W poszukiwaniu drzwi

W poszukiwaniu drzwi

Włoch Eugenio Barba, którego mistrzem jest Jerzy Grotowski, niemal od pół wieku przewodzi międzynarodowej wspólnocie artystów, dążących do porozumienia przez teatr

„The Chronic Life” to spektakl typowy dla Odin Teatret – powstawał drogą żmudnych ćwiczeń i poszukiwania formuły jako zbiór indywidualnych kreacji, inspirowanych i zorkiestrowanych przez Eugenia Barbę. Włoski artysta, który za swego guru obrał Jerzego Grotowskiego, a Danię za ojczyznę, niemal od pół wieku przewodzi międzynarodowej wspólnocie artystów, poszukujących porozumienia przez teatr.

Spektakl jest podobny do poprzednich, utrzymany w Odinowej stylistyce, a jednak nieco inny. Podobny, ponieważ aktorzy przystępują do pracy bez gotowego scenariusza. Sami szukają swoich postaci, ich historii, dążeń, atrybutów. Podobny, bo jak zwykle artyści wyrażają sprzeciw wobec świata, który nie chce uznawać podstawowych potrzeb ani praw człowieka. Stąd też wyrazista dedykacja tego przedstawienia, poświęconego pamięci Anny Politkowskiej i Natalii Estemirowej, rosyjskich dziennikarek i działaczek na rzecz praw człowieka, zamordowanych przez nieznanych sprawców za sprzeciw wobec konfliktu w Czeczenii. Spektakl nieco inny, bo powstający po niemal pół wieku wspólnego działania, a więc ze świadomością ciężaru dorobku i z perspektywą nieuchronnie nadciągającego kresu.

Praca nad spektaklem trwała wyjątkowo długo – część artystów i twórców związanych z Odin Teatret odeszła na zawsze – i może dlatego początek pracy nad przedstawieniem dała prowokacyjna próba pogrzebu Barby. To rodzaj oswajania się z myślą o śmierci, ale też jej przezwyciężanie. Barba ukazuje bowiem ucieczkę w przyszłość. Dzisiaj 75-letni reżyser lokuje akcję swojego najnowszego przedstawienia w roku 2031, a więc za lat 20, kiedy będziemy obchodzić 95. rocznicę jego urodzin.
Barba zderza się z największym wyzwaniem: z życiem jako chroniczną chorobą, z pędem ku nieśmiertelności.
Oto po kolejnych kataklizmach, wojnach domowych, szalejącym bezrobociu, falach nienawiści i nietolerancji przychodzi znowu budować życie. Jeszcze grasują najemnicy, jeszcze świszczą zabłąkane kule, na opornych czekają szafoty i haki rzeźników. Tym, który budzi największe nadzieje w świecie z trudem wychodzącym ze stanu szaleństwa, jest Chłopiec, daremnie poszukujący ojca, próbujący otwierać kolejne drzwi, za którymi nikogo nie znajduje. Z uporem powtarza wciąż to samo zdanie: „Przyszedłem, ponieważ powiedziano mi, że tutaj mieszka mój ojciec”, zaczerpnięte z kultowej powieści Juana Rulfa „Pedro Páramo”. Inni, pochłonięci swoimi obsesjami, próbują odwieść go od dalszych, ich zdaniem daremnych, poszukiwań; odradzają dalszą wędrówkę. Ale chłopiec jest nieugięty i wreszcie natrafia na drzwi, które się otwierają. Wprawdzie nie odnajduje tam ojca, ale znajduje ścieżkę, którą może podążyć dalej, aby uprawiać „chroniczne życie”. I choć te drzwi przypominają inne drzwi, z noweli Franza Kafki „Przed prawem”, to jak zwykle w przedstawieniach Barby nie wszystko jest jasne, raczej celowo mroczne, tajemnicze, trudne do wyjaśnienia.

Artysta nawet walczy z jasnością, określając ją jako odmianę totalitaryzmu naszych czasów. „Kult jasności – powiada – który służył oświecaniu rozumu, dzisiaj służy także jego zaciemnianiu”. Ludzie przecież zmagają się ze sobą i ze swymi demonami, długo wypatrują swojej prawdy.
Tak też jest z bohaterami „The Chronic Life”. Każdy ma swój rytm i swój charakterystyczny rytuał, który ich więzi, ale i obiecuje wyzwolenie. Wdowa po baskijskim oficerze (grana notabene przez mężczyznę, Kaia Bredholta) rozpamiętuje dzień, kiedy zmarł jej mąż, i wciąż posyła syna po bryłę lodu, aby opanować gorączkę trawiącą jej umierającego męża. Uciekinierka z Czeczenii wspomina chwilę, kiedy po raz ostatni widziała ukochanego. Duński prawnik powtarza z zapamiętaniem: „Każdy ma prawo żyć, umierać, zmywać, kupować”, a rockman z Wysp Owczych dodaje z przekonaniem: „Ci, którzy wiedzą, nie potrzebują się poświęcać”.
Bohaterowie przytłoczeni doświadczeniami i tragiczną przeszłością lgną jednak do muzyki, do śpiewu, tańca, do trwania. Nawet kiedy umierają, powstają znowu. Stojąca pośrodku na podeście sceny kryształowa trumna kryje nie tylko zwłoki, lecz także żywe węgorze, a bryła lodu, która jak w baśni Andersena może utkwić w ludzkim sercu, na koniec się roztapia. Jest więc nadzieja. „Bez nadziei nie ma życia”, jak mawia Barba. Oto najważniejsze przesłanie jego przedstawienia.

The Chronic Life, tekst Ursula Andkjær Olsen i Odin Teatret, dramaturg Thomas Bredsdorff, reżyseria i scenariusz Eugenio Barba, produkcja Nordisk Teaterlaboratorium (Holstebro), Teatro de La Abadia (Madryd), Instytut im. Jerzego Grotowskiego (Wrocław), prapremiera 12 września 2011, Holstebro (Dania), premiera polska 14 października, Instytut im. Jerzego Grotowskiego, Wrocław

Wydanie: 47/2011

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy