Zadanie od prezesa

Zadanie od prezesa

Andrzej Duda dostał od swojego szefa kolejne zadanie do wykonania. Prezes Kaczyński oczekuje od niego wygranej w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Ale choć Duda jest wśród tych najbardziej bojących się prezesa, to nawet ze strachu nie jest w stanie tego zrobić. Będzie się cieszył, jak wejdzie do finału. Bo kampania dopiero wystartowała – i Duda zostanie rozebrany przez konkurentów do rosołu. Dokładnie takimi samymi metodami, jakie najemnicy Kurskiego stosują w mediach rządowych wobec opozycji. Przed 10 maja zobaczymy więc takiego prezydenta Dudę, pięcioletniego reprezentanta interesów PiS, jaki faktycznie jest. Bez propagandowych ustawek, wyreżyserowanych spotkań i tłumu klakierów. Prezydenta państwa, który nawet przez moment nie myślał o Polakach jako o wspólnocie. A jego słowa o prezydenturze ponad podziałami i jednoczeniu Polaków wokół najważniejszych celów okazały się mistyfikacją.

Moc sprawcza Dudy w tej kadencji sprowadzała się do decyzji, w którym z licznych ekskluzywnych ośrodków będących do jego wyłącznej dyspozycji spędzi wolne dni. I jakie ulubione potrawy mu tam zaserwują.

Koszt utrzymywania tego polityka wagi papierowej nijak się ma do korzyści, jakie przynosi on swojemu państwu. Prezydentura w Polsce ma sens, ale tylko jako element check and balance. Przy tej polaryzacji, do której doprowadziły rządy PiS, drogą do odbudowy równowagi zabezpieczającej najbardziej elementarne zasady ustrojowe państwa i interesy jego obywateli może być tylko powrót instytucji niezależnych od władzy. Tylko poprzez kompromisy i ucieranie się poglądów różnych grup społecznych, a więc i różnych interesów, można osiągać planowane, strategiczne cele. To oczywiście dużo trudniejsza metoda od tej, którą ćwiczy rządząca prawica. Jej wystarczą decyzja prezesa i nocne głosowania. Ich Sejm, ich Senat i ich prezydent. Pomijając już liczne przykłady łamania konstytucji, ten model rządzenia jest po prostu nieskuteczny. Nie tylko nie rozwiązuje żadnego problemu, ale jeszcze tworzy tyle nowych, że jest gorzej, niż było. Jaskrawym przykładem rozjeżdżania się zapowiedzi i efektów jest sądownictwo. Wymagało reform, ale nie grupy prymitywów niedouków z pałkami w ręku.

Można parę tomów napisać o powodach, dla których Duda powinien sobie znaleźć jakieś uczciwe zajęcie. Ale wystarczy to, co w ramach prerogatyw prezydenckich zrobił z sądownictwem. Oceniając jego rywali w wyborach, mogę powiedzieć, że czworo z nich przerasta go pod każdym względem. I zamiast narzekać na kandydatów opozycji, popracujmy nad zamknięciem tego ponurego etapu, jakim jest prezydentura Dudy.

Wydanie: 7/2020

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy