Każdy może zostać terrorystą, czyli pierwsze kroki do samoświadomości

Każdy może zostać terrorystą, czyli pierwsze kroki do samoświadomości

Jak słusznie twierdził Bertolt Brecht, „prawdziwi bandyci nie napadają na banki – prawdziwi bandyci zakładają banki”. Nie wiedzieli o tym naiwni kredytobiorcy, ale praktyka realnego kapitalizmu w Polsce zmieniła ich świadomość. Oprócz banków zostało pewnie jeszcze sporo instytucji, o których mają oni wiele fałszywych wyobrażeń, co czyni ich nadal bezbronnymi. Wciąż łudzą się np., że państwo polskie im pomoże. Jakby nie wiedzieli, że państwo chroni tylko silnych i pomaga wybranym klasom społecznym.

Kiedy od elit władzy słyszymy o konieczności zaprowadzania porządku, możemy się zastanawiać, czy chodzi o utrzymywanie obecnego bałaganu. To bowiem, co dla jednych może być ładem, zdaniem drugich nie zasługuje nawet na odrobinę wsparcia i ochrony. Obowiązująca w wąskich kręgach rządowych definicja porządku i rozwoju niewiele ma zazwyczaj wspólnego z wyobrażeniem ogółu ludzi na temat tego, jak życie zbiorowe powinno być zorganizowane.

Kiedy minister Siemoniak chce bronić pokoju w Europie, wysyłając broń na Ukrainę, można tylko przypuszczać, że czynna walka zbrojna z Rosją w jego mniemaniu przybliża nasz region do większego bezpieczeństwa i pokojowych relacji. Ale nawet małe dzieci wiedzą, że im więcej pocisków fruwa w powietrzu, tym więcej jest rannych, poszkodowanych i zabitych. Budować pokój na rosnących stertach trupów to dość perwersyjna polityka, nawet jak na sojusznika USA.

Poseł Jaros z panującej nam PO, który do tej pory zasłynął jedynie uczestnictwem w knuciu i w obiecankach na rzecz przewodniczącego Protasiewicza podczas walk frakcyjnych na Dolnym Śląsku, teraz chce wzmacniać dialog społeczny, zmieniając ustawę o związkach zawodowych i pozbawiając związkowców resztek ich praw. Poseł Jaros, nie mając pojęcia o realnych warunkach pracy w Polsce (poza biura partyjne PO, które dziś są największym urzędem pracy w kraju, raczej się nie wychylał w swojej aktywności zawodowej), utożsamia ideologiczne dogmaty o wolnym rynku z demokracją. Nie wie, że kapitalizm rzadko miał cokolwiek wspólnego z demokracją, raczej przez dłuższą część swojego żywota jak tylko mógł, zwalczał i ograniczał prawa ludu. Ale dla Jarosa każdy robol to patologia społeczna, z której rynek i tak nie ma pożytku – ani kredytu takie coś nie weźmie, ani poziomu PKB nie zwiększy masową konsumpcją. A robol zorganizowany w związkach to dla jego rynkowego mózgu pozbawionego empatii nic innego jak jawna czerwona prowokacja.

Ned Kelly – australijski Robin Hood i jak najbardziej historyczna postać z pierwszej połowy XIX w. – chciał żyć uczciwie. Ale obrońcy porządku mu nie pozwolili. Wtedy zrozumiał, że „największymi bandytami, złodziejami i oszustami są policjanci”. Górnicy na Śląsku też pewnie sądzili, że policja pałuje tylko bandziorów i czasem kiboli – jak to pokazują w telewizji. Ale okazało się, że oni też mogą być bandziorami ostrzelanymi z broni gładkolufowej. Zwłaszcza kiedy chce im się strajkować i walczyć o swoje prawa. Już dawno temu zespół Dezerter śpiewał ironicznie:

Która droga słuszna
Według prawa i porządku?
Kto prowadzi mnie do szczęścia
i zaszczytnych obowiązków?

Spytaj milicjanta
On Ci prawdę powie!
Spytaj milicjanta
On Ci wskaże drogę

Ale trzeba trafić choć raz na policyjny „dołek”, aby pojąć sens tych prostych słów i poczuć się pozbawionym ludzkiej godności w imię panującego prawa.

Wielu wierzy, że wydarzenia i newsy pokazywane przez redaktora Kraśkę w telewizyjnych „Wiadomościach” naprawdę opisują sytuację w Polsce. Dla nich też jest lekarstwo. Jak pisał Charles Reich w „Zieleni się Ameryka”, książce o ruchach protestu lat 60. XX w., wystarczy raz pójść na demonstrację, a później obejrzeć relację z niej w telewizji albo przeczytać opis w głównej „Gazecie”, żeby zmienić świadomość. I zrozumieć, na czym polega manipulacja oraz cenzura tzw. demokratycznego państwa.

Jak się okazuje, demokracja w polskiej praktyce przejawia się m.in. tym, że większość ludzi nie ma poczucia wpływu na sprawy kraju, a społeczne oczekiwania nie mają żadnej wartości. Przykład? Choć większość Polaków była i nadal jest przeciwko wydłużeniu wieku emerytalnego, prezydent Komorowski, niczym szlachcic wobec chłopów pańszczyźnianych, stwierdza: „Zapowiedź, że się obniży wiek emerytalny i wróci do poprzedniego rozwiązania, jest w moim przekonaniu naigrawaniem się z prostego człowieka”.

Widać, nie każdy ma prawo do swoich wizji. Ci, którzy używają legalnej przemocy, korzystając z monopolu państwa, zawsze mówią o procesie cywilizowania dzikich terenów i ich mieszkańców żyjących w moralnej anarchii. Nie zdają albo nie chcą sobie zdać sprawy, że ten sam proces cywilizowania dla innych może być zniewoleniem i upokorzeniem. Ci, którzy podpierając się państwowym przymusem, chcą narzucić swój ład i odmawiają innym prawa do samoobrony, nazywają przeciwników terrorystami (czynny sprzeciw to nielegalna przemoc), a ich wyobrażeniu o świecie odmawiają nawet statusu ładu (opozycja przeciw oficjalnemu porządkowi to chaos). Lepiej jednak być świadomym terrorystą niż biernym konsumentem oficjalnych prawd.

Wydanie: 8/2015

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy