Luksusowy kapitan biało-czerwonych

Luksusowy kapitan biało-czerwonych

Gdyby każdy piłkarz rozwinął się podobnie jak Lewandowski, futbol byłby szalony

Robert Lewandowski, uznany za najlepszego piłkarza świata 2020 r., korzysta ze swojego statusu pełnymi garściami. Sukcesy na boisku to solidna podstawa licznych biznesów. Wraz z żoną Anną z powodzeniem odgrywają rolę duetu celebrytów z wysokiej półki. Futbolową pasję RL9 uzupełnia zamiłowaniem do zegarków i samochodów. Słowem, reprezentacja ma luksusowego kapitana.

Bezawaryjny w Bayernie

Od momentu ogłoszenia go zwycięzcą w plebiscycie FIFA Lewy złapał nowy wiatr w żagle. Po 26 kolejkach Bundesligi ma na koncie 35 goli. I już tylko pięciu brakuje mu do wyrównania genialnego osiągnięcia najlepszego w historii niemieckiej ekstraklasy strzelca, Gerda Müllera. Rekord został ustanowiony w sezonie 1971-1972 i wydawało się, że jest nie do pobicia. Nasz rodak ma aż osiem kolejek, które pozostały w obecnych rozgrywkach, aby zadać kłam powyższej teorii.

Mimo prawie 33 lat wciąż doskonali umiejętności. Jest silny, wyjątkowo – nawet w gronie profesjonalnych piłkarzy – skoordynowany ruchowo i niezwykle sprawny. A to, w połączeniu z bezglutenową dietą, której Robert bezwzględnie przestrzega, autorstwa jego żony Anny, sprawia, że napastnik Bayernu jest praktycznie bezawaryjny. Nawet najstarsi górale nie pamiętają poważnej kontuzji, która wykluczyłaby z gry naszego napastnika na dłuższy czas. Megaprofesjonalne prowadzenie się i rzadko, nawet u wyczynowców ze światowego topu, spotykana samoświadomość powodują, że „nie zużywa się” w takim tempie jak większość piłkarzy. Można zatem spokojnie zakładać, że na obecnym poziomie sportowym będzie w stanie się utrzymać jeszcze nawet przez cztery-pięć lat. I skoro już zamachnął się na świętość niemieckich kibiców, jaką stanowi rekord Müllera, należy zakładać, że przymierzy się także do pobicia najważniejszego strzeleckiego osiągnięcia słynnego bombera. Müller przez 13 lat gry w Bundeslidze zdobył 365 goli i Lewandowski traci do lidera tej prestiżowej klasyfikacji 94 bramki. Biorąc zatem pod uwagę rozpęd Roberta z ostatnich lat, jest to dystans do odrobienia przez trzy-cztery sezony.

Przed kilku laty ówczesny prezydent Bayernu Karl-Heinz Rummenigge, zapytany o transfer Lewego, odrzekł: „On nie jest na sprzedaż”. A w niedawnym wywiadzie dla magazynu „Sport Bild” Jürgen Klopp, były trener Borussii i numer 1 na świecie jako szkoleniowiec Liverpoolu, przyznał, że kapitan reprezentacji Polski od transferu do Dortmundu w 2010 r. zrobił ogromny postęp: „Robert Lewandowski to najlepszy piłkarz, z którym pracowałem. To, co wydobył ze swojego potencjału, jest niezwykłe. Wykonał każdy krok, który musiał zrobić, by stać się maszyną do strzelania goli. Dokładnie wie, w jaki sposób zachować się w każdej możliwej sytuacji. Chciałbym podziękować jemu i innym zawodnikom, którzy sprawili, że wygląda to tak, że jestem bardzo dobrym trenerem. Gdyby każdy piłkarz rozwinął się podobnie jak Robert od czasu, gdy pierwszy raz zobaczyłem go w Lechu Poznań, futbol byłby szalony”.

Aż dziw bierze, że mając taką passę w Bundeslidze, w całym cyklu eliminacji Euro 2020 w reprezentacji Polski RL9 strzelił zaledwie sześć goli. A w jesiennej Lidze Narodów raptem dwa. Już te statystyki stanowią wystarczający dowód, że Zbigniew Boniek nie popełnił błędu, zwalniając Jerzego Brzęczka z posady selekcjonera. Szefowi PZPN można zarzucić najwyżej to, że wręczył tę dymisję zbyt późno. Tak naprawdę w biało-czerwonej kadrze zmarnowane zostały bowiem dwa najlepsze lata w karierze Lewego, który już dawno wyprzedził poprzedniego najlepszego goleadora drużyny narodowej – Włodzimierza Lubańskiego (Lubański zdobył dla Polski 48 goli, Robert – 63). Być może przez braki warsztatowe trenera i nieumiejętność podporządkowania zespołu pod superstrzelca Lewandowski stracił możliwość wyśrubowania swojego rekordu do rozmiaru trzycyfrowego.

