Szczwany Lis

Jak burza przelatuje przez wszystkie możliwe gazety „kandydat” na prezydenta, już nawet nie pamiętam której Rzeczypospolitej. W ostatniej „Angorze” ukazało się aż sześć przedruków na ten temat.
Jednego dnia „Newsweek” ogłosił wyniki badań zrobionych przez siebie, kto mógłby zagrozić Jolancie Kwaśniewskiej, która nie potwierdza, że chce być prezydentem, a następnego dnia Tomasz Lis już nie pracuje w TVN, ponieważ, jak powiedział rzecznik tej stacji, nie można być jednocześnie i prezydentem, i prezenterem.
Z tego, co wiem, to młody Walter szykuje się i do sczyszczenia programu satyrycznego „Ale plama”, ponieważ uważa, że nie można w telewizji płakać i śmiać się jednocześnie, i z tego, co do mnie dotarło, likwidację „Plamy” motywuje tym, że program osobiście go nie śmieszy, a za pieniądze, które trzeba wydać na jego produkcję, można kupić trzy seriale, tak więc czasami daleko pada jabłko od jabłoni, ponieważ z tego, co pamiętam, Mariusz Walter, kiedy robił swoją telewizję, miał w oczach poczucie smaku i gustu, a syn w jednym oku na pieniądze, w drugim brazylijskie seriale.
Wróćmy jednak do prezydenta Lisa. Nawet mój szanowny kolega z „Przeglądu”, Piotr Gadzinowski”, wbił Tomasza w ziemię, pisząc w „NIE”, że ma on zbyt proste rady jak na nasz skomplikowany kraj: „Zróbcie liniowy, to spadnie bezrobocie. Zróbcie jednomandatowe, będą tylko uczciwi. Trzeba Polsce przywódcy na miarę Kennedy’ego albo Frasyniuka, to wtedy będzie dobrze. Nieskomplikowana wizja nienachalnie skomplikowanego i starannie uczesanego blondyna”.
Panie Piotrze, póki co od Lisa różnię się tylko niestarannymi włosami, ponieważ ja też bym chciał, żeby były okręgi jednomandatowe, bo ja już nie chcę więcej przyjmować do wiadomości, że głosując na Józefa Oleksego, wybrałem i Anitę Błochowiak. Będę miał przynajmniej poczucie, że starałem się wybrać najlepszego z możliwych, a nie że do Sejmu wchodzi jakiś dziadek, na którego oddano 700 głosów, a wchodzi tylko dlatego, że Andrzeja Leppera umiejętnie całował w pierścień.
Liniowy jak najbardziej, Rosja ma wzrost za ubiegły rok ponad 7% PKB, czyli nie zawaliła się, ale gdybyśmy wprowadzili, to część naszych być może i naszych wspólnych kolesiów musiałaby zaszyć swoje łapczywe kieszenie do końca życia i choćby dla tego widoku warto by wprowadzić, ale póki co nie można, ponieważ pan wicepremier Pol uparł się, że znajdzie sprawiedliwość w kapitalizmie, czyli mówiąc innymi słowy: szuka kostki lodu na Saharze.
Póki co ja zakładam biuro pisania podań – pierwsze, jakie chcę wysmarować, będzie następującej treści:
Uważam osobiście, panie prezesie Dworak, że w pańskiej telewizji na prezydenta nadaje się najbardziej Maciej Orłoś. Prośbę swą motywuję tym, że chciałbym wepchnąć szwagra na to stanowisko.

Wydanie: 7/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy