Wpisy od Attaché
Wesoły emeryt
To chyba rzecz trochę zaskakująca. Bo w buty zdymisjonowanego Piotra Wawrzyka został ubrany Jarosław Lindenberg, filozof z wykształcenia. Jest to postać ciekawa, choć na pierwszy rzut oka niezbyt do obecnego MSZ pasująca. Wręcz trudno uwierzyć, by był on wyborem Raua. Raczej ktoś inny go narzucił. Do Raua Lindenberg pasuje, tylko jeśli chodzi o wiek. Ma 67 lat i jest kolejnym emerytem, który w MSZ dostaje ważne stanowisko. Owszem, minister takich starszych panów lubi najbardziej. A takich jak Przydacz
Coś pan narobił, panie Wawrzyk?
To jest sprawa znacznie poważniejsza niż były już wiceminister Piotr Wawrzyk. Poważniejsza, ponieważ w operację ściągania do Polski (czyli do Unii Europejskiej) setek tysięcy „pracowników” z krajów rozwijających się zaangażowane były nie tylko dwie-trzy osoby z Departamentu Konsularnego MSZ plus Wawrzyk, ale faktycznie cały rząd. I nie trwało to od roku 2018, kiedy Piotr Wawrzyk został wiceministrem, ale już wcześniej. Uporządkujmy fakty: Do gmachu MSZ weszli agenci CBA, którzy przesłuchali dyrektora Departamentu Konsularnego Marcina Jakubowskiego i jego
Teraz Bogna
Zacznijmy od zagadki: na stanowisko ambasadora w jakim kraju jedzie pani, którą wiceminister Wawrzyk przedstawił tak: „Z wykształcenia jest germanistką. Życie zawodowe związała z dziennikarstwem, zarządzaniem biznesem i pracą w administracji państwowej. Studia magisterskie na UW ukończyła w 1997 r. Po studiach rozpoczęła pracę w redakcji zagranicznej Polskiej Agencji Prasowej. Kandydatka zna biegle język niemiecki i angielski, ponadto podczas studiów nauczyła się języka szwedzkiego i rosyjskiego, a od roku uczy się portugalskiego. Ukończyła podyplomowe studia służby
Żywoty panów usłużnych
Nieważne, jak jest, ważne, co ludzie mówią. To zdanie jak ulał pasuje do ambasadora RP przy Unii Europejskiej Andrzeja Sadosia. Polska za jego kadencji przegrywa w Unii wszystko. Także te sprawy, w których można by coś ugrać. Ale w PiS jego klęski są dobrze widziane. Bo odbierane są tak, że on walczy, stawia twardo sprawę, ulega jednak wrogom, których jest więcej… Znaczy się, prawie męczennik. Innymi słowy, potrzebny jest w pisowskim teatrze. Polsce nie jest potrzebny w ogóle, bo na jego miejsce można
Starszy pan w Kijowie
Och, nagle Jacek Czaputowicz zyskał uznanie, bo źle powiedział o polityce zagranicznej Zbigniewa Raua – że to polityka hieny i szakala. To było à propos konfliktu polsko-ukraińskiego o zboże z Ukrainy, które wjeżdżało do Polski. Że Polska blokuje dla zboża granicę, przypominając przy tym, jak bardzo na rzecz Ukrainy się poświęcała. Cóż, już wiosną 2022 r. i związki rolników, i ludzie, którzy na tym się znają, ostrzegali, że otwarcie granicy na produkty rolne z Ukrainy źle się skończy. Byli
Krótka, wstydliwa histori
Wiele wskazuje na to, że niebawem, po 25 latach, zostanie zakończona budowa ambasady RP w Berlinie. W każdym razie, jak widać na zdjęciu, mury już stoją. Tym samym zamknięty zostanie jeden z najbardziej wstydliwych rozdziałów w historii polskiego MSZ. Zacznijmy od początku. W roku 1964 Niemiecka Republika Demokratyczna podarowała Polsce działkę o powierzchni 4,2 tys. m kw., położoną w najbardziej reprezentacyjnej części Berlina, przy Unter den Linden 70-72, 400 m od Bramy Brandenburskiej. Zbudowany
Czas zwijania
Kolejne dni przynoszą nam informacje potwierdzające tezę, że partii rządzącej Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie jest do niczego potrzebne (ewentualnie jako biuro turystyczne). I że proces zwijania nie jest przypadkowy. Zacznijmy od banału. Dwa białoruskie śmigłowce przeleciały nad Polską. Pomińmy działania rządu, MON itd. MSZ w tej sprawie wystosowało taki komunikat: „W związku z naruszeniem przestrzeni powietrznej RP przez dwa białoruskie śmigłowce w dniu 1 sierpnia 2023 r., do Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w trybie natychmiastowym wezwana została Chargé d’affaires
Po co nam Gruzja?
Oto rzecz z punktu widzenia dyplomacji niepojęta. Wybuchła dzika awantura, a Polska znalazła się w jej centrum. Chodzi o polskich lekarzy, którzy zostali wysłani do Gruzji, by przebadać byłego prezydenta tego kraju, Micheila Saakaszwilego, który od października 2021 r. przebywa w więzieniu. Przebywa i choruje, wygląda jak szkielet. Polska już w ubiegłym roku proponowała, by mógł przyjechać do naszego kraju i tu być leczony. Ale władze gruzińskie odmawiały. Wreszcie, po wielu miesiącach zabiegów, zgodziły się, by polscy lekarze zbadali Saakaszwilego
Chała Raua
Co potrafią minister Rau i jego ekipa? Ile są warci? Oto osiągnięcia z ostatnich tygodni. Szczyt NATO w Wilnie. Polska zabiegała o jasną deklarację, że Ukraina zostanie do NATO przyjęta i wytyczona będzie ścieżka, która ją do pełnego członkostwa doprowadzi. Bardzo przejmował się tym prezydent Andrzej Duda. Wyszło tak, że w Wilnie przyjęto w tej sprawie ogólną deklarację, taką, jakiej chciały Stany Zjednoczone i Niemcy. Duda mógł udawać, że się cieszy. Ambasador Mark Brzezinski. Polska prawica go nie znosi i najchętniej
A może wyresetować MSZ?
Mamy lato, więc kilka zdań o czymś mało znaczącym, intelektualnie miernym, ale szkodliwym. Czyli o serialu TVP „Reset”, opowiadającym o polityce wschodniej z czasów premiera Tuska i ministra Sikorskiego. Szkodliwy jest ten serial z dwóch przynajmniej powodów. Po pierwsze, szkodliwe i dla państwa polskiego, i dla jego służb dyplomatycznych jest ujawnianie depesz z gryfem tajne, odsłanianie dyplomatycznej kuchni. Po takim show każdy urzędnik każdego państwa pięć razy pomyśli, zanim zacznie rozmawiać z pracownikiem polskiej







