Austriak w Warszawie

Austriak w Warszawie

Polska dla Austriaków jest krajem wciąż do odkrycia

Dr Werner Almhofer – od 2017 r. ambasador Republiki Austrii w Polsce

Austria jest popularna w Polsce, Polska w Austrii mniej.
– Do Austrii, m.in. dzięki działalności organizacji promujących turystykę, bez wątpienia trafia więcej polskich turystów niż Austriaków do Polski. Te proporcje jednak się zmieniają. Zainteresowanie Polską bardzo wzrosło, także dzięki możliwościom komunikacyjnym, bezpośrednim połączeniom kolejowym i lotniczym do Warszawy, Krakowa czy Gdańska. Trudno znaleźć porównywalny kraj, z którym stosunki gospodarcze tak się rozwijają. Pozostaje pytanie o związki emocjonalne, krystalizowanie się określonych tematów. Kwestie historyczne nie są już tak istotne i chociaż każdy w Wiedniu zna Sobieskiego, to np. tematyka związana z Galicją nie jest powszechnie obecna, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Zastanawiamy się, jak wzmocnić zainteresowanie Polską. Pomagają zarówno kontakty osobiste, jak i te między instytucjami. Uważam również, że bardzo ważne są wymiana młodzieży w ramach programu Erasmus oraz fakt, że oba nasze kraje są członkami Unii Europejskiej.

Jest pan jednym z honorowych patronów obchodów 60-lecia Towarzystwa Polsko-Austriackiego. Mówi się, że to „Austriacy z serca”.
– Bardzo cenne z punktu widzenia każdego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i każdej ambasady jest to, że istnieją ludzie, którzy interesują się kulturą, sprawami innego kraju, a jeszcze lepiej, jeśli się organizują, jak w przypadku Towarzystwa Polsko-Austriackiego. Widzę wielką aktywność tego stowarzyszenia, przedsięwzięcia kulturalne, konferencje, wydawnictwa, które pozwalają Austrii się zaprezentować, być obecną w społeczeństwie polskim. To szczególne w działalności TPA, że dociera do społeczeństwa, które nie jest powszechnie niemieckojęzyczne.

Otwarte granice, internet, szybka komunikacja. Po co w XXI w. takie organizacje jak TPA?
– Właśnie jubileusz jest dobrą okazją, by z takim pytaniem się zmierzyć, zobaczyć, jak taka organizacja się zmienia w obliczu nowych wyzwań. Z drugiej strony to platforma podejmowania pewnych tematów. Tworzą się grupy przyjaciół, którzy np. razem wybierają się na operę, są zainteresowani architekturą i – co ważne – nie pozostają jedynie przy tematyce zawodowej, ale sięgają po inne aspekty, pogłębiają wiedzę. To jest dla mnie piękne w tej działalności. Mamy też publikacje z bardzo konkretnie stawianymi problemami, rozpatrywanymi przez naukowców o odmiennych spojrzeniach – książki te można wziąć do domu. Zawsze aktualne jest pytanie, dokąd zmierza organizacja, z jakimi wyzwaniami się mierzy, jak przyciąga młodych ludzi. Jaka tematyka powinna być podejmowana, by utrzymać zainteresowanie, ku jakim tematom bardziej trzeba się zwrócić, jak zwiększyć różnorodność? Może elektronika czy sztuka współczesna, może kulinaria?

Wspomniał pan o języku. Bardzo wielu Polaków uczy się niemieckiego, ale to angielski częściej pośredniczy w kontaktach z Austriakami, Austrią.
– To także intrygujące pytanie: czy potrzebuję do zajmowania się Austrią lub Polską znajomości języka tego kraju, czy też przyjmujemy obecność trzeciego i na nim się opieramy, by się porozumiewać? Sam uczę się polskiego, co nie jest łatwe, ale pięknie byłoby móc się porozumiewać tutaj w tym języku. Wielu Polaków wydaje się wręcz dumnych, że polski jest taki trudny – choć i niemieckiego wcale nie tak łatwo się nauczyć. Pozostaje więc pytanie, czy rozmowa, wymiana będzie lepsza w słabym niemieckim i polskim, czy w dobrym angielskim.

A jak z tym językiem polskim, panie ambasadorze? Jaki jest pana ulubiony „językowy łamacz”?
– Nie mam rankingu trudnych słów (śmiech), za każdym razem to coś nowego. Trudne są pisane wyobrażenia dźwięków, te różne ż, rz i sz, cz. Nie mam też jeszcze polskiego „reprezentacyjnego” zdania. Próbujemy z kolegami powiedzieć czasami publicznie coś po polsku i te próby spotykają się zawsze ze świetnym przyjęciem, bez względu na to, jak dobrze czy jak źle to zrobimy. Godna uznania jest tolerancja uszu polskich słuchaczy na nieudolne próby zagranicznych gości.

Proszę przyjąć najlepsze życzenia z okazji Święta Narodowego Austrii, które przypadało 26 października. Dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję bardzo. Ja także życzę wszystkiego dobrego (po polsku).

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 44/2019

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy