Wpisy od Zbigniew Domino

Powrót na stronę główną
Świat

Pamięć o Darnicy

Darnicka młodzież czci poległych polskich przeciwlotników i dba o ich mogiły Otrzymałem niedawno wzruszający list od pedagogów i uczniów Gimnazjum nr 290 w Darnicy, dzisiaj zadnieprzańskiej dzielnicy Kijowa. Darnicka młodzież czci pamięć poległych tam w czasie wojny polskich żołnierzy. Wszystko działo się 75 lat temu, w nocy z 7 na 8 kwietnia 1944 r. W Darnicy w drodze na front zatrzymał się kolejowy transport polskiego 1. Samodzielnego Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej z 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Od czytelników

To jest potrzebne nam, żywym

Pamięć o bohaterach spod Darnicy Dziękuję za opublikowanie w PRZEGLĄDZIE mojego artykułu o Darnicy. W ten sposób PRZEGLĄD jako jedyny przypomniał o tym boju polskich przeciwlotników w obronie Kijowa i upomniał się o ich dobre imię oraz zapomniane mogiły na darnickim cmentarzu. Z tym większą satysfakcją posyłam ten numer tygodnika do Kijowa pisarzowi i publicyście Jewhenowi Łukanience, który od lat nie ustaje w staraniach, żeby ukraińskie władze pamiętały o Polakach poległych w Darnicy. 27 kwietnia tego roku pisał on do mnie: „Informuję Cię o niewielkim

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Darnica 1944

Zapomniany bój, zapomniane groby polskich przeciwlotników Działo się to 74 lata temu. 7 kwietnia 1944 r. wieczorem na węzłową stację kolejową Darnica pod Kijowem dotarł wojskowy transport, zakodowany w meldunkach pod numerem 15046. Transportem tym dyslokował się na front 1. Samodzielny Dywizjon Artylerii Przeciwlotniczej, wchodzący w skład 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Kijów i Darnica – wówczas jego dalekie przedmieście – wciąż jeszcze znajdowały się w zasięgu hitlerowskiego lotnictwa. Transport z Polakami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Śladami nękających wspomnień

Celem było odnalezienie w tajdze grobu mojej Matki „Kto nie ryzykuje, ten…”. Zaryzykowałem. Jadę na Sybir! Tamtych majowych dni 1984 r. chyba nie zapomnę do końca życia. Zaryzykowałem wtedy wiele, żeby tylko osiągnąć od dawna zamierzony cel. Cel, o którym nieustannie dręcząca, nękająca pamięć nie dawała mi zapomnieć. A tym zaprzysięgłym moim celem było odnalezienie w tajdze grobu mojej Matki Antoniny, zmarłej w maju 1940 r. na syberyjskim zesłaniu. Toteż kiedy taka, w miarę realna, szansa mi się nadarzyła, nie wahałem się ani

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.