Wpisy od Krzysztof Teodor Toeplitz
Jasna góra!
W telewizjach zachodnich popularne są „Parady kłamców”. Ludzie dla szmalu plotą trzy po trzy, kłamią jak z nut i wygrywają kasę. Natomiast w filmach angielskich, opartych na faktach czy też dokumentalnych, wezwani przed sąd świadkowie, adwokaci, policjanci mówią prawdę. Kłamstwo towarzyskie jest źle widziane, a sądowe karane. Polityk kłamca, oszczerca nie utrzyma się długo. Pokłamać można sobie do woli w telewizyjnym „formacie”, takim jak „Parada kłamców”. U nas to się nie przyjęło, bo widzów nie interesują kłamstwa wymyślone,
Władza Kaczyńskich?
W roku 1955, a więc już 49 lat temu, Raymond Aron, francuski filozof, opublikował głośną książkę „Opium intelektualistów”, która w polskim, wówczas emigracyjnym przekładzie nazywała się „Koniec wieku ideologii”. Nie sądzę, aby zbyt wielu ludzi czytało rzeczywiście tę książkę, ale jej tytuł przypadł do gustu i stał się sloganem. Odtąd więc, aż do dzisiaj, koniec wieku ideologii uważa się za pewnik. Tymczasem początek XXI w. zdaje się podważać to przekonanie. Przykładem tego są m.in. niedawne wybory
Rosja po prostu
„Imperium atakuje”, poinformował sejmową Komisję Śledczą do spraw Orlenu Zbigniew Siemiątkowski, były szef wywiadu, dodając, że Rosja, zamiast dominacji politycznej, którą swego czasu uzyskiwała za pomocą czołgów, stara się obecnie uzyskać dominację gospodarczą, do czego służą jej nieprzebrane zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego. Oświadczenie Zbigniewa Siemiątkowskiego, jednego z ważnych aktorów naszej sceny politycznej, podchwycone zostało skwapliwie przez media, stając się sezonową sensacją. Znam Zbigniewa Siemiątkowskiego jako
Rewolwerowcy
Spore poruszenie wywołał zgłoszony przez Unię Pracy i przyjęty przez Sejm wniosek o wprowadzenie dodatkowej, 50-procentowej stawki podatkowej dla osób zarabiających powyżej 600 tys. zł rocznie, to znaczy powyżej 50 tys. miesięcznie. Za wnioskiem tym jednak opowiedziała się w rezultacie cała Izba, z wyjątkiem Platformy Obywatelskiej, co przeciwnikom tego rozwiązania dało argument, że chodzi tu po prostu o kiełbasę wyborczą, ukłon w stronę ludzi, którzy zarabiają mniej niż 50 tys. miesięcznie, a do nich należą niemal wszyscy
Obudź się, Warszawo
Bliższa ciału koszula aniżeli sukmana, mówi przysłowie. Znaczy to zapewne także, że jeśli nie ma się wpływu na całość, to przynajmniej należy zadbać o część, tę najbliższą. Zadbanie o całość naszego państwa staje się coraz trudniejsze, żeby nie powiedzieć – beznadziejne. Szaleństwo prawicy, która szykuje się do rządzenia, wydaje się nieuleczalne. Wygląda na to, że aż do wyborów brnąć będziemy w błocie, którym obrzucają wszyscy wszystkich, a potem też nie będzie lepiej, jeśli prawica te wybory wygra. Staje się to zaś tym bardziej
Demokracja ciemniaków
Toczy się zajadła walka o telewizję publiczną, co dzień po dniu relacjonuje prasa. Trup ściele się gęsto. Z ekranu TVP, a więc spośród prezenterów i komentatorów telewizyjnych, znikają znajome twarze. Podobnie na zapleczu, w redakcjach i dyrekcjach, odbywa się kośba osób, które uznano za eksponentów „telewizji Kwiatkowskiego”, chociaż naprawdę nie wiadomo, co to znaczy. Zadałem nawet kiedyś takie pytanie na posiedzeniu Rady Programowej TVP, ale nikt nie potrafił mi na nie odpowiedzieć. Było to po prostu pytanie głupkowate i nieeleganckie, bo przecież i tak wiadomo, kogo
Hammurabi
Nasza nieszczęsna obecność w Iraku, opłacana sowicie nie tylko pieniędzmi, ale i krwią naszych żołnierzy, ma jedną dobrą stronę: wyrywa na moment naszą opinię publiczną z prowincjonalnego grajdołka, w jaki zamienia się Polska, i włącza nas w nurt najważniejszej być może debaty światowej. Pewnie, że niewiele nam się z tego tłumaczy, a poziom oficjalnej, politycznej dyskusji o Iraku sprowadza się u nas do tego, czy minister Szmajdziński miał prawo, czy też nie miał prawa powiedzieć stanowczo o terminie naszego wyjścia z tego
Zyzio
To nie jest grom z jasnego nieba. Przeciwnie. Kiedy wracałem z wakacyjnego wyjazdu i myślałem sobie, jak zdarza mi się to coraz częściej niestety, czy zastanę jeszcze wszystkich, których tu zostawiłem, Zygmunt Kałużyński przychodził mi na myśl niepokojąco natrętnie. Kupiona na lotnisku poranna gazeta potwierdziła moje obawy. „Jestem już przy końcu korytarza”, mówił mi, kiedy widzieliśmy się po raz ostatni na jego wieczorze autorskim, na który ledwo się dowlókł, ale potem jak zwykle błyszczał dowcipem, swadą, rzucał paradoksy, robił
Sztuka upada
– Sztuka upada – mówi w komedii Gałczyńskiego „Babcia i wnuczek” wchodząca na scenę Dama, na co grający w karty Wachmistrz proponuje jej rzeczowo: – Czy pani nie poszłaby do domu? Jeśli zważyć, że sztukę tę oglądałem przed laty w warszawskim Teatrze Kameralnym, który już nie istnieje, Dama ma rację – sztuka upada. Bo przecież Teatr Kameralny należy do mnóstwa placówek kulturalnych, które od początków naszej transformacji ustrojowej znikły z powierzchni ziemi. Poznikały teatry, poznikały kina – między nimi zaś
Sprawy bieżące
Niedawno Ludwik Stomma napisał w „Polityce” felieton, w którym pokazał, jak nasze obyczaje polityczne podobne są do tych z czasów II Rzeczypospolitej, na które sarkał Piłsudski. Ale żarty z II Rzecząpospolitą, nawet te najzabawniejsze, są zawsze smutne, ponieważ wiadomo, jak to się skończyło. Nie wiemy, czym i jak skończą się nasze obecne gry i zabawy polityczne, trudno to sobie nawet wyobrazić. Ale niektóre są na tyle niepokojące, że warto się przy nich zatrzymać. Pierwszą z takich zabaw jest uroczysta uchwała Sejmu RP w kwestii







