F-16

Pamiętnego 11 września jechałem na recital do Torunia. Kiedy usłyszałem w radiu wiadomość, że w Nowym Jorku zapadły się wieże World Trade Center, kiedy w gabinecie dyrektora zobaczyłem bezpośrednią relację z tej okropnej tragedii, przełożyłem koncert na inny termin, ponieważ uważałem, że tego dnia żartować nie wypada.
Dzisiaj też podjąłem pewne postanowienie. Chcę po raz drugi jako pierwszy przekazać na ręce ambasadora USA naszej uwielbianej przez naród i rząd Ameryce swoje odciski palców i swoje zdjęcie. Kilka lat temu podczas pobytu w więzieniu w Siedlcach dostałem na pamiątkę gustowną szarą czapeczkę, więc włożę ją na głowę, udam się do ambasady i sam siebie zrobię przestępcą działającym ewentualnie na szkodę tego tak życzliwego nam państwa.
Swoją drogą to mamy nieprawdopodobny fart w historii. Najpierw Związek Radziecki dudnił na cały świat, że jesteśmy jego najbliższym sojusznikiem, zabierając nam przy okazji prawie wszystko, nie dając w zamian nic oprócz bezużytecznych słów, a teraz mamy to samo ze Stanami Zjednoczonymi. Bush od czasu do czasu klepnie naszego prezydenta w plecy, co jest amerykańską odmianą karpia między Gierkiem a Breżniewem, za tym mają iść złote góry offsetów, w związku z tym wybieramy sobie samolot F-16, przez który konfliktujemy się z połową Europy i póki co, jedyny przywilej, jaki mamy z tej „wzajemnej” przyjaźni, to przywilej stania w kolejce przed ambasadą za 100 dol. od łebka, nie mając żadnej gwarancji, że polecimy, a jeżeli nawet polecimy, to tamtejszy oficer do spraw emigracji może jeszcze, według własnego uznania, zakuć na lotnisku w kajdanki i na pytanie: – Dlaczego? – odpowiedzieć: – Bo tu nie ma miejsca dla ciebie, ty polska świnio – jak usłyszał jeden z moich fanów i opowiadał o tym po koncercie w Gdyni.
W międzyczasie my nadstawiamy tyłki terrorystom, broniąc przy okazji amerykańskiej demokracji i wolności w Iraku, w zamian za co Białorusini będą budować fabrykę traktorów, Bułgarzy otrzymają rekompensaty, a Niemcy i Francuzi szykują się do realizacji niedokończonych kontraktów.
My, jeżeli administracja w Waszyngtonie poprosi, będziemy za to płacić 100 dol. za każdego Amerykanina, który zdecyduje się przylecieć do naszego kraju, a na lotnisku nasz oficer każdego z nich pocałuje w co najmniej papilarny odcisk.
Miała być wielka korzyść z zaangażowania się po stronie Ameryki, a szykuje się nam tylko F-16, czyli figa do 16. potęgi.
PS Sugestia. A może by tak pobieranie odcisków palców zacząć od naszych żołnierzy lądujących w Iraku?

Wydanie: 3/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy