Blog

Powrót na stronę główną
Kultura

Nie jestem serialową Kasią

Poznałam już ciemne strony aktorstwa. Największą jest niepewność, co będzie za chwilę Joanna Brodzik (ur. w 1973 r. w Krośnie Odrzańskim) ukończyła Akademię Teatralną w Warszawie w 1996 r. Zagrała m.in. w filmach „Dzień wielkiej ryby”, „Złoto dezerterów” oraz „Ogniem i mieczem”, szerokiej publiczności znana jest z seriali „Graczykowie”, „Świat według Kiepskich”, „Więzy krwi”, „Kasia i Tomek”. Jej ostatnia rola to Ula w filmie „Nigdy w życiu!” według powieści Katarzyny Grocholi, który właśnie wchodzi na ekrany. – Właśnie możemy panią

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

POPiSowe rozgrywki

W warszawskiej koalicji kłótnia, ale rozwodu raczej nie będzie Los Wojciecha Kozaka, byłego prezydenta Warszawy, jest już przesądzony. Politycy Platformy Obywatelskiej nie chcą umierać za lokalnego działacza, nie będą więc wchodzić w ostry konflikt z partią braci Kaczyńskich, która domaga się jego odejścia. Warszawska koalicja PO-PiS będzie rządzić nadal, a sam Kozak na otarcie łez znajdzie się na liście do Parlamentu Europejskiego. – Pod Ścianą Płaczu stoi ubogi Żyd i modli się o 200 zł. Płacze i jęczy,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Czas nie leczy ran

W 25 lat po wybuchu Rotundy rodziny ofiar nadal czują podmuch tamtej tragedii Niektórzy mieli przeznaczenie zapisane od dawna. Kasjerki, które pracowały w okienkach od 17. do 23., tych od frontu, i dwaj skarbnicy (jeden z nich, Lubomir, zawsze narzekał na ciemności) zginęli na swoich stanowiskach. Ale wiele osób akurat umówiło się w tym ulubionym punkcie warszawiaków, ktoś biegł do Domów Towarowych „Centrum” w nadziei, że pomimo wielkich mrozów „coś rzucili”. Zginęły obowiązkowe pracownice, które do Rotundy przyszły

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Udręczeni tęsknotą za dzieckiem

Jesteśmy świadkami społecznej mobilizacji. Coraz więcej osób wspiera żądanie „Przeglądu”, by leczenie niepłodności było refundowane Drążymy skałę. Otrzymaliśmy odpowiedź od dyrektora gabinetu marszałka Sejmu, Jacka Kluczkowskiego. Otóż nasz apel o refundację leczenia niepłodności (podpisany przez wiele znakomitych osób i przedstawicieli organizacji społecznych) został przekazany do sejmowej Komisji Zdrowia. Na razie, jak wynika z terminarza prac komisji, tematy zebrań są już ustalone aż do maja. I nie ma na tej liście dyskusji o in vitro. Oczywiście, nie dajemy za wygraną. Na liście

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Lekcja na „maryśce”

Co drugi uczeń liceum spróbował już marihuany. Uważa, że ma do tego pełne prawo Instytut Psychiatrii i Neurologii razem z Krajowym Biurem ds. Przeciwdziałania Narkomanii przeprowadziły niedawno badania w warszawskich szkołach. Okazało się, że co drugi licealista palił już skręta z marihuany, a 90% przynajmniej raz wychyliło jednego głębszego. – Próbowanie nie oznacza od razu wejścia w nałóg. Ale poważnie niepokoi odsetek młodych ludzi, którzy ten eksperyment mają już za sobą – mówi współautor badań, Janusz Sierosławski. Najpopularniejsze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Szczwany Lis

Jak burza przelatuje przez wszystkie możliwe gazety „kandydat” na prezydenta, już nawet nie pamiętam której Rzeczypospolitej. W ostatniej „Angorze” ukazało się aż sześć przedruków na ten temat. Jednego dnia „Newsweek” ogłosił wyniki badań zrobionych przez siebie, kto mógłby zagrozić Jolancie Kwaśniewskiej, która nie potwierdza, że chce być prezydentem, a następnego dnia Tomasz Lis już nie pracuje w TVN, ponieważ, jak powiedział rzecznik tej stacji, nie można być jednocześnie i prezydentem, i prezenterem. Z tego, co wiem, to młody Walter szykuje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Równi, równiejsi i posłanka Radziszewska

Za porysowanie auta posłanki Radziszewskiej piotrkowski sąd skazał Krzysztofa Szymańskiego na pół roku więzienia. Dopiero po apelacji skończyło się na karze grzywny Piętnaście minut wystarczyło, by Sąd Apelacyjny w Piotrkowie Trybunalskim zatwierdził wyrok sądu okręgowego. Krzysztof Szymański już nieodwołalnie został uznany za winnego porysowania kluczykami lub innym podobnym narzędziem samochodu posłanki Elżbiety Radziszewskiej. Prokurator broniący nienaruszalności mienia gwiazdy Platformy Obywatelskiej ma pełne prawo do satysfakcji. Wyrok jest jednak łagodny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Na zdrowy rozum

Wybór nowego prezesa TVP w osobie Jana Dworaka nie zamknął, ale przeciwnie, rozognił dyskusję wokół telewizji publicznej. Mimo że cały ten zabieg miał pozornie na celu „odpolitycznienie telewizji”, dyskusja ta jest na wskroś polityczna, co nie rokuje niczego dobrego. Prawica zaciera więc ręce, że w ostatniej chwili, niczym królik z kapelusza, wyciągnięty został „jej człowiek”, powiązany uprzednio z AWS, Platformą Obywatelską itd. Radość budzi też fakt, że w ten sposób zakończona została „era Kwiatkowskiego”, mistyfikowana uprzednio

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Człowieku, nie irytuj się!

„Narodowa gra Francuzów to „les boules””, pisze w „Życiu Warszawy” Grzegorz Lindenberg. I drwi, że „gra wymaga zręczności i siły (…). Myśleć nie trzeba”. Dodaje w felietonie „Chińczycy trzymają się za mocno”, iż „narodową grą Chińczyków jest „mahjong” (…). Gra wymaga spostrzegawczości, myślenia i dobrego planowania”. I dalej oburza się, że właśnie Francuzi „podejmowali z niesłychanym przepychem prezydenta Chin. Jednocześnie ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej zajmowali się wnioskiem Francji i Niemiec o zniesienie embarga na dostawy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Przegrana na życzenie

Bumar nie zrobił nic, by pomóc sobie w zdobyciu kontraktu. Oczekiwał, że sprawę załatwią politycy i służby specjalne Szok, zdziwienie, porażka – to najczęściej powtarzające się komentarze dotyczące przegranego przez Bumar kontraktu na dostawy do Iraku. Bo miało być tak pięknie… Polskie uzbrojenie – od indywidualnego wyposażenia żołnierzy po potężne maszyny wsparcia inżynieryjnego – zasilić miały arsenał nowo tworzonej irackiej armii. Oczywiście, niebezinteresownie. Bumar za wyprodukowany przez siebie lub dostarczony za swoim pośrednictwem sprzęt zażądał kwoty

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.