Autorytaryzm w tunelu próżniowym

Autorytaryzm w tunelu próżniowym

Na kongresie PiS prezes jako promieniejący władzą przywódca – więc to raczej plotki o jego ciężkiej chorobie, plotki życzeniowe – rozdający pochwały i kuksańce ze szczególną charyzmą. Podobną ma ojciec dyrektor. Jakże blady był przy nim Grzegorz Schetyna na Radzie Krajowej PO i co z tego, że miał rację. Nie ma tej iskry bożej, którą ma Tusk. Mamy potwierdzenie bez owijania w bawełnę, że Kaczyński ma w planach stworzenie nowego modelu Polaka – będzie to Polak podrasowany, ujednolicony, konserwatywny, narodowy i katolik. Ci, którzy są poza wizją PiS, mogą skubać wolność na boku, poza państwem opanowanym przez klan prezesa. Państwo ich nie wesprze, ale też nie wsadzi do więzienia. Jarosław łaskawy. Wsparcie dostaną tylko swoi. Nie grozi nam tyrania, ale miękki autorytaryzm. To będzie na pewno bardzo brzydkie państwo, chociaż prezes raczył wspomnieć coś o estetyce, o której nie ma pojęcia. A pomysł Akademii Literatury? Prezesowi się wydaje, że pisarzami można zapełnić akademie jak staw rybami. Gdzie są ci wybitni pisarze Kaczyńskiego?

Odnotowano, że prezes Kaczyński nic nie mówił o „winie Tuska”, zdradzie elit, gorszym sorcie czy przerażającej prawdzie o Smoleńsku, która już za chwilę ujrzy światło dzienne. Nie musiał. Dawna Polska ma być zaorana. Była opowieść o sukcesie gospodarczym i fantastyczne wizje Morawieckiego, w tym pociągi w tunelach próżniowych. Nawet jeśli to nierealne, działa na wyobraźnię tych, którzy nie potrafią liczyć, ja się do tej grupy zaliczam. To wszystko w stylu gierkowskim, zapachniało więc PRL. I jak wtedy – słuchano, o kim wódz dobrze mówi. Zabrakło tu premier Szydło, ale już wiemy, ona nie rządzi, tylko jest zarządzana. Uderzała absolutna pewność, że będą rządzić jeszcze drugą, może nawet trzecią kadencję.

Więc kto wie, czy nie najważniejsze są słowa prezesa, że potrzebne są nowe, świeże siły do liczenia głosów w czasie wyborów samorządowych. Są już przymiarki do fałszowania wyborów, to było oczywiste. Ale czy PiS będzie musiało je fałszować? Nadal z przebiegłą chytrością trafia z przekazem do tych, których boli własny los. Niemało ich u nas. Co więc pozostaje przeciwnikom PiS? Niektórzy liczą na trzecią siłę w rodzaju Macrona, ale nigdzie nie widać jej zalążków. Frasyniuk już ledwie dycha od nadziei, jakie w nim się pokłada. Tę rolę trzeciej siły odgrywa już w jakiejś karykaturalnej formie Kukiz. Jak ktoś powiedział: jakie państwo, taki Macron. Ktoś na Facebooku snuje wizję utopijną, ale mnie bliską. Nieznajomy umieścił ciekawy tekst, cytuję: „A może Naprzód Polsko! z naszym rodzimym Macronem. Na lewicy zieje taka dziura, że aż dziw, że przyroda czymś jej nie wypełnia, na pewno nie Czarzastym, Bogu dzięki nie Millerem i szkoda, że nie Nowacką. A mogłoby to wyglądać tak: team Biedroń-Nowacka-Trzaskowski zaprasza do współpracy drugi szereg posłów i aktywistów Platformy i Nowoczesnej oraz ludzi lewicy liberalnej do projektu Naprzód Polsko! (La République en marche!). Przy wsparciu nielicznych autorytetów politycznych, jakie nam zostały, ale przede wszystkim Tuska, powstaje zupełnie nowa, nowoczesna partia liberalno-lewicowa z podstawowymi hasłami dotyczącymi wolności jednostki, świeckości państwa, wolności gospodarczej i surowego rozliczenia winnych dzisiejszego zamachu stanu”.

Że utopia? Macron w ciągu dziewięciu miesięcy zbudował siłę, która wzięła najpierw prezydenturę, a potem całą pulę, wywracając odwieczną polaryzację socjalistów i konserwatystów, dodatkowo miażdżąc odradzający się faszyzm i Le Pen. Jestem przekonany że już wystarczająco wystraszyliśmy się faszystów z biało-czerwono-brunatnej drużyny, co powinno zagwarantować frekwencję i mobilizację. Ale, do cholery, ludzie muszą mieć na kogo zagłosować. Bez tego część, nie głosując na PiS, zagłosuje na kolejnego przetrzeźwiałego szansonistę, zwykłego Kowalskiego (takiego z tępą gębą i swastyką) albo na jeszcze innego oszołoma, który wyskoczy jak diabełek z pudełka.

Pomysł właściwie oczywisty i w zasięgu ręki, ale co z tego. Polska opozycja zachowuje się tak, jakby demokracja w kraju nie była zagrożona. Mówi, że jest, ale zachowuje się inaczej. Skłócona, podzielona, bez wizji i taktyki. Nie spotykam ludzi oburzonych na to, co się w Polsce dzieje, którzy wyrzekają na słabość i małość naszej opozycji. A nie mogą kogoś poprosić o pomoc w tworzeniu wizji, choćby Bugaja lub Olechowskiego, oni chcą sami, a sami bezpłodni. PiS zaś nadal jest jednolite i będzie coraz bardziej scalane lękiem. Pójdą siedzieć, jak przegrają wybory.

We wszystkich krajach Europy Zachodniej taki stan rzeczy jak w Polsce doprowadziłby do strajku generalnego w obronie demokracji. Boli mnie, że dzisiaj spora część tych, którzy tak heroicznie walczyli o demokrację w sierpniu 1980 r., jeśli ocalała z pogromu lat, zapewne sprzyja PiS. To bolesny paradoks.

Wydanie: 28/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy