Wpisy od Andrzej Celiński
Potrzeba mobilizacji
Niepokojące jest, że okręt flagowy naszej kampanii wyborczej – autostrady – stoi wciąż w suchym doku Wybierając się w drogę, myślimy, jak ją przebyć. Myślimy o możliwych wariantach, o tempie, o przystankach. Jeśli to ma być trudna droga, zawczasu planujemy wyjścia awaryjne – na wypadek burzy, nadmiernego zmęczenia, kontuzji. Idąc, kontrolujemy, czy wszystko przebiega zgodnie z planem. Mamy dobry program, więc… Wsłuchując się w rozmaite opinie o rządzie Leszka Millera, trudno napotkać fundamentalną krytykę
Bilet w jedną stronę
Czy ludzie SLD wiedzą, po co wygrywa się wybory? Polityka potrzebuje wizji rozjaśniających przyszłość, planów zakotwiczonych w uznanych wartościach, słów rozumianych i oczekiwanych. Polityka potrzebuje wymiaru. Polityka sprowadzona do targów o drobiazgi, do gry doraźnych interesów, do zdobywaniu przewag i obrony przed konkurentami zamyka się w wąskim kręgu aktywistów. Ciekawi publiczność, tak jak ciekawiła baba z brodą w cyrku. Gromadzi wokół gawiedź w miejsce współodpowiedzialnych za przyszłość obywateli. Alienuje się i zamyka. Gdy sprawy idą dobrze, z taką polityką
Proste rezerwy satysfakcji
Niewielka reorganizacja przeprowadzona przez państwo obniżyłaby koszty mieszkań o nawet 12-15% Trudno wierzyć w szybką poprawę położenia materialnego wielkich rzesz ludzi. Może za kilka lat, gdzieś tak od 2007 r. zaczniemy krok po kroku doświadczać poprawy. W wiek produkcyjny wejdzie niż demograficzny, społeczeństwo się starzeje, zatem będzie relatywnie więcej pracy. Ale ujawni się też wówczas deficyt funduszy emerytalnych, więc budżet, spłacający także coraz większe raty zadłużenia, nie stanie się aktywniejszym instrumentem generowania
Nie czas na abdykację
Nie jest prawdą, że prawica miała samych przekrętasów, a lewica nużyła swą czystością Patrząc na lewo, odnoszę wrażenie, jakby pogodzono się już tam z nieuchronnością porażki. Po prawej stronie widzę pewność lepszości, jaką my, lewica, żywiliśmy się wiosną 2001. Patrząc zaś wprost, w oczy ludzi powszednich – widzę alienację. Lewica zapatrzona w nowe przyjaźnie nie za bardzo już koresponduje z tymi, do których się odwołuje wymalowanymi na swoich sztandarach hasłami. Prawica zatopiona w misjonarstwie rozchodzi






