Arabowie kupują araby w Polsce

Arabowie kupują araby w Polsce

Najdroższy koń na tegorocznej aukcji w Janowie Podlaskim osiągnął cenę 120 tys. dolarów

Ponad 50 kupców z całego świata wzięło udział w pokazie i aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim. Warunkiem uczestnictwa było wpłacenie wadium w wysokości 2 tys. dol., więc do stadniny przyjechali poważni nabywcy. Zasiedli pod parasolami na trybunie dla VIP-ów, sącząc bezpłatne drinki (dawno stwierdzono, że działają pobudzająco na licytację) i podnosząc w odpowiednim momencie żółte tabliczki z numerami.
Gdy szejk Hamad bin Ali Althani z Kataru (kuzyn emira Kataru,

jego wysokości szejka

Hamada bin Khalifa Althaniego) kupił przy akompaniamencie braw widowni kolejnego konia, piękną Esklawę, za 70 tys. dol., był czas na chwilę rozmowy. Zapytałem szejka o wrażenia.
– Przyjechałem do Janowa już czwarty raz i jestem bardzo zadowolony z tej aukcji. Kupiłem dzisiaj trzy klacze dla naszej stadniny. A poza tym jest tu bardzo miło i przyjemnie spędzam czas.
– Czy to nie dziwne, że przedstawiciel kraju arabskiego sprowadza konie arabskie z Polski?
– Nie ma w tym nic dziwnego. Tu, w Polsce, macie naprawdę znakomitą hodowlę, zwłaszcza klacze są lepsze niż u nas – odpowiedział szejk Hamad bin Ali, uśmiechając się pobłażliwie, że nie rozumiem rzeczy oczywistych.
Istotnie, stadnina w Janowie Podlaskim to najważniejsze centrum hodowli konia arabskiego na świecie. Tu osiągane są najwyższe ceny, wyznaczające pułapy dla aukcji w innych państwach. I choć od ponad 30 lat araby z Janowa eksportowane są na cały świat, jeszcze nigdzie nie udało się wyhodować tak wspaniałych koni czystej krwi arabskiej. Bo nie wystarczy kupno kilkunastu, nawet najdroższych koni, by założyć dobrą stadninę. Potrzebne jest doświadczenie hodowców i wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Wspomniana Esklawa, kupiona przez Hamada bin Alego, ma zapisany w księgach

rodowód od 1810 roku (!),

czyli od czasu, gdy Wacław Rzewuski przypędził z Półwyspu Arabskiego – między innymi z okolic Kataru – ponad sto koni najczystszej krwi, które zasiliły polską hodowlę arabów prowadzoną od końca XVI wieku. Ilu ludzi posiada podobną wiedzę o swych przodkach?
Rekord tegorocznej aukcji ustanowiła jednak nie Esklawa, lecz Egna (też zresztą wywodząca się od tej samej klaczy, Milordki z 1810 r.). Za 120 tys. dol. kupił ją duński agent dla Shirley Watts – i od razu poinformował o tym mocodawczynię przez telefon komórkowy. Żona perkusisty Rolling Stones była w Janowie dwa tygodnie temu, zobowiązując swego przedstawiciela do zakupu tej klaczy. Największe emocje wzbudziła zaś walka o Garonnę, którą licytowano zażarcie, podbijając o tysiąc dolarów, do poziomu 60 tys. Amerykański nabywca, mimo gratulacji składanych mu z powodu zwycięstwa, nie był specjalnie uszczęśliwiony i po cichu mówił, że chyba dał za dużo. Żywiołowa radość panowała natomiast przy stoliku jego kolegi, George’a Altenberga z USA, który miał szczęście i udało mu się kupić klacz Sari (z rodowodem od 1817 r.) zaledwie za 10 tys. dol.
W sumie podczas tegorocznej aukcji uzyskano ok. 860 tys. dol.

Sprzedano tylko klacze,

bo dwa prezentowane ogiery nie uzyskały ceny zadowalającej sprzedawcę. Wśród kupców z całego świata było też 13 Polaków. Nasi miłośnicy koni od dwóch lat coraz chętniej kupują araby, uważając je za dobrą inwestycję. Prowadzący aukcję Andrzej Pietruszyński twierdzi, że w tym roku osiągnięto bardzo przyzwoity wynik: – Ubiegłoroczna aukcja w Janowie przyniosła wyższą sumę, ale to dlatego że sprzedano dużo tanich koni. Średnia cena za konia w tym roku to ok. 36 tys. dol., czyli więcej niż w roku 2000.


Koń jak domownik

Trudno znaleźć rasę, do której powstania nie przyczyniłyby się araby, ale równocześnie różnią się one od innych koni prawie pod każdym względem. Mahomet wiedział dobrze, co zawdzięcza koniom arabskim – nie tylko pięciu klaczom, które jakoby umożliwiły mu ucieczkę z Mekki do Medyny w 622 r. Wiedział też, że najłatwiej zmusić swych podwładnych do dbałości o wierzchowce, jeśli zaniedbania w tym zakresie postawi się na równi z grzechem śmiertelnym, a troskliwym hodowcom obieca się królestwo niebieskie z hurysami. Koń arabski, wychowywany pod namiotem Beduina, karmiony z ręki i traktowany jak członek rodziny, przyzwyczajony był do kontaktu z człowiekiem. Dlatego szybko i łatwo podporządkowywał się jeźdźcowi, służąc mu ze wszystkich sił.
Krystyna Chmiel, Akademia Rolnicza w Lublinie


Najdroższym koniem arabskim z Polski była Penicylina, sprzedana w USA za półtora miliona dolarów 16 lat temu. Rekord aukcji w Janowie Podlaskim ustanowił zaś ogier Bandos, kupiony w 1982 r. za 806 tys. dol. przez amerykańskiego hodowcę.

Wydanie: 34/2001

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy