Mars wita nas

Mars zbliżył się do Ziemi na taką odległość, jakiej nie pamiętają nawet najstarsi górale, bo ci nie żyją od już od 60 tys. lat. Taka bliskość Czerwonej Planety według niektórych astrologów powodować może kataklizmy, zawroty głowy, zachęcać pacyfistów do działań zaczepnych, a jeszcze innych do budowania centrum dla wypędzonych. No i przede wszystkim zmuszać artystów do działań niebanalnych, takich jak odrąbanie sobie własnego palca za pomocą siekiery – jak to uczynił pewien Francuz – a następnie podarowanie go muzeum na eksponat, co jest sztuką niekonwencjonalną. Chociaż o wiele atrakcyjniej chce poeksperymentować ze swoim ciałem artysta Sterlac z Australii, gdzie w tym roku pojawił się podczas zimy śnieg, być może również po raz pierwszy od paru tysięcy lat, a biała zima w tym kraju jest zjawiskiem nieodpowiedzialnym, ponieważ znam dowcip o tym, co Australijczyk zabiera ze sobą, kiedy się przeprowadza, a mianowicie bierze lodówkę oraz krótkie spodnie letnie i krótkie spodnie zimowe.
Wróćmy jednak do Sterlaca, otóż postanowił on wyhodować w laboratorium biotechnologicznym ludzkie ucho, a następnie wszczepić je sobie na rękę. Początkowo chciał je przyspawać do policzka, ale nie zgodziły się na to instytucje medyczne. Ucho oprócz tego, że będzie prawdziwe, zostanie wyposażone w chip elektroniczny emitujący dźwięk i gdy jakiś właściciel normalnego zbliży się na tyle, żeby mógł temu wszczepionemu szepnąć coś na stronie, ten odpowie mu po swojemu.
Po przeczytaniu tej informacji zacząłem się zastanawiać, czy i u nas Mars miał na kogoś wpływ. Ale z tego, co wiem, nikomu nie odbiło, a jedyną ekstrawagancją staje się powoli publiczność, która ma ochotę, by kupić bilet. A tej jak na lekarstwo. Doszedłem więc do wniosku, że najbliżej marsjańskich zwidów w naszym kraju nie są obecnie artyści, ale aparat sprawiedliwości, który woli doszukiwać się znamion przestępstwa nie u tych, którzy je popełniają, lecz u tych, którzy o nich informują media.
Ilekroć czytam o takich przypadkach, zawsze mi się przypomina dowcip o tym, jak jeden policjant mówi do drugiego: „Dlaczego jesteś od kilku dni taki roztargniony?”. „Moja żona powiedziała mi, że spodziewa się dziecka”. A na to pierwszy: „A złapałeś już podejrzanego?”.

Wydanie: 36/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy