Wpisy od Tomasz Miłkowski
Majster dziecko
Odszedł Adam Hanuszkiewicz (1924-2011) „Prawdopodobnie jestem ostatnim kolorowym facetem w tej branży. Po mnie zaczynają się urzędnicy i filolodzy. Bez wdzięku, bez fantazji, bez dziecka w sobie. Sam dla siebie jestem starym nudziarzem, z chorą, przetrąconą w wypadku samochodowym nogą. I co tu jeszcze analizować poza krwią i moczem?” Wycofał się wówczas, gdy jego artystyczne dzieci też odchodziły w przeszłość. Teatr Telewizji, którego był współtwórcą, stał się własnym cieniem, warszawski Teatr Nowy zamieniono na supermarket, a Teatr Mały, który powstał
W poszukiwaniu drzwi
Włoch Eugenio Barba, którego mistrzem jest Jerzy Grotowski, niemal od pół wieku przewodzi międzynarodowej wspólnocie artystów, dążących do porozumienia przez teatr „The Chronic Life” to spektakl typowy dla Odin Teatret – powstawał drogą żmudnych ćwiczeń i poszukiwania formuły jako zbiór indywidualnych kreacji, inspirowanych i zorkiestrowanych przez Eugenia Barbę. Włoski artysta, który za swego guru obrał Jerzego Grotowskiego, a Danię za ojczyznę, niemal od pół wieku przewodzi międzynarodowej wspólnocie artystów, poszukujących porozumienia przez teatr. Spektakl
Sezon łowiecki
Teatr gruziński zerka na Europę, a wśród najmłodszych reżyserów trwa wyścig o miano twórcy narodowego Tomasz Miłkowski Korespondencja z Tbilisi Markę teatrowi gruzińskiemu wyrobił Robert Sturua, którego żywa obecność ze spektaklami Teatru im. Rustawelego na wielu scenach Europy, a także prace reżyserskie w licznych teatrach poza Gruzją były świadectwem rosnącej pozycji. Wielkim triumfem zakończyły się pamiętne występy jego trupy w Warszawie w roku 1983 z Brechtowskim „Kaukaskim kredowym kołem” i „Ryszardem III” Szekspira. Aktorzy
Piekło kelnerów
Sceniczna adaptacja „Zaklętych rewirów” Henryka Worcella pokazuje możliwości teatru alternatywnego, robionego niemal siłą charakteru i entuzjazmem Kto mógł przypuszczać, że opublikowana 75 lat temu powieść „Zaklęte rewiry” Henryka Worcella, w dużej mierze inspirowana osobistymi doświadczeniami pisarza jako pomywacza, bufetowego i kelnera w krakowskim Grand Hotelu pod koniec lat 20. ubiegłego wieku, posłuży za podstawę scenariusza współczesnego spektaklu. Adam Sajnuk, autor adaptacji i reżyser, dostrzegł jednak nieomylnie w tej powieści materiał
Sezon w cieniu matek
Przewodnik po aktorach (nie tylko) warszawskich. Sezon 2010/2011 Circe Berman właśnie spytała, jak można odróżnić dobry obraz od złego. Odparłem, że najlepszej ze znanych mi odpowiedzi na to pytanie, choć też niedoskonałej, udzielił malarz nazwiskiem Syd Solomon (…). – Wystarczy, moja droga – rzekł – że obejrzysz milion obrazów. Potem już nigdy się nie pomylisz. Kurt Vonnegut, „Sinobrody” Motto na sezon miniony dedykuję tym wszystkim, którzy po obejrzeniu dziesięciu przedstawień już wiedzą, że nastąpiło
Apetyt na mimów
Lata całe stolicą polskiej pantomimy był za sprawą Henryka Tomaszewskiego Wrocław. Teraz jednak, po 11 wydaniach Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu w Teatrze na Woli, można śmiało mówić, że to właśnie na tej scenie toczy się najważniejsza w Polsce walka nie tylko o przetrwanie, ale i odrodzenie polskiej szkoły mimu. Duża w tym zasługa Bartłomieja Ostapczuka, który z wielką starannością komponuje festiwale, warsztaty i wszystko, co służy podtrzymywaniu zainteresowania sztuką mimu. Zakończony właśnie festiwal potwierdził, że ciągle czekają nas w tej dziedzinie zaskoczenia.
Wrocław nadaje ton
Po sezonie teatralnym 2010/2011: wielkie inscenizacje, klapy, nowe talenty i spektakularne zmiany na dyrektorskich stołkach Chociaż „teatralne serce kraju bije w Warszawie” (tak pisał Tomasz Plata: „Osobiste zobowiązania”, w: „Strategie publiczne, strategie prywatne”, Warszawa 2006), to w tym sezonie rytm uderzeń wyznaczał Wrocław. Nie tylko dlatego, że został wybrany na stolicę kulturalną Europy 2016, ani nawet dlatego, że teatry wrocławskie i dolnośląskie rozbiły w tym roku bank z nagrodami w najważniejszych konkursach teatralnych w Polsce, na czele z konkursem
Ćwierć wieku z Kontrabasistą – rozmowa z Jerzym Stuhrem
Utrzymuję widownię w napięciu za pomocą słowa. Może jestem reliktem takiego teatru, który pomału odchodzi Z Jerzym Stuhrem rozmawia Tomasz Miłkowski Z „Kontrabasistą” nie rozstaje się pan od ponad ćwierć wieku. To swoisty fenomen. Co sprawia, że ten tekst ciągle ożywa? Czy odczuwa pan, że jest inny, że się zmienia? – Ten fenomen wymusza publiczność. Pozostaję z całym szacunkiem do autora, do tekstu, do mojej formacji teatralnej, z której wyrosłem. Ale gdyby nie publiczność, nie grałbym „Kontrabasisty” już od dawna. Wiek bohatera jest tu niezwykle istotny.
Teatr jak wędrująca wyspa
Międzynarodowy festiwal w Salamance pyta o przyszłość Europy W Salamance kryzysu, który trawi gospodarkę Hiszpanii, nie widać. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Szacowne mury z najstarszym iberyjskim uniwersytetem i 30 tys. studentów z całego świata przyjaźnie zapraszają wieczorami do setek knajp i knajpeczek, gdzie na leniwych rozmowach młodzi i starsi trawią godziny. Studenci jednak dobrze wiedzą, że nie znajdą po studiach pracy w Salamance, prędzej w sąsiedniej Portugalii albo w Katalonii, gdzie sprawy mają się lepiej. Na razie jednak niepokój o przyszłość
Traktat o głupocie
„Cyd” w Teatrze Polskim to oskarżenie ładu zbudowanego na fałszywych wartościach Wydawałoby się, że wiemy już wszystko o „Cydzie” Corneille’a, który tak ongiś zaniepokoił szacownych członków Akademii Francuskiej, że bezskutecznie próbowali dociec, na czym polega urok tego utworu łamiącego zasady poetyki klasycystycznej. Corneille pozwolił bowiem swoim bohaterom wybierać – młodzi kochankowie, choć spętani obowiązkiem przestrzegania reguł honoru, na własną rękę poszukiwali wyjścia z pułapki, w jaką wplątali ich ojcowie. Wtedy było to wywrotowe.







