Opera zaraża na odległość

Opera zaraża na odległość

10 lat bezpośrednich transmisji oper z Nowego Jorku

„Jedyna opera, do której możesz zabrać swojego psa”, tak Teatr Wielki-Opera Narodowa w Warszawie reklamuje pionierską transmisję „Strasznego dworu” na platformie vod.teatrwielki.pl. Wydarzenie będzie tam dostępne bezpłatnie 19 listopada o godz. 19.
Nowoczesna technika pozwala dziś wyjść spektaklom z budynków teatralnych. Dokonała tego już 10 lat temu najsłynniejsza opera świata, nowojorska Metropolitan. Przedsięwzięcie The Met: Live in HD wyniknęło z ponad 80 lat tradycji transmisji radiowych. W 2006 r. uznano, że radio to za mało, i po raz pierwszy w historii w eter popłynął operowy obraz i dźwięk. Pokazano „Czarodziejski flet” Mozarta, a transmisję obejrzało 30 tys. widzów w 150 salach w USA. Był sukces kasowy i frekwencyjny, więc do projektu natychmiast przyłączyły się ośrodki z całego świata. Do tej pory z okazji obejrzenia transmisji skorzystało 17 mln osób w 70 krajach.
My spóźniliśmy się dwa lata. Dopiero wtedy odbyła się pierwsza transmisja do Filharmonii Łódzkiej, którą jej ówczesny dyrektor Andrzej Sułek zakupił w Met w czasie pobytu w USA. Kolejne transmisje z Nowego Jorku odbyły się za pośrednictwem czeskim. Obecnie transmisje z Met – podobnie jak spektakle baletowe z Teatru Bolszoj, teatralne z londyńskich National Theatre i The Globe, a także wystawy na ekranie, koncerty i konferencje – dystrybuuje polska marka  NAZYWOWKINACH.PL.
W każdym kinie tworzy się grupa bywalców i dla nich ubarwia się transmisje wykładami i prelekcjami. Zapewnia się poczęstunki, czasami rozwija czerwony dywan, a nawet przebiera pracowników kina w kostiumy z epoki, w której rozgrywa się dana opera. Tak się dzieje np. w kinie Iluzja w Częstochowie. Kina wydają katalogi na cały sezon, jak w prawdziwej operze (kino Centrum w Krakowie i Nowe Horyzonty we Wrocławiu). A jubileuszowy sezon w Met jest naprawdę ciekawy, to m.in. „Zaczarowany flet” Mozarta, „Poławiacze pereł” Bizeta, „Elektra” Straussa, „Manon Lescaut” i „Madama Butterfly” Pucciniego oraz „Lulu” Berga.
Zainteresowanie tymi transmisjami jest tym większe, że na nowojorskiej scenie ostatnio coraz częściej występują polscy artyści, m.in. Mariusz Kwiecień, Piotr Beczała, Aleksandra Kurzak i Andrzej Dobber. A lista przecież nie jest zamknięta.

Wydanie: 47/2015

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy