Allez Pologne!

Allez Pologne!

FUTBOLOWE EURO 2016

Poczynając od 10 czerwca, przez okrągły miesiąc większość panów zostanie zwolniona w godzinach popołudniowych i wieczornych z rodzinnych obowiązków. Najzagorzalsi założą prywatne strefy kibica i raczej nie należy naruszać ich „futbolowego miru domowego”, zwłaszcza w dniach, kiedy w finałach mistrzostw Europy na boisku pojawi się reprezentacja Polski. We Francji odbędzie się 15. turniej finałowy, ale po raz pierwszy z udziałem aż 24 zespołów. W sumie 51 meczów (!) zostanie rozegranych na 12 stadionach w 11 miastach. Inauguracja w Marsylii, a finał 10 lipca w Paryżu. A jak komuś mało, to od 3 do 26 czerwca w USA toczą się rozgrywki Copa America.

Do trzech razy sztuka?

Pierwsze mistrzostwa Starego Kontynentu odbyły się we Francji w 1960 r. pod nazwą Puchar Narodów Europy, a zwyciężyła reprezentacja ZSRR. Od turnieju we Włoszech w 1968 r. odbywają się już jako mistrzostwa Europy. Tytułu, wywalczonego na Euro 2012, bronią Hiszpanie. Oto dotychczasowi triumfatorzy finałów Starego Kontynentu: Hiszpania i Niemcy po trzy razy, Francja – dwa, Czechosłowacja, Dania, Grecja, Holandia, Włochy i ZSRR – raz.

Polacy w ME nie mają żadnych sukcesów. Startują od początku, od 1960 r., ale dopiero dwukrotnie wzięli udział w finałach – w 2008 i 2012 r. (bez eliminacji jako współgospodarze). Zajęli trzecie miejsce w grupach, odpadając tym samym z dalszych gier. Oby więc do trzech Euro sztuka! Ale, uwaga, z całą trójką grupowych rywali mamy ujemny bilans (wygrane, remisy, przegrane): Irlandia Północna 3-2-4, Niemcy 1-6-13, Ukraina 2-2-3.

Podczas rozpoczynającego się turnieju będziemy mieli jeszcze jeden polski akcent. Sędzia z Płocka Szymon Marciniak znalazł się na liś­cie 18 arbitrów głównych. W jego zespole są asystenci liniowi Paweł Sokolnicki i Tomasz Listkiewicz. Asystentami przy bramkach będą Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał. Arbitrem rezerwowym jest asystent Radosław Siejka, który pozostaje w gotowości do rozpoczęcia imprezy.

Serce jedno, rozum drugie

Już za chwilę ruszy turniejowa machina. Trzech znakomitych byłych reprezentantów poprosiłem o odpowiedź na trzy pytania: 1. Co charakteryzuje rywala? 2. Jak wypadną Polacy? 3. Kto jest faworytem? Fazę grupową można przyrównać do trzydaniowego posiłku.

PRZYSTAWKA: Polska-Irlandia Północna w Nicei na Allianz Riviera, 12 czerwca w niedzielę o godz. 18.00. Obiekt, pierwotnie noszący nazwę Grand Stade de Nice, jest położony w dzielnicy Saint-Isidore. Jego budowa rozpoczęła się 1 sierpnia 2011 r., a otwarcie nastąpiło w 2013 r. Na co dzień swoje spotkania rozgrywa tu drużyna OGC Nice. Trybuny mogą pomieścić 36 624 widzów.

Lesław Ćmikiewicz (57 meczów): 1. Na wstępie należałoby zaznaczyć, że będzie to z pewnością bardzo trudny mecz, z kilkoma niewiadomymi. Irlandia to bardzo dobra defensywa, twarda i niezwykle agresywna gra już na połowie przeciwnika i tego obawiałbym się najbardziej. Poza tym tradycyjnie umiejętne operowanie głową, co może mieć szczególne znaczenie przy stałych fragmentach. 2. W tym momencie panują takie nastroje, że wszyscy jesteśmy optymistami. Ale serce to jedno, a rozum drugie, czego najlepszym dowodem jest wynik meczu z Holandią. Pobożne życzenie oczywiste – żeby Polacy zaszli jak najdalej. Jednak w tej grupie nawet Niemcy nie mogą być pewni swego. 3. Przed tym turniejem trudno wymienić faworytów. Z pewnością należy brać pod uwagę Francuzów jako gospodarzy – dowiedli tego w roku 1984 (ME) i 1998 (MŚ). Silnych ekip jednak nie brakuje.

DANIE GŁÓWNE: Niemcy-Polska w Paryżu (Saint-Denis) na Stade de France, 16 czerwca w czwartek o godz. 21.00. To pięciogwiazdkowy, wielofunkcyjny stadion na przedmieściach Paryża, narodowy stadion Francji o oficjalnej pojemności 81 338 miejsc siedzących, na którym od 1998 r. najważniejsze mecze rozgrywają pierwsze reprezentacje Francji w piłce nożnej i rugby.

Grzegorz Lato (100): 1. To już nie ci Niemcy co kiedyś, są do ugryzienia, ale w żadnym razie nie wolno ich lekceważyć. Potrafią się przygotować i grać w turniejach, czego dowodzą ostatnie finały mistrzostw świata. W formie – są niczym maszyna, niezwykle konsekwentni w grze. Trzeba uważać w defensywie, bo są w stanie bezwzględnie wykorzystać każdy błąd przeciwnika. 2. Gdybym wiedział, tobym już siedział u jakiegoś bukmachera w Londynie. Jestem fanem reprezentacji na dobre i na złe. Na pewno wyjdziemy z grupy, ale co dalej? I jeszcze prośba do dziennikarzy: nie pompujcie balonu, ale mobilizujcie! 3. To niełatwe pytanie. Francuzi, bo zagrają u siebie, Hiszpanie – bo bronią tytułu, Niemcy – bo wygranie mundialu zobowiązuje.!

DESER: Ukraina-Polska w Marsylii na Stade Vélodrome, 21 czerwca we wtorek o godz. 18.00. Obiekt należący do miasta został oddany do użytku 13 czerwca 1937 r. na potrzeby finałów mistrzostw świata w 1938 r. Otwarty po przebudowie w 2014 r., ma pojemność 67 394 miejsca, co czyni go drugim – po Stade de France – największym tego typu obiektem we Francji.

Władysław Żmuda (91): 1. Nie przypuszczam, żeby Ukraińcy zaskoczyli nas czymś nowatorskim i szczególnym. To zespół prezentujący raczej nieskomplikowaną piłkę. Mają silne skrzydła, dlatego wykonują wiele dośrodkowań. Ale łatwo nie będzie. 2. Eliminacje wykazały, że naszą drużynę stać na wiele. Mamy sporo mocnych zawodników grających w silnych europejskich klubach. Dlatego uważam, że awans z grupy to minimum, i liczę, że w tych finałach odegramy jakąś poważniejszą rolę. 3. Faworytów należy szukać wśród „starych”, wypróbowanych mistrzów, takich jak Niemcy bądź Hiszpania. Są niezwykle doświadczonymi zespołami turniejowymi.

Sprowadzenie na ziemię

Jeśli chodzi o udział Polaków w Euro 2016, optymizm bywa zaraźliwy i racjonalnie niewytłumaczalny. Najdobitniej świadczą o tym wyniki sondy SE.pl. Odpadniemy z grupy – 14%, awansujemy do 1/8 finału (wyjście z grupy) – 35%, awansujemy do 1/4 finału – 30%, awansujemy do półfinału – 7%, awansujemy do finału – 7%, wygramy Euro 2016 – 7%. W identycznej zabawie przeprowadzonej przez TVN 24 37% uważa, że Polska wyjdzie z grupy, a 11%, że nie; 6% – że wygramy Euro! To fakt, że od lat nie mieliśmy tak silnej, skonsolidowanej i… zdeterminowanej reprezentacyjnej ekipy. Ma ona na koncie niebagatelne sukcesy – poczynając od historycznej i jakże znaczącej wygranej 2:0 z Niemcami, na awansie do finałów ME kończąc.

To także sukces Adama Nawałki, który okazał się selekcjonerem nietuzinkowym. Sami piłkarze, doskonale zdający sobie sprawę, „co może być we Francji grane”, nie zamierzają studzić wiary i optymizmu kibiców, ale starają się sprowadzić ich nieco na ziemię. Tuż po przyjeździe na zgrupowanie do Arłamowa kapitan kadry narodowej Robert Lewandowski przyznał, że od poprzednich finałów w Polsce i na Ukrainie i on, i zespół bardzo dojrzeli, ale gorąco zaapelował, żeby przedwcześnie nie rozbudzać nadmiernych oczekiwań. „Kibic myśli sercem, widzi różne scenariusze. My podchodzimy do wszystkiego realnie. Skupiamy się na kolejnym meczu i też mam nadzieję, że na Euro będzie ich więcej niż trzy”.

Po ogłoszeniu 28-osobowej kadry było wiadomo, że pięciu zawodników pozostanie w domu. Kontuzje Pawła Wszołka i Macieja Rybusa nieco „ułatwiły” selekcjonerowi niewdzięczne zadanie. Wieczorem w poniedziałek 30 maja okazało się, że do Francji nie pojadą: bramkarz Przemysław Tytoń, Paweł Dawidowicz i Artur Sobiech. Właśnie z tą trójką rozmawiał selekcjoner po ostatnim treningu przed kolacją.

W środę 1 czerwca na Stadionie Energa w Gdańsku przedostatnim sprawdzianem dla Polaków było spotkanie z bezsprzecznie największymi przegranymi europejskich eliminacji, Holendrami. Porażka 1:2 przyszła… w dobrym momencie – spokojnie, to tylko sparing. Futbolowa rzeczywistość pozwoliła przypomnieć, że do Francji biało-czerwoni nie wyruszają jak po swoje. Każdy mecz będzie wyczerpującą bitwą. Fakty są takie, że przy absencji Macieja Rybusa i Grzegorza Krychowiaka trudno mówić o żelaznej jedenastce. W dodatku na tle żwawej, odmłodzonej ekipy pomarańczowych z całą jaskrawością odżył odwieczny problem niepewnej defensywy. Polacy zagrali słabo i nie wszystko da się wytłumaczyć treningami w Arłamowie. Przecież Nawałka nie jest szaleńcem i na pewno podopiecznych nie katował. Jednak najgorsze, co mogłoby teraz się przytrafić, to panika i miotanie się z opiniami od ściany do ściany. Dla pokrzepienia można przywołać znaną zasadę, że po marnej próbie generalnej na ogół przychodzi udana premiera. Po ostatnim krakowskim sprawdzianie (6 czerwca z Litwą) wylot do Francji. Naprzód, Polsko! Na sukces reprezentacyjnej jedenastki czekamy już prawie ćwierć wieku.

Wydanie: 23/2016

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy