Prawicowi pomyleńcy

Prawicowi pomyleńcy

Jak podała BBC, brytyjski minister ds. biznesu Vincent Cable reprezentujący koalicyjną Partię Liberalną oskarżył republikańskich kongresmenów w USA, że ich dogmatyczna postawa w sprawie długu publicznego zagraża globalnej gospodarce. Nazwał ich przy tym „skrajnie prawicowymi pomyleńcami”. „Ironia sytuacji polega na tym, że najważniejszym zagrożeniem dla światowego systemu finansowego są prawicowi pomyleńcy w Kongresie USA, a nie strefa euro”, zaznaczył Cable w wywiadzie dla BBC. Cable miał na myśli prawicowych dogmatyków w Kongresie amerykańskim, dla których jedynym zmartwieniem jest, aby starczyło pieniędzy dla wojska i na misje okupacyjne. Inne wydatki ich nie interesują. Wręcz przeciwnie – są zadowoleni z wszelkich cięć wydatków na cele społeczne. Gigantyczny dług USA dobrze służy ich celom ideologicznym.

W tym samym czasie inny fanatyk prawicowy, Anders Behring Breivik, dokonał rzezi w Norwegii. Ofiarą ataku byli przede wszystkim młodzi ludzie z norweskiej Partii Pracy.
Zanim doszło do krwawej jatki na wyspie Utřya, zabójca młodych socjaldemokratów publikował artykuły, w których podziwiał rasistowską organizację Związek Obrony Anglii (English Defence League – EDL), z którą, jak twierdzi, utrzymywał kontakty. Breivik pisał m.in., że angielska EDL jest wzorem do naśladowania i że stworzenie norweskiej EDL powinno być jednym z priorytetów norweskiej prawicy chrześcijańskiej. Konserwatywny prawicowiec, walczący z karabinem w ręku o zachowanie wartości chrześcijańskich i widzący wroga wśród obcokrajowców i lewicy, to w końcu dla niektórych „prawdziwych Polaków” całkiem bliski wzór kulturowy.
Samotność Breivika i jego problemy z samym sobą padły na podatny grunt. Bez straszenia w mediach islamem, inwazją emigrantów na Europę i powstawaniem Euroarabii jego osobiste frustracje niekoniecznie musiały doprowadzić do agresji skierowanej wobec młodych lewicowców. Właściwie jego poglądy wyrażone otwarcie i w wersji hard wielu prawicowców wyznaje na co dzień w sposób bardziej skryty i wygłasza w nieco bardziej umiarkowanej formie. Ideolodzy inwazji na Irak i Afganistan oraz zwolennicy konieczności zamykania granic dla emigrantów przez minione lata mówili wciąż o groźbie islamu i straszyli stawianiem minaretów w Europie. Islamofobia stała się użyteczną ideologią do ograniczania praw obywatelskich i kanalizowania agresji – szczególnie wśród osób bojących się obniżenia bezpieczeństwa socjalnego i których status społeczny na skutek globalizacji mógł być zagrożony. Trudno wciąż straszyć ludzi zagrożeniem komunistycznym, szczególnie jeśli komunistów pozostało niewielu. Ale jak wiemy, to nie jest problem, bo może istnieć antykomunizm bez komunistów, antysemityzm bez Żydów czy też islamofobia bez muzułmanów.
Po rzezi lewicowych studentów w Tajlandii w 1976 r., która odbyła się pod hasłem „obrony religii, narodu i monarchii przed komunistami”, jeden z mnichów stwierdził: „Zabijanie komunistów to nie to samo co zabijanie ludzi. Zabijanie komunistów jest jak zabijanie ryb. Zabicie ryby też jest grzechem, ale przyniesienie zabitej ryby mnichom jest dobrym uczynkiem”. W Polsce przez minione 20 lat powtarzano, że ludziom lewicy mniej wolno, a frustracje społeczne kanalizowano „rozliczaniem komunizmu”. Niektórzy prawi Polacy żałują, że nie doszło do bardziej zdecydowanych rozliczeń.

Jak wiemy bowiem, w Polsce też mamy niezawodnych obrońców „cywilizacji białego człowieka”, bojowych obrońców religii, kościelnych wojowników walczących z europejską „kulturą śmierci”, przesiąkniętą postmodernizmem i marksizmem. Breivik mówił o groźbie kulturowego marksizmu i islamu. Funkcjonariusze kościelni w Polsce straszą ateizmem oraz „kulturowym postmodernizmem” (który dla nich jest kolejnym wcieleniem marksizmu).
Wielokulturowość, relatywizm moralny i odrzucenie jedynej słusznej prawdy to w ogóle zjawiska podejrzane dla każdego prawicowca. Oczywiste, do czego to prowadzi: homoseksualizm się szerzy, pedofile grasują po ulicach, kościoły pustoszeją, dzieci przestają się rodzić (a jeśli się rodzą, to niekoniecznie są białe). Straszna wizja. Europejska sodoma i gomora. Z którą trzeba walczyć. Bo w obronie słusznych wartości, jak wiadomo, nie ma kompromisów.
Polskie media miały trochę problemu z opisaniem zdarzenia w Norwegii. Nagle okazało się, że na świecie są nie tylko fundamentaliści islamscy, lecz także fundamentaliści chrześcijańscy. I to nie komuniści strzelają do ludzi, ale prawicowcy do młodych lewicowców. Jak o tym opowiedzieć Polakom? To trochę burzy przyjętą i lansowaną na okrągło wizję świata.

Ale od czego są prawicowe portale internetowe i ich niezawodni myśliciele? Na prawicowym portalu Fronda.pl Tomasz Terlikowski, prawy i porządny ideolog katolickiej prawicy, wskazuje winnych i pyta: „Dlaczego nikt nie wini masonów?”. Wiadomo, kto za tym stoi – mason i wielbiciel syjonistów. Jeśli jednak nie masoni ani nie Żydzi, to kto? Według portalu Niezależna.pl (strona internetowa „Gazety Polskiej”) wszystkiemu winna musi być Rosja. „Celem zamachów była destabilizacja Norwegii, która jest głównym producentem gazu i ropy w Europie, a zatem konkurentem Gazpromu. Zamachy zatem w ostatecznej konsekwencji będą korzystne dla rosyjskich planów stania się głównym dostawcą gazu dla państw Unii Europejskiej i budowy sojuszu rosyjsko-europejskiego”, wyjaśniają oczywistą oczywistość fani prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Ale są i tacy, którzy wierzą w lewacki spisek – zamachy na siedzibę lewicowego rządu to zdaniem portalu Nowy Ekran (gdzie publikują takie prawicowe tuzy jak Ryszard Czarnecki czy Artur Zawisza) oczywiście akcja… lewicowego rządu norweskiego. Do złudzenia przypomina bowiem podpalenie Reichstagu i ma za zadanie skompromitowanie i zniszczenie europejskiej prawicy.
Prawicowcy w misyjnym zapale są tak przejęci tropieniem spisków, że nie zauważają, iż sami się kompromitują. Nie trzeba im w tym pomagać.
Słuchając tych bredni, pozostaje się zgodzić z opinią włoskiego noblisty Daria Fo, który stwierdził, że trudno wyobrazić sobie prawicowych inteligentów. A gdy czyta się komentarze i wypociny prawicowych mózgowców na ich stronach internetowych, przypominają się słowa niezapomnianego prof. Marka Siemka, który uważał, że pojęcie prawicowy intelektualista to oksymoron.

Wydanie: 31/2011

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Komentarze

  1. Teresa Jakubowska
    Teresa Jakubowska 15 sierpnia, 2011, 19:27

    Chcialam tylko uscislic fakt skrzetnie omijany w polskiej prasie. Breivik od 10 lat jest juz nie tyle chrzescijaninem co fundamentalistą katolickim, w dodatku niebezpiecznym neofitą.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy