Wpisy od Tomasz Miłkowski

Powrót na stronę główną
Kultura

Do trzech razy sztuka

Z teatralnego Festiwalu Festiwali w Warszawie mogą być zadowoleni tylko urzędnicy Jak ziemia długa i szeroka, wszędzie festiwale teatralne. Nie tylko w Polsce, choć zdaje się, że przodujemy w liczbie festiwali, bo z jakością bywa rozmaicie, o czym świadczy dowodnie zakończony niedawno warszawski Festiwal Festiwali Teatralnych „Spotkania”. Trwał sześć tygodni, zobaczyliśmy kilkanaście przedstawień, ale niewiele z tego wynika. Zadowolona może być tylko biurokracja, która w swoich sprawozdaniach doniesie o kolejnym sukcesie polskiej kultury. Bo festiwal się odbył, goście przyjechali,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Dzień Gombrowicza

Polskie teatry na festiwalu w Petersburgu Tego jeszcze nie było: na tegorocznym międzynarodowym festiwalu teatralnym Bałtycki Dom w Petersburgu (30 września-11 października) jeden dzień został poświęcony Witoldowi Gombrowiczowi. W ramach dnia rosyjscy teatromani mogli wysłuchać wykładu prof. Niny Kirai (z Węgier) „Teatralne czytanie Gombrowicza”, obejrzeć świetną wystawę fotogramów „Piszę sztuki, ale do teatru nie chodzę. Teatr Witolda Gombrowicza”, przygotowaną przez Agnieszkę Koecher-Hensel, a na koniec obejrzeć głośny spektakl Teatru Narodowego – „Kosmos” w inscenizacji Jerzego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Kim u licha jest Godot?

Zainteresowanie sztuką Becketta wzrastało w momentach przełomowych, pod wyraźnym ciśnieniem chwili Nie nadchodzi od pół wieku. Każdego dnia odkłada swoje nadejście. Obiecuje, że przyjdzie jutro. Ale nazajutrz okazuje się, że znowu nie przyszedł. Przysyła posłańca z zawiadomieniem, że przyjdzie jutro. Czekamy więc. I tak od 50 lat odwleka przybycie. A mimo to czekamy. Dlaczego? Kim On właściwie jest? Prorokiem? Mesjaszem? Nadzieją? Roger Blin, reżyser, który wprowadził sztukę na scenę, zapytał Becketta, czy Godot jest bogiem. „Gdybym wiedział, tobym o tym napisał”,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

W teatrach coraz lepiej

Przewodnik po aktorach (nie tylko) Warszawskich w sezonie 2005/2006 Aktor się poci za was… (Cyprian K. Norwid). Jak zawsze aktor – on rządzi. W minionym sezonie nasiliło się nowe zjawisko, mianowicie przenikania: aktorzy serialowi poczęli (widać stęsknieni) szturmować teatr, aktorzy akademiccy trafiali coraz częściej do offów, a ci od awangardy nie stronili od teatru środka, wreszcie wybitni indywidualiści sięgali po teatr jednego aktora, no, czasem dwóch. Przykłady? Wysyp serialowców w „Królu Learze” w Teatrze na Woli,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Odrodzenie teatru

Trudno było się nudzić w minionym sezonie. Teatr najwyraźniej odzyskuje wigor Stało się. Dziś już nie wiadomo, gdzie przebiega linia demarkacyjna między tzw. teatrem panującym a teatrem niezależnym, które spektakle trzeba zaliczać do głównego nurtu, a które do offu. To pewien dyskomfort dla zwolenników jednoznacznych podziałów, którzy radzi byliby czytelnemu określeniu linii frontu – dla nich walka z rzeczywistym czy choćby urojonym wrogiem stanowi o sensie życia. Tymczasem tak się porobiło, że linie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Japończyk idzie do teatru

Bilety do narodowego teatru Kabuki nie są tanie. Mniej zamożni mogą kupić bilety tylko na jeden akt Jedna z najgłośniejszych japońskich sztuk nowego nurtu zatytułowana jest „Pięć dni w marcu”. I tak się składa, że pięć dni spędziłem w Tokio podczas Międzynarodowego Festiwalu Sztuki. To dość, aby zorientować się, jak bujne jest życie teatralne tego wielkiego miasta. – W Tokio jak w Nowym Jorku – tłumaczy prof. Akihida Senda, wybitny krytyk teatralny, szef japońskiej sekcji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Jaki jest dziś teatr polityczny?

Polityczne staje się bez mała wszystko – dość pokazać się na scenie nago, a już pachnie lewactwem Pytania, jakie postawili organizatorzy (m.in. Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego i Instytut Goethego w Warszawie) pierwszej edycji festiwalu teatralnego Express EC 47 „od-cienie polityki”, brzmiały poważnie: Czym jest dzisiaj polityka? Czy korupcja władzy, kolejne komisje śledcze, gry przed- i powyborcze ostatecznie jej nie kompromitują? Czy tak naprawdę polityka nie jest gdzie indziej? Co dla twórców zaangażowanego polskiego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

29 sztuk. I wystarczy

Dlaczego noblista Harold Pinter porzuca dramaturgię? Wygląda na to, że Harold Pinter nie zamierza wracać do dramaturgii. – Napisałem 29 sztuk – mówi. – I wystarczy. Pewnie nie poniecha poezji, która towarzyszy mu od początku pisania. Na pewno nie porzuci publicystyki politycznej i społecznej. Nawet uroczystość na swoją cześć, czyli wręczenie teatralnej Nagrody Europy w Turynie, wykorzystał jako dobrą okazję do wznoszenia haseł politycznych. – Nie dajcie się Ameryce – zagrzewał. – Cieszę się, że to nagroda europejska.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Teatr spod znaku Le Madame

Młodych dramaturgów łączy żywiołowa niechęć do hipokryzji, prowincjonalizmu i zaściankowego katolicyzmu Spontaniczna obrona klubu Le Madame zwróciła uwagę na często niedoceniane zjawisko. Oto na naszych oczach krystalizuje się nowe pokolenie twórców, a dramaturgów w szczególności, pokolenie Le Madame. Ktokolwiek krył się za plecami ochroniarzy, którzy zaspawali drzwi do Le Madame, nie wiedział, że tym budzącym odrazę gestem umacnia trzon owego pokolenia – tych, którzy nie dadzą się już zepchnąć z powrotem do zaścianka. Swoistym manifestem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Błazen czy buntownik?

„Król Lear” w warszawskim Teatrze na Woli dowodzi, że Szekspir nie wymaga przekładu na język blokowiska Cały dwór czeka w napięciu na monarchę, który ma zakomunikować ważką decyzję. Pod tronem leży błazen. Kiedy dworacy ukłonem witają sędziwego króla, okazuje się, że to błazen w koronacyjnym płaszczu. Wtedy dopiero spod tronu gramoli się Lear w błazeńskiej czapce. Taki żart. Król w czapce błazna Ale czy tylko żart? Andriej Konczałowski nie przypadkiem ukazuje Leara od razu jako błazna. Któż bowiem inny tak beztrosko

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.