Warto zresztą przypomnieć, że podczas kadencji Adama Nawałki także dla Polski strzelał jak natchniony. Został przecież królem strzelców eliminacji ME z 13 golami, był również najlepszy pod tym względem (z 16 trafieniami) w kwalifikacjach rosyjskiego mundialu. Czyli to nie partnerzy w naszej kadrze nie dorośli do klasy Roberta, tylko system obrany przez poprzedniego selekcjonera był do kitu.

Inna sprawa, że nawet dziś, gdy Lewego zazdrości Polsce cały świat, nie tylko piłkarski, trudno nie pamiętać o wielkim rozczarowaniu po Euro 2012 i mundialu w Rosji 2018. Bez wątpienia bowiem i on miał udział w niepowodzeniach we wspomnianych turniejach. Wtedy godną uwagi diagnozę postawił „Daily Mail”, który, nazywając już przed trzema laty kapitana reprezentacji Polski grającą legendą Bundesligi, wskazywał, że nad Wisłą będzie miał on kłopot z uzyskaniem statusu legendy. Z uwagi na mizerne osiągnięcia w drużynie narodowej. Prawda jest zresztą taka, że Władysław Żmuda rozegrał w czterech turniejach o mistrzostwo świata 21 meczów i zdobył dwa medale, Grzegorz Lato w 20 spotkaniach na trzech mundialach zdobył 10 goli – pod tym względem bije na głowę nawet Cristiana Ronalda oraz Leo Messiego – i został królem strzelców Weltmeisterschaft 1974, a Kazimierz Deyna i Zbigniew Boniek po globalnych czempionatach stawali na podium plebiscytu o Złotą Piłkę organizowanego przez „France Football”. Przy tych ikonach reprezentacji Polski dorobek Lewandowskiego w MŚ jest żaden. Można zatem całkiem serio stawiać tezę, że Lewy – na razie – jest najlepszym na świecie napastnikiem, ale… klubowym.

Firma RL9

W czasach gdy menedżerem piłkarza był jeszcze Cezary Kucharski (obecnie interesy goleadora Bayernu prowadzi Izraelczyk Pinhas Zahavi), wartość wizerunku Roberta była wyceniana na 250-300 tys. euro za udział w jednej sesji reklamowej. Wówczas Lewandowski „sprzedawał twarz” głównie na rynku krajowym, choć podpisał także międzynarodowe kontrakty z telefonicznym gigantem Huawei oraz z Gillette. Po zwycięstwie w plebiscycie FIFA na Piłkarza Roku stawki wzrosły, ale chętnych wciąż nie brakuje. Umowa z Lotto ma opiewać na 5 mln zł, wkrótce zaś zostanie ogłoszony nowy – podpisany już i intratny – kontrakt z kolejną globalną marką. Dziś, jak zaznaczył doradca piłkarza Tomasz Zawiślak pilotujący jego kontrakty reklamowe, zbyt wcześnie na ujawnienie producenta, który związał się z kapitanem reprezentacji Polski. Impresario nie krył natomiast, że występ Roberta w garniturze uszytym przez Dolce & Gabbana podczas gali Globe Soccer Awards w Dubaju nie był przypadkiem, tylko częścią szerszej i długofalowej współpracy. Warto zresztą przypomnieć, że Kucharski wraz z pomagającym mu Maikiem Barthelem wynegocjowali w kontrakcie Lewandowskiego w Bayernie premię za… miejsce na podium w tak prestiżowych plebiscytach jak FIFA czy „France Football” (w którym jednak ze względu na pandemię, pechowo dla Roberta, w 2020 r. nie wręczono Złotej Piłki). Obecność na podium tego rankingu miała wartość okrągłego miliona euro!

Nikt zatem nie powinien się dziwić, że zarabiający na tak wielu polach zawodnik od dwóch lat jest notowany w rankingu najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”. W 2019 r. małżeństwo Lewandowskich uplasowało się na 88. pozycji, w roku ubiegłym – na 80. Z majątkiem szacowanym na pół miliarda złotych.

„Na początku tego roku na półki sklepowe trafiły opakowania kawy z inicjałami RL9. Nowa marka zadebiutowała w Niemczech, później weszła do Polski. W październiku ma ruszyć restauracja Roberta zlokalizowana w prestiżowej inwestycji Browarów Warszawskich budowanych w centrum stolicy. W środku bar sportowy, sale konferencyjne i restauracja. W połowie zeszłego roku Lewandowski wszedł też na rynek z własną marką napojów izotonicznych o nazwie RL9pro (produkowanych przez Oshee) – można było przeczytać w uzasadnieniu. – Największym składnikiem majątku Anny Lewandowskiej jest spółka HPBA, produkująca zdrową żywność pod marką Foods by Ann. Moodiphy sprzedaje kosmetyki pod marką Phlov by Anna Lewandowska. Wraz z przyjaciółką Ewą Puchowską prowadzą portal parentingowy Baby by Ann. Na warszawskim Wilanowie ruszyła z własną kawiarnią Healthy Store, dwie kolejne znajdują się w Galerii Młociny w Warszawie i w Posnanii w Poznaniu”.

Warto dodać, że w marcu 2021 r. firma 4F, z którą Robert ma podpisany kontrakt reklamowy, wypuściła na rynek kolekcję odzieżową sygnowaną RL9 x 4F. Nietanią (skarpetki od 39 zł), ale też nieodbiegającą cenowo od innych producentów w tym segmencie (najdroższe bluzy po 269 zł). Co w połączeniu z innymi nowymi aktywnościami reklamowymi z pewnością przesunie Lewandowskich w górę listy najbogatszych Polaków.

Światowe marki na co dzień

Po podpisaniu kontraktu z Bayernem na nadgarstku Roberta pojawił się tytanowy Hublot Classic Fusion Chrono za cenę oscylującą wówczas nieco poniżej 40 tys. zł. Była to jednak dopiero zapowiedź jego dalszych zegarkowych wyborów, które reprezentowały dużo wyższą półkę. Kolejny zegarek to Patek Philippe (klasyczny model Aquanaut w stali) wartości ok. 200 tys. zł. Patkiem widzianym chyba najczęściej u Roberta był Nautilus 5726/1A. Ten kultowy model w stali z kompilacjami rocznego kalendarza i faz księżyca kosztuje… „cena na zapytanie”. Następny wybór – Patek Philippe Nautilus 5890R w różowym złocie, którego butikowa cena oscyluje wokół 400 tys. zł. Na gali Globe Soccer Awards – tradycyjnie odbywającej się w najwyższym wieżowcu świata, Burdż Chalifa w Dubaju – miał na ręku Audemars Piguet model [Re]master01 Chronograph; ekskluzywny model, którego wyprodukowano zaledwie 500 sztuk, w cenie przekraczającej 262 tys. zł. A prawdopodobnie najbardziej spektakularnymi czasomierzami w kolekcji piłkarza są wyroby tejże renomowanej firmy Audemars Piguet – modele Royal Oak Perpetual Calendar z czarnej ceramiki z szarą tarczą i Royal Oak Tourbillon Extra-Thin ze śliwkową tarczą. Cena rynkowa tych modeli oscyluje wokół 145 tys. dol. Czyli ponad pół miliona złotych.

Na pytanie, jakim samochodem jeździ RL9, nie sposób odpowiedzieć jednym zdaniem. Lewandowski, podobnie jak zdecydowana większość czołowych graczy świata, nie ukrywa bowiem słabości do luksusowych aut. W ostatnich latach poruszał się rozmaitymi modelami takich marek jak Maserati, Ferrari, BMW czy Mercedes. Najnowszy – to „służbowe” elektryczne nowe audi e-tron sportback 55 quattro, którego ceny w Polsce zaczynają się od 357 tys. zł. Kara dla piłkarzy Bayernu za pokazanie się na obiektach klubowych w innym aucie wynosi nawet 225 tys. zł. W aktualnej kolekcji kapitan biało-czerwonych ma porsche 911 speedster cabrio – 1,3 mln zł i najdroższe cacko – bentleya continental GT V8 convertible wartego 1,5 mln zł. Starsza córeczka Anny i Roberta, Klara, ma swojego bentleya, podobno w identycznej konfiguracji kolorystycznej, ale – co oczywiste – w miniaturowej skali.

Najlepszy ambasador polskich spraw

Ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza, zwykł mawiać Jan Paweł II. A Lewandowski w sferze publicznej wykroczył daleko poza futbol. Dość powiedzieć, że przed marcowym zgrupowaniem reprezentacji prowadzonej przez Paula Sousę rozmawiali o nim premier Mateusz Morawiecki i kanclerka Angela Merkel. Istniały bowiem obawy, że zawodnik Bayernu nie będzie mógł wziąć udziału w meczu z Anglią w Londynie w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Obostrzenia pandemiczne są w RFN surowe i gdyby Instytut Roberta Kocha nie zmienił kwalifikacji Wielkiej Brytanii (uznawanej do 19 marca 2021 r. za kraj wysokiego covidowego ryzyka), Lewandowski po powrocie z Wysp musiałby przejść obowiązkową kwarantannę w Monachium. Nie mógłby zatem występować w meczach swojego pracodawcy, a co za tym idzie – klub z Bawarii nie wyraziłby zgody na wylot zawodnika na Wyspy Brytyjskie. Sprawa zrobiła się na tyle ważna, że doszło do rozmowy między szefami rządów Polski i Niemiec, którzy znaleźli rozwiązanie po myśli Piłkarza Roku 2020 FIFA.

A warto dodać, że tuż po przylocie na pierwsze tegoroczne zgrupowanie kadry narodowej – poprzedzające m.in. starcie na Wembley – Lewandowski został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę krzyżem komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne osiągnięcia sportowe i promowanie Polski na arenie międzynarodowej. Oczywiście w pełni zasłużenie. W sumie zatem nikt nie powinien się dziwić, że kilka dni wcześniej premier RP potraktował sprawę Lewandowskiego w sposób priorytetowy, podkreślający status piłkarza jako ambasadora polskich spraw. Być może najlepszego w obecnych czasach.

Fot. East News

Wydanie: 14/2021

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy