nic nie odpowiedziałam. I tak dalej się spotykaliśmy. Gdy nadszedł dzień rozstania podał mi tylko rękę i powiedział do zobaczenia i wsiadł w taxi i pojechał. W podróży strasznie płakałam jak on mug tak zrobić jak mug się ze mną tak porzegnać” (pisownia oryginalna).

„W te wakacje poznałam faceta i wydawać by się mogło, że wszystko będzie już dobrze, mówił, że kocha itd. Przyjechał do mnie na dwa dni i nagle wszystko się skończyło. Przestał pisać, dzwonić… Wiedział, że nie mam zaufania do mężczyzn, więc je zdobył, a potem zdeptał… Świat mi się zawalił i do dziś nie umiem się pozbierać…”.
Na to nie ma rady. Przypominamy tylko katarynę sprzed wakacji: „Pod wpływem słońca wyzwalają się endorfiny, którym zawdzięczamy dobry nastrój, i mamy większą ochotę na seks. Odprężone i beztroskie chętnie flirtujemy. Są wakacje, jest zabawa!” (portal ten sam).

Skołatanego serca dziewczęcego nic tak nie uleczy jak poezja. A w tym temacie mamy pełną aptekę. Sięgamy na najbliższą półkę: „Lato, jakże cię ubłagać? / prośbą jaką, łkaniem jakim? / Tak ci pilno pójść i zabrać / w walizce zieleń i ptaki? / Ptaków tyle, zieleni tyle. / Lato, zaczekaj chwilę” (Gałczyński); „jesień krocząca jak chytry wielmoża, / krająca plastry czasu niby dynię, / dymem wstająca nad kartofliskami, / ogarniająca domy mglistym płaszczem” (Iwaszkiewicz); „Jesienny księżyc, / Przypływ pieni się / U samej bramy” (haiku mistrza Basho, tłumaczenie Czesław Miłosz). „Już za nami ciepłe lato / cień głęboki, upał, burze, / ale mamy wrzesień za to / i najczystszy błękit w górze” (Czesław Janczarski – dla siedmiolatków); „gromadźmy prędko zapasy / pakujmy podróżne walizki / symptomy przyrody świadczą / że koniec lata jest bliski” (anonimowy grafoman z sieci). I tak można się leczyć do rana…

Strony: 1 2 3

Wydanie: 35/2016

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy