Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Zebrało się grono malkontentów i narzekało. Najpierw na umowę wizową z Rosją. No, faktycznie, nie ma czym się chwalić. Rosjanie mogą przyjeżdżać do Polski po uzyskaniu wizy, Polacy, aby starać się o wizę rosyjską muszą mieć zaproszenie. Jezu, zupełnie jak do Ameryki! Wyobraźmy sobie, że polski biznesmen Kowalski będzie chciał pojechać do Rosji, by zorientować się w możliwościach biznesowych. Nie pojedzie, bo kto mu da zaproszenie? Albo turyście Kowalskiemu, który zamarzy sobie oglądanie Moskwy i Petersburga?
No, uderzmy się w piersi – z Rosjanami te negocjacje nam się nie udały.
A z Amerykanami? Żeby do USA jeździć bez wiz, tak jak do Europy? No cóż, przez grzeczność zmilczmy…
Hmm, jeżeli jesteśmy przy wizach i sprawach konsularnych, zastanawiali się głośno malkontenci, to skoro zbudowaliśmy sieć konsulatów na Wschodzie, może warto byłoby zastanowić się, co z siecią konsulatów na Zachodzie? Może część z nich, w dobie nowoczesnych środków telekomunikacji i transportu, a także topniejącego budżetu MSZ, wypadałoby zamknąć? Lipsk, Monachium, parę innych… Może lepiej byłoby rozwijać formułę konsulatów honorowych?
Malkontenci kręcili też coś nosem na sprawę budynku ambasady w Berlinie. Bo tu chodzą po MSZ różne wersje. Mówiono więc, że minister Cimoszewicz nie będzie nikogo osłaniał, i że w związku z tym Michał Radlicki, który jako dyrektor generalny podpisywał umowy z firmą architektoniczną na projekt budynku ambasady, zostanie odwołany z funkcji ambasadora RP we Włoszech. Teraz poszła po MSZ plotka, że nic z tych rzeczy, że Radlicki będzie chroniony. Dlaczego? A czy zastanawialiście się, panowie, na jakie stanowisko wróci on do MSZ po wyborach? – zapytała malkontentów pewna obyta osoba, no i zamknęła tym prostym pytaniem dyskusję.
Bo przecież w przyszłym roku będziemy świadkami znanego w MSZ od lat obrzędu: wyjeżdżać za granicę będą ludzie obecnej ekipy, a wracać – starej. Chociaż jeżeli się popatrzy na pewne sprawy, okaże się, że te opowieści, kto jest z jakiej ekipy, stają się zupełnie umowne. Weźmy chociażby taką pogłoskę, że na stanowisko ambasadora w Kanadzie szykuje się Bogusław M. Majewski, obecny rzecznik MSZ, człowiek z tytułem ambasadora (chociaż nigdy nim nie był). Zastąpić tam ma Pawła Dobrowolskiego, wielkiego miłośnika, w teorii i praktyce (przede wszystkim), whisky. Dobrowolski to doktorant Bronisława Geremka, a rzecznikował w MSZ przez ładnych parę lat i u Bartoszewskiego, i u Geremka. Więc, spekulują w MSZ, biorąc pod uwagę ostatnie kadrowe preferencje Cimoszewicza, na nowego rzecznika będzie się nadawał w sam raz.
Zwłaszcza że znajdzie w gabinecie politycznym ministra wspólnika w zainteresowaniach.
Och, podobnego rodzaju pary już przeszły w MSZ do legendy. Tak było na przykład z Tomaszem Lisem i Markiem Masiulanisem jakieś dziesięć lat temu… Urzędnikami zasłużonymi w budowaniu nowego w MSZ.
Na zdrowie.

Wydanie: 40/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy