Bez miodowego miesiąca

Bez miodowego miesiąca

Po meczu Polska-Ukraina piłkarze, trenerzy i działacze świętowali awans do finałów mistrzostw świata w warszawskim hotelu Sheraton. Powód do radości był oczywisty. Gratulacjom nie było więc końca. Widziałem, jak gość honorowy środowiska piłkarskiego, premier-elekt Leszek Miller z pewną zadumą, a może i z zazdrością patrzył na zwycięską drużynę i trenera Engela. Piłkarze już wygrali, dając nam wiele okazji do radości. A nowy rząd? Miller składając życzenia biało-czerwonym, zadeklarował, że zrobi wszystko, by również rządowa reprezentacja narodowa osiągnęła sukces. O awans do Japonii i Korei nie było łatwo. Ale wyzwania stojące przed Millerem są nieporównywalnie trudniejsze. Przejmuje schedę po wyjątkowo nieudolnym i rekordowo niepopularnym rządzie Buzka. Rządzie, po którym zostaje gigantyczna dziura budżetowa, tysiące afer i cała rzesza skorumpowanych urzędników. Butnych propagandzistów rzekomych reform. By trzymać się porównań piłkarskich, można powiedzieć, że odchodzi, przy gwizdach publiczności, drużyna składająca się ze słabo grających, ale dobrze zarabiających urzędników. Zespół bez koncepcji i bez trenera. Grający ostatnio w koszulkach różnych zespołów.
Ekipa Buzka pokazała, jak można przegrywać sprawy państwa i poparcie społeczne. Rozziew między tym, co obiecano, był tak duży, że w konsekwencji wyprowadził obie partie poza parlament. Polsce potrzebny jest dziś twardy, zdecydowany premier. Szybkie tempo działań i krótkie terminy na podejmowanie kolejnych decyzji pokazują, jak bardzo nowy premier jest zdeterminowany.
Leszek Miller nie będzie malowanym premierem. Zaraz po przedstawieniu swojego gabinetu ostrzegł wszystkich ministrów, że nie będzie tolerował gry na własną rękę. Dewizą nowego rządu ma być działanie kompetentne i skuteczne. Podejmowanie decyzji najszybciej, jak to jest możliwe.
Jaki będzie nowy rząd? Są w jego składzie b. ministrowie z 1997 r. I już niebawem przekonamy się, czy i jakie wnioski wyciągnęli z ówczesnej porażki? Czego nauczyli się, będąc przez cztery lata w opozycji?
Są też ministerialni debiutanci. Ambitni, ale bez doświadczenia rządowego. Skład rządu, jak wszystko w polityce, jest wypadkową możliwości. Kompromisem między partiami koalicyjnymi i ośrodkami decyzyjnymi. Zamiast miodowego miesiąca Millera i jego zespół czeka nadrabianie czasu tak beztrosko zmarnowanego przez ich poprzedników.

Wydanie: 42/2001

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy