Zalani wodą

Wiara, że istnieją rzeczy niezatapialne, które się topią, mimo że utonęły, jest w Ministerstwie Obrony Narodowej wzruszającym pewnikiem.
Pan pułkownik Paweł Nowak, który wcześniej zapewniał wszystkich dookoła, że transporter opancerzony Patria nie utonął w Czechach podczas ćwiczeń, na widok zdjęcia, które opublikowało „NIE”, powiedział rzecz zdumiewającą: „Patria nie utonęła. Została zalana wodą, bo źle rozłożono ciężar. Nie chcemy tego nagłaśniać, żeby im nie zamykać drogi do przetargów zagranicznych. Może nie mieli szczęścia, popełnili błąd. Przyjęliśmy taktykę, że nie będziemy podawać potknięć żadnej firmy”.
Rozczula mnie ta Liga Dżentelmenów.
Czesi wyciągnęli „trupa” z wody, pokazali Finom, którędy jest najbliższa droga do Helsinek, i jeszcze na koniec poradzili, żeby na wszelki wypadek nie płynęli nim przez morze. A my zachowujemy się tak jak cwaniaczki ze szrotów, którzy sprowadzają z Zachodu samochody po powodzi. Lakier trzyma, rdza jeszcze nie wyszła, a siedzenia już wyschły, czyli wygląda jak nówka. Czytając takie informacje, nigdy nie chce mi się uwierzyć w czyste intencje tych, którzy takie przetargi organizują. Bo jeżeli maszyna jest niedorobiona, nie mieści się do samolotu, topi się w rzekach i jeszcze nie wiadomo, jaką będzie miała wieżę, bo firma włoska nie ma pieniędzy na dokończenie badań nad nią, a mimo wszystko jest to „najlepsza propozycja” dla naszej armii, to albo ja zwariowałem, albo wywiad wojskowy sprawdza już tylko tych, co nie chodzą w niedzielę do kościoła.
Transporter nie zatonął, tylko został zalany wodą.
Z tego, co wiem, to jeżeli coś zaleje się wodą, to jest zatopione, ale może nie znam się na wojskowym żargonie i zalane znaczy… sprawne inaczej.
To już łatwiej mi przychodzi zrozumieć posła Antoniego Stryjewskiego z LPR, który krytycznie odniósł się do projektu uchwały ogłaszającej przyszły rok Rokiem Gąbrowiczowskim, mówiąc między innymi: „Niech Wysoka Izba – co w przypadku posła Stryjewskiego brzmi jak podwójna aluzja – nie stawia na piedestał narodu człowieka, który mężem stanu i bohaterem narodowym nie był. Polska i Polacy potrzebują wielkich wzorców!”. Tu podobno wyjął szkło powiększające i spojrzał znacząco na siebie. I słusznie, bo tak naprawdę wzorców nie mamy. Mickiewicz większość swoich rzeczy popełnił poza krajem, Chopin… lepiej by było gdyby leczył suchoty między Sieradzem a Kaliszem, a Kopernika kilka tygodni temu zabrali nam Niemcy. W związku z tym pozostaje nam tylko poseł Antoni, któremu po takim gadaniu życzę pierwszej przejażdżki transporterem Patria już na polskiej rejestracji.

Wydanie: 34/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy