Bez kontraktu na życie

Bez kontraktu na życie

Nowoczesny Zakład Onkologii Kobiecej od roku czeka na podpisanie umowy z NFZ

Są różne rocznice. Jedne obchodzimy uroczyście i chcemy o nich pamiętać, ale są też rocznice wstydliwe. Niemal dokładnie rok temu, 27 września 2017 r., w Centrum Leczniczo-Rehabilitacyjnym i Medycyny Pracy Attis na warszawskiej Woli otwarto z pompą Zakład Onkologii Kobiecej przygotowany do wczesnej diagnostyki i rozpoznawania zmian nowotworowych oraz szybkiego leczenia. Od tego czasu nowoczesny zakład stoi pusty, bo Narodowy Fundusz Zdrowia odmówił Attisowi kontraktu.

Zakład Onkologii Kobiecej jest bardzo dobrze wyposażony i zorganizowany, gdyż połączono w nim funkcje trzech szpitalnych oddziałów: chirurgii onkologicznej, ginekologii onkologicznej i rehabilitacji, która też jest na miejscu. Terminy rozpoczęcia leczenia pacjentek z tzw. zieloną kartą miały się skrócić z 70 do 30 dni, co było bardzo ważne dla kobiet szukających tutaj pomocy, ale także dla budżetu NFZ, bo takie połączenie sprawiało, że wszystko mogło kosztować mniej. Zakład otrzymał najwyższe merytoryczne oceny przydatności dla systemu – chodzi o Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia (IOWISZ) – gdyż takie rozwiązania mogłyby poprawić dostęp do leczenia onkologicznego. Jedyny w kraju tego typu Zakład Onkologii Kobiecej określono mianem przedsięwzięcia priorytetowego. Cóż z tego, skoro zaraz po otwarciu placówki okazało się, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie podpisze z nią kontraktu.

Prezes Attisu Wiktor Masłowski, znany menedżer medyczny i lekarz anestezjolog, próbował interweniować, odwołując się do sumień decydentów. – Zostawimy na lodzie 6,5 tys. pacjentów, którzy już teraz czekają w kolejce na różne zabiegi – mówił.

Zresztą nawet pacjenci podpisywali się na petycji do NFZ, bo nie chcieli szukać pomocy gdzie indziej, jeździć do innych placówek i miesiącami czekać w kolejkach na diagnozę – dobrą lub złą, grożącą skróceniem życia.

Co było powodem zmiany nastawienia władz do tej placówki medycznej, która stoi teraz pusta, bezużyteczna?

– Na to pytanie nie znajdziemy satysfakcjonującej odpowiedzi – mówi dziś prezes Attisu. – Może fakt, że decyzję o otwarciu zakładu podjęto za kadencji ministra z „poprzedniego rozdania” Konstantego Radziwiłła? Interwencje u niego w sprawie kontraktu wyglądały obiecująco, ale teraz nawet to światełko w tunelu zgasło. Może winna jest zmiana podejścia do opieki zdrowotnej i utworzenie tzw. sieci szpitali, do której Attis nie został wpisany? Tylko placówka z kontraktem NFZ może wystawiać pacjentom onkologicznym zieloną kartę. Koło się zamyka, bo automatyczne finansowanie ze środków NFZ mają zapewnione tylko placówki należące do sieci. Może chodzi o coś jeszcze innego, bo nawet dyrektor mazowieckiego NFZ mówi, że nie wszystko zależy od niego.

– A przecież centrum medyczne Attis, które ma już 50-letni dorobek, jest instytucją samorządową – dodaje prezes Masłowski. – I to nie marszałek Struzik jest jego właścicielem, ale suweren, my wszyscy.

Oficjalnie stwierdza się, że potrzeby pacjentów z problemami onkologicznymi są w Warszawie wystarczająco zaspokojone.

– Jeśli tak jest w istocie – replikuje prezes Masłowski – to można było wcześniej sprawdzić, że taki kontrakt z naszym zakładem okaże się niepotrzebny i bezużyteczny.

– Co dalej z nieczynnym Zakładem Onkologii Kobiecej? – pytamy szefa Attisu. – Czy znów wystąpicie z wnioskiem o kontrakt?

– Trudno przewidzieć, jakie zmiany przyniesie czas. Sądzę, że czeka nas jeszcze analiza i korekta funkcjonowania sieci szpitali, bo nie wszystkie wypełniają dobrze swoje zadania. Potrzebne jest oficjalne podsumowanie tej formy organizacji służby zdrowia.

Na marginesie sprawy Attisu, który jest placówką samorządową, o podpisanie kontraktu przez NFZ apelowali kandydat SLD na prezydenta Warszawy Andrzej Rozenek i lewicowi radni oraz Forum Kobiet Lewicy. Zwracano się też do innych kandydatów startujących w zbliżających się wyborach samorządowych, by poparli to żądanie. Na razie jednak oddźwięku nie ma. Bardziej pasjonujemy się nowymi mostami i liniami metra, tymczasem to tutaj chodzi o życie.

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 40/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy